IDG Venture Capital w Polsce

Rozmowa z Patrickiem McGovernem, założycielem wydawnictwa International Data Group, w skład którego wchodzi także IDG Poland, wydawca m.in. Computerworld.

Rozmowa z Patrickiem McGovernem, założycielem wydawnictwa International Data Group, w skład którego wchodzi także IDG Poland, wydawca m.in. Computerworld.

Od pewnego czasu mówi się o tym, że IDG zamierza uruchomić w Polsce fundusz venture capital. Podobno w ostatnich miesiącach ten pomysł wreszcie się skonkretyzował. Czy IDG rzeczywiście chce inwestować w polskie firmy?

IDG Venture Capital w Polsce

Patrick McGovern

Tak. Zdecydowaliśmy się na to, bo teraz przyszedł właściwy czas na tego rodzaju działalność. Uruchomiliśmy już analogiczne fundusze w San Francisco, Bostonie, Wietnamie i Korei Południowej. Teraz zdecydowanie przyszedł czas na Polskę. W tym kraju znajduje się wiele uniwersytetów o wysokim poziomie nauczania, dzięki którym na rynek pracy trafia rzesza dobrze wykształconych absolwentów. Produktywność jest wysoka, a koszty pracy to połowa, a może nawet jedna trzecia analogicznych kosztów, które zmuszeni są ponosić pracodawcy w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych czy Japonii. Do tego rynek wygląda obiecująco.

Nasze początkowe zaangażowanie finansowe w fundusz venture capital ustaliliśmy na poziomie 150 mln USD. Zdecydowaliśmy się skoncentrować na spółkach w początkowym etapie rozwoju. Oprócz wsparcia finansowego będziemy się starali wesprzeć doinwestowane spółki organizacyjnie, pomóc im dotrzeć do klientów, zatrudnić właściwych pracowników, wejść na rynki zagraniczne, na których mogą odnieść sukces. Będziemy starali się doprowadzić do tego, aby po 5-6 latach firma stała się doskonale prosperującym przedsiębiorstwem z tysiącami klientów. Prawdopodobnie zainwestujemy w ok. 30 firm.

Jak wyglądać będą inwestycje IDG w Polsce?

W ciągu pierwszych pięciu lat zajmiemy się głównie inwestycjami w początkowy etap rozwoju wybranych spółek. W kolejnych pięciu latach zajmiemy się dalszym wspieraniem wybranych początkowo inwestycji. Zapoczątkujemy więc nowy fundusz, dysponujący sumą 250-300 mln USD i posiadający w swoim portfolio do 50 firm. Większość inwestycji dotyczyć będzie spółek działających w Polsce, ale poszukamy również możliwości w Czechach, na Węgrzech i w Bułgarii, może także w Rumunii i Rosji.

Naszym zdaniem, jest to doskonały moment. W Polsce działalność funduszy venture capital nie rozwinęła się bowiem w wystarczającym stopniu. Przykładowo, w Europie Zachodniej 25-30% private equity przypada na inwestycje typu venture capital, a reszta to przejęcia innych przedsiębiorstw. W Polsce jest to odpowiednio 6% i 94%.

W jaki rodzaj firm chcecie zainwestować?

Zasadniczo chcielibyśmy zainwestować 50% środków w przedsięwzięcia związane z Internetem i nowe, przełomowe technologie wykorzystujące Internet, a więc serwisy społecznościowe, pośredniczące w rezerwacji wycieczek turystycznych, czy dostarczające lepsze usługi, dzięki którym ludzie mogą np. oglądać materiały wideo. Kolejne 25-30% powinno przypaść spółkom związanym z komunikacją bezprzewodową, oferującym usługi dodane, które mogą być świadczone na urządzeniach przenośnych. 15% zaś przypadnie na biotechnologie, w tym nowe leki, a reszta być może na materiały związane z nanotechnologią.

Kiedy zamierzacie otworzyć biuro i rozpocząć działalność?

W tej chwili jesteśmy na etapie formowania zespołu partnerów, którzy zajmą się organizacją funduszu na miejscu. Oni określą, w kogo zainwestujemy i na jakich warunkach. Mamy nadzieję, że główni partnerzy zarządzający - prawdopodobnie będzie ich czterech - będą znani w ciągu miesiąca czy dwóch. Oni stworzą zespół, który docelowo będzie się składał z 16 do 20 osób. Mam nadzieję, że od września zaczniemy szukać obiecujących inwestycji i w grudniu będziemy mieli już 3 czy 4 pierwsze transakcje za sobą.

Zmienię nieco temat. Jak dziś ocenia Pan decyzję sprzed roku o zaprzestaniu wydawania magazynu Infoworld w wersji papierowej i przeniesieniu całości tej publikacji do Internetu?

Czytelnicy Infoworlda to specyficzna grupa, przyzwyczajona do wykorzystywania zaawansowanych technologii i bardzo aktywna w Internecie. Już w chwili podejmowania tej decyzji 43% przychodów magazynu Infoworld pochodziło z działalności online i już wówczas przychody z projektów internetowych były większe niż przychody z tradycyjnej działalności w papierze. Przychody ze sprzedaży wersji papierowej spadały w tempie 5% rocznie, podczas gdy przychody z projektów online wzrastały o 40% rocznie. Kiedy jednak zaczęliśmy się zastanawiać, czy porzucić papier, ludzie zaczęli rozważać, czy papier nie stanowi istotnego elementu strategii budowania marki. Innymi słowy, zaczęliśmy zastanawiać się, czy czytelnicy nie zapomną o tym tytule. Obawialiśmy się też, czy nie utracimy całości przychodów z papieru nie zyskując nic w zamian, czy nie będziemy zmuszeni do ograniczenia zakresu działania firmy i zwalniania pracowników. Postanowiliśmy jednak spróbować i zobaczyć, co się stanie.

50%

środków IDG zainwestuje w Polsce w przedsięwzięcia związane z Internetem i nowe, przełomowe technologie, wykorzystujące Internet.

Okazało się, że prawie wszyscy czytelnicy tradycyjnego wydania papierowego chcieli nadal otrzymywać informacje, które publikowaliśmy i przeszli na online. Liczba czytelników online gwałtownie wzrosła. Wzrosła też, i to znacznie, kreatywność zespołu zajmującego się rozwojem serwisu online, ponieważ od chwili pożegnania z papierem jego członkowie nie musieli już koordynować swoich działań z wydaniem tradycyjnym. Stwierdziliśmy, że nie zmniejszamy się, jeśli chodzi o skalę, zaczęliśmy więc przyglądać się przychodom i odkryliśmy, że w skali roku wzrosły o 10%. Zanalizowaliśmy zatem zyskowność przedsięwzięcia i stwierdziliśmy, że kiedy jeszcze posiadaliśmy papier, traciliśmy 3% rocznie na sprzedaży, a kiedy przeszliśmy wyłącznie na online, na koniec roku osiągnęliśmy zyskowność na poziomie 37%. Stwierdziliśmy jednoznacznie, że bez kosztów druku i wysyłki zyskowność projektów online jest czterokrotnie wyższa niż zyskowność projektów w papierze. Ci, którzy obawiali się, że papier leci na łeb na szyję, a firma nie przynosi zysków, teraz są szczęśliwi. Mają rosnącą i zyskowną firmę.


TOP 200