Lepiej taniej szybciej

Z dr. inż. Zbigniewem Główką, prezesem firmy Systemy Komputerowe - Główka SA, rozmawia Andrzej Gontarz

Z dr. inż. Zbigniewem Główką, prezesem firmy Systemy Komputerowe - Główka SA, rozmawia Andrzej Gontarz.

Pańska firma miała już okazję sprawdzić w praktyce, jak wygląda realizacja projektów informatycznych zgodnie z unijnymi standardami. Opracowany przez Was zintegrowany system celno-podatkowy Zefir-Celina został nawet niedawno nagrodzony przez Komisję Europejską. Jakim wymaganiom trzeba sprostać, aby móc z powodzeniem pracować w warunkach dyktowanych przez instytucje i rynek Unii Europejskiej?

Liczy się przede wszystkim jakość wykonywanych prac. Musi być zapewniony stały nadzór nad utrzymaniem niezbędnych standardów. W coraz większej liczbie przetargów na wykonanie zadań finansowanych z unijnych pieniędzy stawiane jest wymaganie posiadania certyfikatu na zgodność z normą ISO lub porównywalną, Systemu

Zarządzania Jakością.

Dobrze jest także pochwalić się stosowaniem którejś z unijnych metodologii zarządzania projektami informatycznymi, np. MaXXIme czy TEMPO.

Konieczna jest, oczywiście, znajomość języków obcych - przynajmniej angielskiego - w zespołach roboczych, zarówno na etapie przygotowania oferty, jak i później w zarządzaniu projektem, zapewnieniu jakości, raportowaniu, opracowywaniu dokumentacji. Nawet w projektach dla narodowych administracji rządowych, o ile są współfinansowane przez Unię Europejską, język narodowy jest wykorzystywany dopiero przy tworzeniu interfejsu i dokumentacji użytkownika, szkoleniach, wdrożeniu.

Jakie są, Pana zdaniem, szanse polskich firm na takie zlecenia i kontrakty? W jakich sektorach, branżach czy dziedzinach mogą one upatrywać dla siebie możliwości działania?

dr. inż.  Zbigniew Główka

dr. inż. Zbigniew Główka

Konkurencja jest silna, pozycje już obsadzone. Szczególnie firmy z południa Europy (Grecja, Hiszpania, Włochy) działają bardzo agresywnie. Ale próbować trzeba. Na pewno dobrym rozwiązaniem jest znalezienie jakiejś niszy i wykazanie dużych kompetencji w konkretnej dziedzinie - tak jak my w zakresie cła. Niestety, musimy pracować lepiej, taniej i szybciej, żeby przekonać klientów unijnych do polskiego wykonawcy.

Na pewno przesunięcie granicy Unii Europejskiej na wschód zaowocuje exodusem firm logistycznych, spedycyjnych itp. ze wschodniej granicy Niemiec do Polski. Trzeba być na miejscu, z gotową i dopracowaną ofertą, ze znajomością polskich realiów, by obsłużyć rodzący się w ten sposób popyt. Ważne będą: czas (najbliższe miesiące), dojrzałość i kompleksowość oferty, profesjonalizm w działaniach sprzedażowych.

Przy realizacji systemu celnego musieliście Państwo siłą rzeczy współpracować z firmami, instytucjami, urzędami z innych krajów europejskich. Jak przebiega współpraca z unijnymi partnerami?

Gdy przebrnie się z powodzeniem wstępny etap "poznawania się" (który może potrwać nawet całkiem długo) i zdobędzie się już zaufanie, to później współpraca przebiega bardzo sprawnie. Można polegać na lojalności unijnych partnerów. Są dużo bardziej przewidywalni niż firmy polskie. Dla jednego "złotego interesu" na pewno nie poświęcą dobrej, długofalowej współpracy.

Jeśli chodzi o administrację, to jeszcze bardzo trudno przełamać obawy i uprzedzenia co do tego, czy z Polski może pochodzić kompetentny usługodawca, na dodatek niezwiązany z żadną ze światowych firm. W tym zakresie przecieramy szlaki i mam nadzieję, że z każdym projektem będzie łatwiej. Staramy się, by zawsze przewyższać oczekiwania, zadziwiać sprawnością realizacji zadań i jakością dostarczanych rozwiązań. Wymaga to niestety większego zaangażowania i jest pewnego rodzaju inwestycją w przyszłość.

Jakimi obszarami działania na rynku polskim są zainteresowane zachodnie firmy i jakie szanse mają w konkurencji z nimi przedsiębiorstwa polskie?

Wszystkie dziedziny życia publicznego i gospodarczego w naszym kraju są już obsługiwane w ogromnej większości przez firmy krajowe. Trudno oczekiwać, że sytuacja zmieni się z dnia na dzień.