Jak cyfryzować, żeby nie żałować

Z badań wynika, że większość projektów cyfrowej transformacji kończy się niepowodzeniem. A jednak klienci Webcon zdają się wymykać tej statystyce, realizując dziesiątki projektów automatyzacji procesów rocznie. W jaki sposób im się to udaje? Opowiada o tym Łukasz Wróbel, wiceprezes i dyrektor ds. rozwoju biznesu w Webcon.

Łukasz Wróbel, wiceprezes i dyrektor ds. rozwoju biznesu w Webcon

Według raportu IDC InfoBrief aż połowa projektów transformacji cyfrowej przeprowadzanych na całym świecie w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie osiągnęła oczekiwanych celów i wyników.

A to tylko jedno z badań. Znam i takie, gdzie niepowodzenie jest udziałem nawet 94% firm. W pewnym sensie się nie dziwię, że tak często nie udaje się osiągnąć założonych celów w tym zakresie. Cyfrowa transformacja nie jest wcale prosta, bo wymaga nie tylko opanowania sfery technologicznej, ale również umiejętności zaangażowania pracowników, zmiany sposobu myślenia, zbudowania świadomości procesowej. Łatwo popełnić przy tym całe mnóstwo błędów.

Na przykład jakich?

Bardzo często zauważamy, że firmy utykają na etapie planowania, starając się zdigitalizować i zautomatyzować od razu całą organizację. Stawiają tym samym przed sobą zadanie z rodzaju niemożliwych. Cały czas pokutuje przy tym myślenie, że jeśli nie wytworzymy rozwiązania perfekcyjnego od razu, to nigdy się go nie doczekamy. W efekcie, zamiast kierować się zasadą Pareto i koncentrować się na dostarczeniu wartości biznesowej, projektujemy perfekcyjne rozwiązania IT, których uruchomienie produkcyjne odsuwa się w czasie. Tymczasem znacznie lepiej sprawdza się podejście iteracyjne, w którym koncentrujemy się na szybkim, punktowym rozwiązywaniu problemów tam, gdzie znamy wymagania, możemy szybko przynieść wartość, a potem rozwijać wdrożone rozwiązania.

To jak zwiększyć szansę powodzenia cyfrowej transformacji?

Świetnym przykładem jest sposób, w jaki nasi klienci dostarczają aplikacje automatyzujące procesy biznesowe. Koncentrują się na jak najszybszym wytworzeniu prototypu, który uruchamiają produkcyjnie, gdy tylko dostarcza on podstawową wartość biznesową. Dopiero wtedy, gdy dysponują już rzeczywistym feedbackiem i danymi, zaczynają jego udoskonalanie. W ścisłej współpracy z użytkownikami wzbogacają aplikację o automatyzacje, integracje, coraz bardziej złożoną logikę biznesową. Kluczem jest tu wypracowanie zaangażowania całej organizacji – od IT po użytkowników biznesowych – we wspólną pracę nad cyfrową transformacją firmy. Dzięki temu pojawia się znacznie więcej pomysłów na zwiększenie efektywności, tworzy się kultura stałego doskonalenia, buduje świadomość procesowa. To przynosi naszym klientom znacznie więcej korzyści niż tylko te, które wynikają z udanego wdrożenia pojedynczych, nawet najlepszych systemów IT.

Czy to znaczy, że technologia nie ma znaczenia?

Wręcz przeciwnie. Technologia jest kluczowa, żeby to zaangażowanie w organizacji zbudować. Tymczasem w klasycznym podejściu do wdrażania systemów IT konieczne jest znalezienie dostawców, mapowanie funkcjonalności ich systemów na zidentyfikowane potrzeby, przeprowadzenie postępowania zakupowego, negocjacje warunków handlowych i umów, by wreszcie po roku rozpocząć wdrożenie, które potrwa kolejne kilka miesięcy. To zabija cały entuzjazm pracowników i nie pozwala osiągnąć szybkości i zwinności koniecznej do sprawnej digitalizacji firmy. Nasi klienci robią to inaczej. Posiadają jedną platformę low-code oraz kompetencje potrzebne do jej efektywnego wykorzystania, zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne, dzięki którym projekty budowy aplikacji mogą uruchamiać natychmiast. W dodatku, ponieważ aplikacje tworzone są na jednej platformie, koszt ich utrzymania, serwisowania i rozbudowy jest zaskakująco niski. W praktyce, gdy tylko pojawia się pomysł, natychmiast przystępują do jego realizacji, bez zastanawiania się, czy dysponują odpowiednim budżetem na wdrożenie, licencje i późniejsze utrzymanie. W ten sposób cyfryzacja nabiera tempa, a w proces transformacji angażuje się coraz szersze grono pracowników. Dział IT staje się sprzymierzeńcem i partnerem biznesu, a cała organizacja nabiera przekonania, że digitalizacja jest naprawdę możliwa.

