Jarosław Szymczuk, IBM: otwarta chmura daje korzyści

Wielu dostawców chmury chce zdobyć klienta, zapewnić mu jak najwięcej korzyści, aby ostatecznie zamknąć go w swoim środowisku. To nie prowadzi do niczego dobrego, ani dla klienta, ani dla dostawcy – mówi w rozmowie z "Computerworldem" Jarosław Szymczuk, dyrektor generalny IBM Polska i Kraje Bałtyckie.

"Computerworld": Połowa przychodów IBM pochodzi obecnie z produktów, albo raczej z usług, których 6-7 lat temu firma nie miała w ofercie. Co się stało przez ten czas i jaką firmą jest dzisiaj IBM?

Jarosław Szymczuk, dyrektor generalny IBM Polska i Kraje Bałtyckie: Przeżywamy transformację o ogromnej skali. Dotyka ona każdego kraju i każdego pracownika. Z perspektywy produktów zachodzą dwa procesy: akwizycji i sprzedaży. Na liście przejętych firm mamy kilkadziesiąt pozycji w ciągu ostatnich kilku lat.

Zobacz również:

Równocześnie IBM zrezygnował z działów produkujących pecety oraz serwery x86 stawiając na kluczowe dla przyszłości technologie chmurowe, sztuczną inteligencję, analitykę, usługi, storage oraz platformy serwerowe: serii Power i IBM Z - mainframe’y, które stają się zintegrowanymi serwerami chmurowymi, z Linuxem i z zaawansowanym szyfrowaniem.

Czy software zajmuje ważne miejsce w ofercie IBM?

W wytwarzanym przez nas oprogramowaniu także zachodzi ogromna zmiana. Całe nasze portfolio sofware’owe jest dzisiaj skonteneryzowane. To oznacza, że skupiliśmy się na produkcji oprogramowania gotowego do wykorzystania w chmurze, umieszczenia na platformie OpenShift i swobodnego przesuwania pomiędzy środowiskami on-premise, chmury prywatnej i publicznej.

Ostatnie lata to również silny wzrost usług.

Usługi prowadzimy pod marką IBM Services z dwoma filarami: Global Business Services i Global Technology Services. Usługi biznesowe obejmują transformację do chmury wraz z migracją aplikacji, konteneryzację, szereg rozwiązań dla poszczególnych branż, integrację. Ten obszar rośnie bardzo szybko, rynek usług infrastrukturalnych jest mniej stabilny.

Bardzo silny wzrost IBM odnotowuje w usługach chmurowych. W 2012 r. cloud odpowiadał za 4% przychodów firmy, a dziś za 27%. Jak wygląda chmurowa oferta IBM?

Po pierwsze udostępniamy infrastrukturę z chmury w modelu bare metal. W ten sposób z chmury można na przykład wynająć serwer. Może to dotyczyć serwera z procesorami Power lub x86. Z chmury można też sięgać do mainframe’ów, czyli platformy Z. Po drugie, na to nakładamy rozwiązania Cloud Pack, a więc udostępniamy w chmurze aplikacje klienckie. Mamy więc pewien stos, na który składają się Linux, warstwa konteneryzacyjna i aplikacje. Taka platforma zapewnia ogromną elastyczność architektoniczną.

Na czym polega ta elastyczność?

Aplikacje wraz z platformą konteneryzacyjną w postaci OpenShifta można uruchomić na własnej infrastrukturze klienta. Dokładnie takie samo środowisko można przenieść do chmury publicznej. Clue tej koncepcji polega na tym, że możemy budować rozwiązania aplikacyjne, rozwijać je w czasie rzeczywistym, wdrażać produkcyjnie i równocześnie udostępniać w różnych środowiskach architektonicznych.

Wracając jednak do chmury, to widać w waszej ofercie typowy podział na usługi dotyczące udostępniania infrastruktury, czyli IaaS albo PaaS – platformy deweloperskiej. Do tego dochodzi trzeci element: produkty, jakie IBM udostępnia poprzez chmurę. Tu mamy całe portfolio rozwiązań analitycznych, bezpieczeństwa, sztucznej inteligencji. A to nie wszystko, bo w oparciu o te rozwiązania sztucznej inteligencji można budować kolejne aplikacje, odpowiadające na specyficzne potrzeby klienta.

Polskim przykładem może być aplikacja, jaką przygotowaliśmy dla Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Zwiedzający poprzez interakcję z Watsonem, czyli naszym systemem AI, może zadawać pytanie dotyczące oglądanych obrazów. Choć z naszej strony wymagało to zaangażowania zarówno zespołów Global Business Services i Global Technology Services, to „wytrenowanie” sztucznej inteligencji, wymagało zaangażowania także pracowników muzeum i grupy studentów ASP.

Przejmując Red Hata IBM stał się ważnym graczem na rynku otwartego oprogramowania. Czy w chmurze jest miejsce na otwarte rozwiązania?

Red Hat z OpenShiftem jest tego dowodem, bo umożliwia przenoszenie aplikacji między platformami. Red Hat, podobnie zresztą jak Watson, jest dostępny w chmurach Google’a czy Microsoftu. To pokazuje, jak ważne są dla nas platformy otwarte i środowiska wielochmurowe. Wspieramy współpracę z innymi dostawcami chmury i zachęcamy klientów, żeby wykorzystywali nasze rozwiązania do konteneryzacji i orkiestracji instancji chmurowych. Mogą dzięki temu działać elastycznie i nie ograniczać się do jednego dostawcy.

