Koniec silosów, stawiamy na ponadresortowość

Iwona Wendel, wiceminister infrastruktury i rozwoju, mówi w rozmowie z Tomaszem Bitnerem: Budując e-usługi administracji dla obywateli, powinniśmy zachować liberalne podejście. Tam, gdzie się tylko będzie to opłacało, warto posłużyć się infrastrukturą prywatną.

Koniec silosów, stawiamy na ponadresortowość

Program Operacyjny Polska Cyfrowa nakreślony do 2020 r. ma przenieść nas w inną rzeczywistość. Załatwienie wielu spraw ma być znacznie łatwiejsze, bo cyfrowe. Jakie będą odczuwalne efekty tego programu, co się rzeczywiście zmieni?

Program Operacyjny Polska Cyfrowa ma trzy osie. Pierwsza dotyczy dostępu do szybkiego internetu. Zgodnie z założeniami, po zakończeniu wszystkich projektów 95% obszaru naszego kraju zostanie objęte dostępem do szerokopasmowego internetu, o prędkości co najmniej 30 Mb/s, a 50% o prędkości co najmniej 100 Mb/s. Do pozostałych 5% terytorium, a to są niewielkie wsie, sioła, czy nawet pojedyncze domy na uboczu, na pewno nie będziemy stosować technologii światłowodowej. Uzgodniliśmy z Komisją Europejską, że możemy część alokacji, właśnie 5%, przekierować na sieć dostępową do tych bardzo odległych obszarów. Na pewno będzie tam więc sieć szerokopasmowa, ale może nie o prędkości 30 Mb/s i nie w technologii światłowodowej.

Zobacz również:

Druga oś: e-administracja. Tu chcemy przeznaczyć pieniądze najpierw na te usługi, na które jest największe zapotrzebowanie obywateli i przedsiębiorców. Zidentyfikowaliśmy ok. 150 usług, które chcielibyśmy uruchomić do końca programu. Dotyczą one takich obszarów, jak: działalność gospodarcza, ochrona zdrowia, sądownictwo, polityka społeczna, zamówienia publiczne i dane przestrzenne. No i oczywiście nadal podatki i cła, choć tu jesteśmy najbardziej zaawansowani i niewiele brakuje, by cały obszar został zinformatyzowany.

No i jest wreszcie trzecia oś: przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu. Chodzi o organizowanie szkoleń, które pomogą ich uczestnikom praktycznie korzystać z treści i usług udostępnianych w internecie. Powinno to objąć ok. 400–450 tys. ludzi. W tej osi mieści się też relatywnie niewielki program e-pionier – wsparcie dla programistów, którzy będą budowali aplikacje na potrzeby administracji.

W wywiadzie udzielonym Computerworldowi przed rokiem mówiła Pani, że istotne jest określenie, jakie usługi elektroniczne świadczone przez administrację mają odpowiednią „masę krytyczną”, a więc mogą zgromadzić dużą liczbę użytkowników, którzy potem zaczną korzystać z kolejnych usług. Takie usługi należałoby w pierwszej kolejności wspierać finansowaniem unijnym. Czy dzisiaj wiadomo już, jakie usługi powinny mieć pierwszeństwo?

Przede wszystkim stawiamy na „ponadresortowość”. Takie podejście zaczęliśmy już stosować w mijającej perspektywie i chcemy ostatecznie skończyć z praktyką, w której system buduje się na potrzeby jednego resortu, nie zważając na to, co dzieje się obok. Częścią projektu powinien być jasny proces biznesowy. Jeśli zostanie poprawnie opisany, najlepiej byłoby, gdyby był realizowany przez wszystkich uczestników procesu. Usługi świadczone w ten sposób dostaną pierwszeństwo, bo będziemy mieli pewność, że proces spełnia potrzeby wszystkich zainteresowanych. Ważne jest także wykorzystanie istniejących systemów informatycznych i danych, które już dziś mamy. Nie będziemy też realizować dużych projektów – wartość projektu została ograniczona do 46 mln euro, czyli do tzw. pułapu dużego projektu. Bardziej złożone zadania należy realizować etapami zamkniętymi w pojedyncze projekty. Czas realizacji projektu nie może przekroczyć 36 miesięcy.


TOP 200