Jacek Budny o pracy w Intelu, rynku "odpornych" tabletów i projektach w służbie zdrowia

Rozmowa z prezesem polskiej firmy SiGarden, oferującej systemy automatyki przemysłowej i specjalistyczne układy sprzętowe projektowane na zamówienie, przez wiele lat pracownik oddziału badawczo-rozwojowego Intela w Gdańsku.

O WCZEŚNIEJSZEJ PRACY W INTELU

Z tej firmy wywodzi się cały zespół, który w 2008 r. przekształciliśmy wraz z Gerardem Wiśniewskim w firmę SiGarden. Przez wiele lat byliśmy częścią dużej korporacji, jaką był Intel, projektowaliśmy najpierw oprogramowanie, później sprzęt, w tym duże systemy dla telekomunikacji oparte na procesorach Xeon. Robiliśmy ciekawe, złożone rzeczy, kontrolując ich tworzenie od etapu rysunków po etap produkcji. Dział telekomunikacyjny Intela został jednak sprzedany amerykańskiej firmie Radisys, która nie była zainteresowana utrzymywaniem grupy projektowanej. Nie potrafiliśmy znaleźć w Intelu interesujących nas projektów, więc zdecydowaliśmy się na uniezależnienie.

O PRACY W KORPORACJI I WŁASNEJ FIRMIE

Wychodząc z Intela, zdaliśmy sobie sprawę, że mamy "wysezonowany" zespół i staraliśmy się znaleźć dla niego zastosowanie. Nie chcieliśmy się rozejść po świecie, choć wszyscy dostaliśmy interesujące oferty z zagranicy. Dysponowaliśmy wiedzą o organizacji procesów badawczo-rozwojowych, która podczas pracy w Intelu wydawała nam się obciążeniem, ale potem bardzo się przydała. Rok 2008 to był moment, w którym fundusze zaczęły się interesować pomysłami będącymi rysunkiem na papierze. Kryzys miał dopiero nadejść, a trudno było wówczas o projekty zaawansowane technologicznie. Inwestorzy byli więc gotowi wchodzić w projekty zalążkowe. Teraz staramy się konsekwentnie wykazać naszą wartość w grupie, która w nas zainwestowała. Początkowo w firmie pracowało 10 osób. Dziś zespół liczy ok. 20 osób. Sprzedajemy nasze produkty w Polsce, ale też w Niemczech, Anglii, Australii. Jesteśmy małą firmą, ale mamy zgrany zespół o szerokich kompetencjach, który może dużo zrobić. Prawdę mówiąc, sądziliśmy, że to wszystko będzie łatwiejsze, ale pocieszamy się, że Eurotech i Advantech zaczynali przecież tak jak my.

O RYNKU ODPORNYCH TABLETÓW

Szukaliśmy miejsca na rynku urządzeń mobilnych i postawiliśmy sobie za cel robienie mobilnych, miniaturowych komputerów - tabletów o przekątnej 7 cali i większej, z ekranami dotykowymi. Stworzyliśmy kilka prototypów, ale okazało się to trudniejsze, niż sądziliśmy i szybko poszliśmy w kierunku modularnych rozwiązań dla rynku embedded, w którym dziś się specjalizujemy. Na tym rynku produkty żyją 5-10 lat i temu rynkowi oferujemy produkty działające w rozszerzonym zakresie temperatur, od -40 do 80 stopni. Mamy tablet przemysłowy XC110 działający w temperaturze od -20 do +60 stopni, odporny na upuszczenia. Robimy również miniaturowe, pyłoszczelne komputery przemysłowe w hermetycznych obudowach. Nasze służą firmom wysyłającym pracowników w teren - służbom ratowniczym, serwisowym, energetycznym, straży pożarnej i policji. Nasze moduły komputerowe zarządzają odpornymi na wstrząsy systemami digital signage w pojazdach transportu zbiorowego i umożliwiają analizę obrazu wideo z systemów monitoringu - pozwalają liczyć i klasyfikować obiekty. Nie możemy się ścigać z najnowszą technologią, ale potrafimy odpowiedzieć na specyficzne potrzeby użytkowników. Teraz dążymy do dywersyfikacji naszych technologii i dalszej miniaturyzacji urządzeń.

O PROJEKTACH DLA SŁUŻBY ZDROWIA

To przyszłościowy sektor, ale dopiero stawiamy w nim pierwsze kroki. Na ostatnich targach pokazywaliśmy kiosk do przesiewowych badań słuchu i Alzheimera. Myśleliśmy, że może dałoby się instalować w szkołach, ale nie udało się tego przekształcić w produkt rynkowy. Myśleliśmy o tabletach medycznych, uznaliśmy jednak, że na razie skala potencjalnego zastosowania jest zbyt mała. Idziemy teraz w kierunku wykorzystania w karetkach zminiaturyzowanego tabletu - ragged PDA - i odpornych smartfonów, które mogą być wykorzystywane przez służby ratownicze. Chodzi nam też po głowie projekt monitoringu osób starych i chorych, w który być może wejdziemy z jakąś uczelnią.

O SIGARDEN

Ta nazwa ma trzy symboliczne znaczenia. Si to symbol krzemu, więc dosłownie SiGarden to krzemowy ogród, ogród krzemowych rozwiązań. Firma ma siedzibę nad morzem, więc to "si" to również "sea" - morski, nadmorski. Si to także "see" - zobacz, dojrzyj ten krzemowy ogród i zobacz, jaki jest piękny.

O MISJI

Nie jesteśmy producentem, lecz dostawcą technologii, które wymyślamy we współpracy z klientem, przechodząc przez wszystkie fazy - od definicji produktu przez rysunek, określenie funkcjonalności, projektu, wypuszczenie serii pilotażowej, zrobienie testów, wprowadzenie poprawek, kolejną serię prototypu, końcowe poprawki, serię pilotażową produktu, który wreszcie przejmowany jest przez producenta. Czasem podejmujemy samodzielnie decyzję, aby sprzedawać coś i promować pod własną marką. Wówczas szukamy dystrybutorów i nie wahamy się opatrzyć naszego produktu ich logo. Chcemy po prostu być dobrym podwykonawcą.


TOP 200