Chce Pan powiedzieć, że klienci Webcon nie wdrażają już innych systemów IT?

Absolutnie nie. W każdej organizacji jest miejsce dla systemów dziedzinowych, dostępnych z półki, których wdrożenie przynosi korzyści, a często wprowadza do firmy best practices zapisane w kodzie tych narzędzi. Na przykład ERP. Webcon jest platformą, na jakiej nasi klienci rozbudowują takie systemy o moduły, których ich producenci nie mają w ofercie lub takie, które mimo że są oferowane, nie spełniają specyficznych wymagań ich biznesu. W ten sposób tworzą więc rozwiązania, które łatają cyfrowe dziury pomiędzy systemami już działającymi w firmie. Bardzo często decydują się również na przeniesienie na naszą platformę wcześniej wdrożonych rozwiązań dedykowanych, które wymagają modernizacji lub po prostu obniżenia kosztów ich utrzymania i rozwoju. W ten sposób budują np. elektroniczne obiegi dokumentów, systemy zarządzania dostawcami i danymi podstawowymi, narzędzia zarządzania zasobami ludzkimi, aplikacje wspierające tworzenie nowych produktów i wprowadzanie zmian w już istniejących czy narzędzia ułatwiające raportowanie ESG. Przykładów jest tyle, ile potrzeb biznesowych naszych klientów, a jak powiedział kiedyś jeden z nich, ograniczeniem jest tylko wyobraźnia.

Czy wasza platforma jest alternatywą dla rozwiązań z półki czy usług software house’ów?

To niejako połączenie zalet oprogramowania z półki i dedykowanego projektu. Dajemy naszym klientom narzędzie, dzięki któremu mogą szyć aplikacje na miarę w atrakcyjnej cenie i czasie dostawy kojarzonym raczej z towarem z półki. Tworzą aplikacje, które są idealnie dostosowane do ich potrzeb w momencie uruchomienia, ale nie muszą się martwić o koszt ich utrzymania i rozwoju w przyszłości. Mogą to robić sami, unikając ryzyka vendor lock-in. Do tego platforma jest zbudowana w taki sposób, by uruchomione już aplikacje można było tanio, szybko i bez ryzyka zmieniać i adaptować do zmieniających się warunków, a przy tym umożliwić stabilne działanie ekosystemów łączących nawet kilkaset połączonych ze sobą aplikacji. To dlatego spora część naszych klientów – i mówimy tu o absolutnych liderach w swoich branżach – opiera na naszej platformie działanie krytycznych procesów biznesowych w swoich firmach.

Na koniec, jak oceniacie rok 2023 z perspektywy waszej satysfakcji z rynku?

Ubiegły rok zakończyliśmy zgodnie z zakładanym planem, odnotowując ponad 20-proc. wzrost przychodów przy jednoczesnym wzroście udziału przychodów powtarzalnych. Pozyskaliśmy również inwestora, fundusz MCI Capital, specjalizujący się we współpracy ze spółkami technologicznymi. Inwestor dostrzegł to, jak bardzo nasza technologia jest transformacyjna dla naszych klientów, pozwalając im skutecznie digitalizować procesy biznesowe i lepiej zarządzać swoimi firmami. Kontynuujemy naszą strategię opartą na stałym rozwoju platformy, koncentrując się na rynku polskim oraz rozszerzeniu naszej obecności w Niemczech, a szerzej w DACH. Kluczem do sukcesu jest dla nas ścisła współpraca z naszymi partnerami; w ub. r. po raz kolejny zwiększyliśmy udział kanału partnerskiego w ogóle sprzedaży. Stale rozbudowujemy sieć partnerów o kolejne firmy, których celem jest dostarczanie swoim klientom wartości biznesowej za pomocą wdrożeń technologii informatycznych. Na rok 2024 patrzymy z dużym optymizmem.

Jak cyfryzować, żeby nie żałować

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200