Krytyczne pięć procent

Na pytania Computerworld odpowiada Mohammed Amin, Senior Vice President w firmie EMC, odpowiedzialny za region TEEAM (Turcja, Europa Wschodnia, Afryka i Bliski Wschód).

Firma EMC jest postrzegana jako ważny dostawca rozwiązań składowania danych. Jakich zmian można oczekiwać w przyszłości?

Jesteśmy dumni, że jako pierwsza firma na świecie wymyśliliśmy i wprowadziliśmy zewnętrzne składowanie danych. EMC jednak znacznie zmieniło się w ciągu ostatnich siedmiu lat. Nie jest i nie będzie tylko dostawcą rozwiązań storage. Chcemy być określani jako firma, która zajmuje się zarządzaniem informacją. To jest nasz główny cel, są środkiem do osiągnięcia celu.

Jak obecnie wygląda sprzedaż sprzętu?

Przychody ze sprzedaży urządzeń to zaledwie 43% ogółu przychodów EMC na świecie. Aż 57% to oprogramowanie i usługi. Storage jest ważną częścią firmowego IT, ale posiadanie samych urządzeń, macierzy dyskowych czy bibliotek to za mało. Firma musi dane przechowywać, zarządzać nimi, mieć plany ciągłości działania, musi opracować sposób przenoszenia porcji danych oraz odtwarzania ich, by niezbędna informacja była dostępna na żądanie. Taki sposób podejścia odróżnia nas od konkurencji.

Co jeszcze wyróżnia firmę na rynku? Jaką przyjmujecie strategię rozwoju?

Jako pierwsi na świecie mówiliśmy dwa lata temu o strategii rozwoju środowisk . Nawet jeśli konkurencja pokazuje więcej slajdów w prezentacjach, należy zadać sobie pytanie, czy potrafi dostarczyć to, co w slajdach obiecuje. Mam wątpliwości. Nasza konkurencja promuje platformy w postaci rozwiązań wertykalnych, dostępnych od jednego dostawcy. Uważam, że rozwiązania poziome (horizontal stack) są znacznie lepsze.

Gdyby się przyjrzeć funkcjonowaniu chmury, widać, że niezbędna jest izolacja infrastruktury od aplikacji. W firmach mamy dziś bardzo dużo danych w postaci niestrukturyzowanej i niezbędna jest warstwa kontrolowana przez wirtualizację. Nasza firma VMware kontroluje 85% rynku wirtualizacji. W 2011 r., po raz pierwszy w historii, liczba wdrażanych systemów w środowisku wirtualizowanym przewyższyła liczbę tych, które są instalowane bezpośrednio na sprzęcie. Ponieważ pierwsze 30% drogi do chmury to wirtualizacja, to EMC ma o wiele lepszą pozycję rynkową od konkurentów.

Następnym krokiem jest automatyzacja.

Właśnie tak. Mobilność danych to kluczowy problem dzisiejszego IT. Musimy opanować przenoszenie danych, poznać sposoby najlepszego wykorzystywania informacji i w pełni wykorzystać wartość, jaką dane mają dla firmy. Rozwiązaniem problemu mobilności może być chmura, ale to wymaga większego zaufania do tej technologii. Obserwujemy olbrzymi wzrost ilości danych - od dziś do 2020 r. ilość danych wzrośnie dwudziestokrotnie. W tym czasie liczba specjalistów IT wzrośnie maksymalnie 1,5 razy. Jeśli nie zaczniemy myśleć o infrastrukturze jako całości, dojdziemy do stanu, w którym wszystkie rozwiązania IT nie będą wystarczająco dobre, by przechować dane, które tworzymy.

Danych będzie coraz więcej. Gdyby podsumować całą informację, wszystkie dane, które zostaną wytworzone przez całe życie dziś urodzonego człowieka, to tych danych będzie więcej, niż stworzyła cała ludzkość od jej początków do dziś.

Jak firmy mają sobie poradzić z taką powodzią informacji?

Kluczową decyzją dla każdej organizacji będzie przechowywanie danych w chmurze. Wielu firm na świecie nie będzie stać na przechowywanie danych samodzielnie. Oznacza to, że firmy będą musiały część informacji przenieść do chmury, nawet jeśli teraz jej nie ufają.

A co z informacjami określanymi jako krytyczne?

Niektóre firmy nie ufają chmurze publicznej. Należy jednak się zastanowić, jaki odsetek informacji w firmie należy do tego zbioru, którego organizacja nie zamierza przenosić do chmury publicznej. Na pewno nie jest to cała informacja przechowywana w firmie.

Jest to 5%?

Właśnie tak. Jeśli organizacja jest tak zaniepokojona problemami z bezpieczeństwem, może te 5% przechować w chmurze prywatnej, w całości zarządzanej przez firmowe IT. Pozostałą informację może bezpiecznie przenieść do chmury publicznej. W przyszłości i tak będzie musiała to zrobić. Pierwsze kroki w tym kierunku już zostały podjęte, choćby przez outsourcing.

Rozmawiałem ze specjalistami jednego z banków, którzy wyrażali niechęć do korzystania z chmury publicznej. Mówili, że zatrudniając 50 tys. pracowników, mają dane kadrowe, płacowe, medyczne i inne o podobnym, newralgicznym znaczeniu, wymagające szczególnej ochrony, a więc nie mogą zawierzyć przetwarzaniu w chmurze. Ponadto migracja do chmury byłaby niezgodna z prawem. Zadałem pytanie, w jaki sposób przetwarzają te dane dziś, by obliczyć pensje dla pracowników. Odpowiedzieli, że korzystają z outsourcingu. To znaczy, że te dane formalnie już wyszły poza firmę.

Problem ten, szeroko znany w branży finansowej, związany jest z tzw. regulacją bazylejską.

Do tego należy dodać barierę emocjonalną, mentalną. Jestem przekonany, że z czasem wykorzystanie cloud computingu będzie silniejsze niż dziś, przy czym będą to chmury hybrydowe. Krytyczne 5% danych będzie przechowywanych lokalnie w firmowym IT, a reszta będzie mogła migrować do chmury publicznej. Będziemy współdzielić zasoby między różnymi organizacjami.