Lokalne zasoby, powszechny dostęp

Z dr. inż. Janem Andrzejem Nikischem, prezesem zarządu Poznańskiej Fundacji Bibliotek Naukowych, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z dr. inż. Janem Andrzejem Nikischem, prezesem zarządu Poznańskiej Fundacji Bibliotek Naukowych, rozmawia Andrzej Gontarz.

Czy prowadzona przez Fundację Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa mogłaby się stać częścią Polskiej Biblioteki Internetowej?

Nasz pomysł polega na tym, by budować wirtualne biblioteki regionalne. To z kilku powodów lepsze rozwiązanie niż tworzenie jednej, centralnej biblioteki. Znaczna część zbiorów bibliotecznych ma charakter regionalny. Naturalne więc że powinny być na miejscu digitalizowane i opracowywane. Zasoby dydaktyczne też z reguły mają charakter lokalny. Poszukiwane przez studentów skrypty czy monografie są związane z konkretną uczelnią, konkretnym profesorem. Nawet w przypadku ich szerszego zasięgu ważne jest miejsce powstania. Zasoby o charakterze ogólnokulturowym, z zakresu dziedzictwa narodowego, również nie muszą być tworzone w scentralizowany sposób, mogą powstawać w różnych miejscach, by potem stać się powszechnie dostępne. To nierozsądne, by oryginalne egzemplarze, przykładowo "Biblii Księdza Wujka", wozić do Warszawy czy Krakowa w celu skanowania. W bibliotekach czy archiwach są specjaliści, którzy potrafią się tym zająć.

Czy uważa Pan stworzenie Polskiej Biblioteki Internetowej za bezcelowe? Jaką rolę ewentualnie by jej Pan przypisywał?

dr. inż. Jan Andrzej Nikische -  prezes zarządu Poznańskiej Fundacji Bibliotek Naukowych

dr. inż. Jan Andrzej Nikische - prezes zarządu Poznańskiej Fundacji Bibliotek Naukowych

Polska Biblioteka Internetowa, rozumiana tu przeze mnie w sposób umowny, powinna udostępniać kanon polskiej i światowej literatury pięknej. Taki zbiór nie powstanie poprzez działania lokalnych bądź regionalnych placówek. Tu jest olbrzymia praca do wykonania, być może nawet na parę lat. Rola PBI nie musi się ograniczać tylko do udostępniania literatury, potrzebna byłaby internetowa platforma naszego dorobku kulturalnego. Ktoś musi też udostępniać filmy, utwory muzyczne, to mogłoby być coś w rodzaju kulturalnej mediateki. Żeby np. po wpisaniu hasła "Chopin" można było dotrzeć do nut, opracowań monograficznych, nagranych utworów, filmów itp. Nie wyobrażam sobie jednak, aby jedna, centralna biblioteka mogła obsłużyć wszystkie potrzeby różnych środowisk - i naukowego, i studenckiego, i szkolnego. W naszych działaniach też będziemy dążyć do tego, aby zbiory miały charakter multimedialny.

Można by więc wyobrazić sobie funkcjonowanie Polskiej Biblioteki Internetowej jako swoistego zbioru wielu różnych inicjatyw? Tak, to byłoby możliwe. Pod jakimi warunkami?

Trzeba wziąć pod uwagę dwa aspekty: techniczny i finansowy. Digitalizacja cennych, wartościowych dzieł to duże, złożone technologicznie i kosztowne przedsięwzięcie. Potrzebne są chociażby specjalne skanery, emitujące światło o odpowiednim, nie niszczącym papieru widmie, nie wymagające rozginania stron książki na grzbiecie itp. Takie urządzenie kosztuje średnio 30-50 tys. USD, a są i o wiele droższe. Ktoś musi za to zapłacić. Gdyby Polska Biblioteka Internetowa zechciała sfinansować takie zakupy do bibliotek lub archiwów, tym szybciej wiele wartościowych zbiorów mogłoby się pojawić w wersji elektronicznej w Internecie. W odpowiedni sposób muszą być jednak rozwiązane również kwestie dostępu do elektronicznych zasobów. Czy to wszystko ma być na jednym, centralnym serwerze? Może, ale proszę sobie wyobrazić jego obciążenie. Może lepiej więc pomyśleć o kilku lokalnych serwerach, z których byłyby pobierane materiały, a tylko wybrane zapytania kierować do centralnego serwera.

Jak w tej chwili wygląda współpraca między Wielkopolską Biblioteką Cyfrową a PBI?

W ogóle jej nie ma. Oferowaliśmy twórcom PBI chęć współdziałania, rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza wystosował w tej sprawie oficjalne pismo, ale nie ma do tej pory żadnego odzewu. Nie chciałbym tego komentować.

Opowiadałby się Pan za sieciowym modelem współpracy?

Tak, model sieciowy, rozproszony jest bardziej efektywny. Wszędzie w bibliotekach są specjaliści, których umiejętności można wykorzystać na miejscu do tworzenia ogólnonarodowych, ogólnodostępnych zasobów cyfrowych.

Gdyby pójść tropem Pańskiego rozumowania, to można by wyobrazić sobie, że również zasoby literackie, kulturalne nie musiałyby być tworzone w jednym miejscu. Na przykład zbiory filmowe mogłyby być tworzone w Filmotece Narodowej, zbiory literackie mogłyby być opracowywane przez poszczególne instytuty lub biblioteki specjalizujące się w poszczególnych okresach literackich czy rodzajach twórczości.

Tak, w tym kontekście Polska Biblioteka Internetowa jest rozumiana w sposób hasłowy, jako swoista centralna placówka koordynująca działania innych, uczestniczących w realizacji projektu podmiotów. Konkretny kształt organizacyjny takiego ciała pozostaje do uzgodnienia. Należałoby się zastanowić, czy lepiej by było, gdyby działało pod auspicjami Ministerstwa Nauki i Informatyzacji, czy Ministerstwa Kultury, czy może w ramach Biblioteki Narodowej.