W tym samym czasie wielu dostawców chmury próbuje związać ze sobą klienta uciekając się do sztuczek z repertuaru vendor lock. Czy w takim razie rozwiązania wielochmurowe mają w ogóle przyszłość?

Oczywiście, wielu dostawców zmierza do tego, żeby zdobyć klienta, zapewnić mu jak najwięcej korzyści funkcjonalnych, aby ostatecznie zamknąć go w swoim środowisku. To nie prowadzi do niczego dobrego, ani dla klienta, ani w długiej perspektywie dla dostawcy. I mówię to w oparciu także o nasze doświadczenia ze środowisk on premise. Klient zawsze powinien mieć wybór.

Ale klient sam z niego zrezygnuje, jeśli zarządzanie środowiskiem wielochmurowym będzie niemożliwe, zbyt trudne albo zbyt drogie.

Po to, żeby zapewnić ten wybór, kupiliśmy Red Hata i pozostawiliśmy go jako niezależną firmę ze swobodą działania. Red Hat ma być dostawcą rozwiązań Open Source działających na różnych platformach sprzętowych i chmurowych.

Ale chcemy, żeby także usługi i produkty IBM były otwarte, powszechne i dostępne u różnych dostawców chmury. To obecnie część naszej strategii. I dlatego z Watsona można korzystać na platformach Google’a i Microsoftu, podobnie jak z naszych serwerów Power 9, uruchamiając na nich w tych chmurach najbardziej wymagające systemy analityczne.

Jakie mogą być dla klienta realne korzyści z wykorzystania środowisk wielochmurowych?

Najbardziej przekonująca może być wizja, która dopiero zaczyna się spełniać. Klient ma do wyboru kilku dostawców chmury, a automat powinien być w stanie rozłożyć obciążenie pomiędzy różnymi chmurami, kierując się kosztami przetwarzania, wydajnością i dostępnością usług, itp. Właśnie do tego potrzebne są rozwiązania otwarte.

Co w tej rzeczywistości wielochmurowej odróżnia IBM od innych globalnych dostawców chmury: AWS, Microsoftu, Google’a czy chińskiego Alibaby?

Różnica jest bardzo wyraźna: IBM tradycyjnie jest dostawcą rozwiązań klasy Enterprise, a więc dla przedsiębiorstwa, a nie dla indywidualnego użytkownika. To oznacza, że w naszej ofercie nie znajdzie się na przykład pakiet biurowy dostarczany z chmury, bo to po prostu nie nasza bajka. Historycznie IBM może kojarzyć się jako dostawca serwerów klasy mainframe do banków, instytucji ubezpieczeniowych, wielkich agend rządowych czy do programów kosmicznych NASA. Podobnie pozycjonujemy nasze rozwiązania chmurowe.

Ale jest jeszcze coś, co w IBM nazywamy Good Tech. To oznacza, że gramy fair, płacimy podatki reprezentujemy interesy lokalnego rynku, ale także budujemy rozwiązania lokalnie, a nie tylko udostępniamy je z jakiejś odległej chmury bez dodanej wartości.

Jeśli mówi pan o reprezentowaniu krajowego rynku, to co konkretnie robicie w Polsce, co może mieć wartość ponadlokalną?

W odpowiedzi na wyzwania związane z COVID-19 wspólnie z Ministerstwem Zdrowia w zaledwie kilka dni uruchomiliśmy wirtualnego asystenta, dostępnego na stronach pacjent.gov.pl, który udziela odpowiedzi na temat koronawirusa. Z kolei wspólnie z wiodącymi organizacjami pozarządowymi, takimi jak: Centrum Cyfrowe, Centralny Dom Technologii, Szkoła z Klasą, Cyfrowy Dialog oraz Centrum Edukacji Obywatelskiej stworzyliśmy EduBota „Edzia”, który odpowiada na pytania nauczycieli związane ze zdalną edukacją. W obu przypadkach rozwiązanie oparte o Watson Assistant działa w chmurze publicznej IBM. Razem z Cisco nasi wolontariusze przeszkolili też ponad 4 tys. nauczycieli z obsługi bezpłatnych narzędzi Cisco Webex.

W Polsce opracowujemy rocznie około 100 patentów. Może to nie jest wielki udział na 9000 patentów globalnie, ale to niezły wynik, biorąc pod uwagę, że Polska generalnie nie jest potęgą na rynku patentów czy w zaawansowanej innowacji technologicznej.

W Krakowie umieściliśmy jedno z globalnych laboratoriów oprogramowania, w którym rozwijamy systemy analityki i sztucznej inteligencji. Kilkuset inżynierów tworzy zaawansowane rozwiązania, oferowane przez IBM globalnie. Wsparcie sprzedaży tych systemów i klientów w ich wdrażaniu także zapewniają specjaliści z Polski, albo zdalnie, albo bezpośrednio u klientów w Europie Zachodniej, w Azji czy w USA. We Wrocławiu działa nasze X-Force Command Center, jedno z dziewięciu na świecie, gdzie w trybie ciągłym kilkuset specjalistów czuwa nad cyberbezpieczeństwem organizacji z całej Europy i znacznej części Azji.

Inny przykład to nasze centra operacyjne we Wrocławiu i w Katowicach, które dostarczają rozwiązania IT w sposób niemal przemysłowy. Mamy w nich kilka tysięcy specjalistów, którzy obsługują na przykład kilkadziesiąt największych banków europejskich. Z polskiej pespektywy staliśmy się ogromnym eksporterem zaawansowanych usług IT.


IBM Think Digital Summit Poland, 16-17 września 2020
TOP 200