Mobilność daje korzyść po uporządkowaniu procesów biznesowych

Firmy w Polsce i w Europie mają takie same potrzeby informatyczne. Różnicę widać tylko po stronie kosztów – mówi Leif-Olof Wallin, analityk Gartnera, szef badań z obszaru sieci i mobilności.

Leif-Olof Wallin

Research Vice President – Gartner

Wieloletni analityk branży IT. Posiada doświadczenie w oprogramowaniu do zarządzania łańcuchem dostaw, systemach ERP i grafice biznesowej. Specjalizuje się w zastosowaniach mobilności w przedsiębiorstwach, zamówieniach telekomunikacyjnych oraz architekturze sieciowej.

Czy mobilność w przedsiębiorstwach to już dojrzała technologia czy tylko wyczekiwany trend?

Mobilność przeszła już przez etap wygórowanych oczekiwań. To już gotowe technologie, a podejście do nich ze strony przedsiębiorstw można określić jako zdrowe, pozbawione złudzeń. Obecnie chodzi o wartość dodaną dla organizacji. Lata temu fundamentem mobilności w przedsiębiorstwach były maile, których odbieranie na telefonach przyspieszyło wymianę informacji w firmach. Teraz platformy mobilne dają nieporównywalnie więcej, a wraz z ich rozwojem rozbudowywane są aplikacje wykorzystywane przez biznes. Większość firm posiada systemy obejmujące zintegrowane rozwiązania pochodzące od dostawców oraz liczne, wytwarzane przez siebie moduły i dodatki. Producenci często nie oferowali mobilnych rozwiązań „z półki”, ani sensownego wsparcia w tym zakresie, dlatego klienci zmuszeni byli własnym sumptem rozwijać aplikacje z myślą o smartfonach czy tabletach. Tak powstała architektura wymagać będzie poważnych zmian, często nie ma tam bowiem mowy o wydajnych API i warstwie pośredniej (middleware) integrującej te systemy, które często pozostają zamkniętymi silosami. To będzie wyzwanie na nadchodzące lata.

Zobacz również:

Jakie różnice może Pan wskazać pomiędzy rynkami IT Europy Zachodniej i Środkowej?

Różnice widoczne są w skali, co pokazują biznesowe case studies. W Europie Środkowej częściej niż w Zachodniej wdrożenia ogranicza finalny koszt systemu i płac pracowników. Nie jest to jednak wielka różnica - obserwujemy w tym zakresie szybki postęp i duże zmiany.

Czy związane z IT potrzeby wśród klientów z Europy Zachodniej są inne niż te formułowane przez polskie przedsiębiorstwa?

Nie widzę w tym zakresie istotnych różnic. Dawne kraje bloku wschodniego są już częścią Unii Europejskiej, i jako takie, mają takie same jak ich zachodni partnerzy potrzeby w zakresie bezpieczeństwa informacji, są też podporządkowane analogicznym ograniczeniom legislacyjnym. Tak jak mówiłem, różnica widoczna jest tylko po stronie budżetów. Arkusz kalkulacyjny w Excelu wciąż jest tańszy niż wyspecjalizowane, mobilne rozwiązania biznesowe.

Jak rozpoznać punkt, w którym organizacja powinna zainwestować w rozwiązania mobilne, tak by osiągnąć pożądany zwrot z inwestycji?

Ciężko jednoznacznie wskazać taki punkt, ponieważ mobilność należy postrzegać jako ogniwo łańcucha technologicznego (Nexus of Forces), który tworzą także chmura obliczeniowa, analityka biznesowa czy rozwijające się sieci społecznościowe. Przedsiębiorstwa rzadko optymalizują za pomocą rozwiązań mobilnych swoje stare procesy biznesowe. Znacznie częściej tworzą zupełnie nowe, rozwijają innowacyjne metody pracy, sprzedaży, wprowadzają nowe produkty. Przykładowo, urządzenia mobilne stworzyły zupełnie nowy kanał sprzedaży, umożliwiając pasażerom czekającym na przystankach komfortowe przeglądanie oferty sklepów internetowych oraz składanie zamówień. Wcześniej takiego kanału sprzedaży po prostu nie było, czas spędzany na przystankach był z punktu widzenia przedsiębiorców bezproduktywny. Podobne przykłady można by mnożyć. Splot technologicznych trendów pomaga przedsiębiorcom zyskiwać, tworzyć nowe możliwości dotarcia do klientów.

Czy można wskazać specyficzne dla poszczególnych branż i sektorów gospodarki sposoby wykorzystania mobilności?

Trudno mówić o specyfice sektorowej w odniesieniu do mobilności, bowiem - jak już wspominałem - urządzenia mobilne nie tyle zmieniają dawne procesy biznesowe, co tworzą nowe bądź przetwarzają te stare niemal od podstaw, stwarzają zupełnie nowe możliwości.

Jak w obecnych czasach wygląda proces dojrzewania technologii, i czym różni się od analogicznych procesów sprzed dekady?

Przede wszystkim technologia zdemokratyzowała się. Mamy swobodny dostęp do dużej ilości informacji. Kiedyś różnica między wykształconymi informatykami a resztą społeczeństwa była duża i wyraźna, dzisiaj to się zmieniło. Nawet ludzie bez wykształcenia informatycznego mają dostęp do takiej samej informacji jak profesjonaliści. Sądzimy że w roku 2018 około połowy systemów IT tworzonych będzie przez analityków biznesowych, nie zaś przez profesjonalistów w dziedzinie IT, takich jak programiści. Aplikacje powstawać będą bez edycji kodu, przy użyciu różnego rodzaju platform typu drag&drop. Słyszałem o pewnej kobiecie, która miała problem wychowawczy. Ilekroć dzwoniła do dzieci, te nie odbierały, zajęte innymi czynnościami na swoich smartfonach. Chcąc skłonić je do kontaktu stworzyła aplikację blokującą ich telefony, dopóki nie oddzwonią. Dopiero kiedy oddzwaniały – zdalnie odblokowywała telefon.

Jakie trendy będą według Pana najwyraźniej widoczne w ciągu najbliższych trzech lat? W jaki sposób zmieni się mobilność?

Mobilność będzie stawać się coraz ważniejsza. Coraz więcej organizacji tworzyć będzie własne aplikacje oraz mobilną architekturę w firmie. IT w przedsiębiorstwach będzie multiplatformowe, przy czym aplikacje będą projektowane z myślą o urządzeniach mobilnych, a dopiero potem dostosowane do działania na tradycyjnych desktopach.

Coraz częściej będziemy mieli do czynienia z nowym modelem wytwarzania rozwiązań informatycznych. Podstawowe moduły, takie jak sprzedaż czy firmowe systemy ERP będą tworzone za pomocą tradycyjnych metod kaskadowych, natomiast pluginy czy rozbudowujące podstawową funkcjonalność dodatki realizowane będą już w metodykach zwinnych. Aby to osiągnąć, konieczne będą jednak rozwinięte, stabilne API, których - jak już wspomniałem na początku - obecnie brakuje, a które będą musiały się pojawić.


TOP 200