Energetyka systemowa oddaje pole

Przez ostatnie 20 lat zbudowaliśmy w polskiej energetyce mniej mocy, niż za Gierka budowano w ciągu pięciolatki - mówi prof. Krzysztof Żmijewski z Zakładu Budownictwa Ogólnego na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej.

Energetyka systemowa oddaje pole

Od dawna mówi się, że za kilka lat w Polsce wystąpią niedobory mocy wytwórczych. Dla odmiany pojawiły się teraz opinie, że jak powstaną już planowane elektrownie, to będą nadwyżki. Kto ma rację?Każdy mówi o czymś innym. Te opinie dotyczą zupełnie innych spraw. Ewentualne nadwyżki mocy miałyby wystąpić w latach 2018-2020, a brak mocy pojawi się 1 stycznia 2016 r. Martwienie się tym, że za dużo się pobuduje w sytuacji, kiedy się nic nie buduje, jest śmieszne.

Ale grupy energetyczne mają plany budowy kilkunastu tysięcy megawatów nowych mocy.Te plany są tylko na papierze. Realne jest to, co się fizycznie robi. Jak ktoś robi konferencję prasową, na której mówi, że coś zbuduje, to nie jest to realne działanie.

Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Nie zsynchronizujemy z Krajowym Systemem Elektroenergetycznym (KSE) żadnej dużej elektrowni węglowej do końca 2015 r. Jeśli chodzi o elektrownie gazowe, to będzie podobnie jak z autostradami przed Euro 2012 - może któraś będzie przejezdna. Może do końca 2015 r. uda się uruchomić blok gazowy 400 MW w Elektrowni Stalowa Wola, a jak się zdarzy cud, to uda się oddać jeszcze jakiś drugi blok gazowy. Łącznie to będzie blisko 1 tys. MW. A z początkiem 2016 r. trzeba będzie wyłączyć bloki o mocy ok. 5 tys. MW.

Z czego wynika konieczność wyłączenia tych bloków?Bloki o łącznej mocy ok. 9,5 tys. MW powinny już zostać wyłączone już

1 stycznia 2008 r., ponieważ ich emisja dwutlenku siarki, szkodliwość, która jest bezdyskusyjna, przekracza dopuszczalny w Unii Europejskiej poziom emisji. Polska wynegocjowała, żeby tym blokom pozwolono pracować dłużej, co dałoby nam czas na zbudowanie nowych mocy. A my ten czas roztrwoniliśmy.

Co Unia zrobi, jeśli Polska powie, że nie wyłączy starych bloków?Mamy tutaj znacznie bardziej dolegliwy sposób karania niż wyroki trybunałów - chociażby wstrzymanie wypłaty funduszy strukturalnych. To decyzja administracyjna, której nie można zaskarżyć. Dwa razy takie ostrzeżenia dostała Bułgaria, niedawno Węgry.

Nie myślę, żeby ktoś w Polsce wierzył, że przy tak brutalnym złamaniu zasad funkcjonowania Unii zostaniemy łagodnie potraktowani. Jakie mamy okoliczności łagodzące? Przez ostatnie 20 lat zbudowaliśmy mniej mocy, niż za Gierka budowano w ciągu pięciolatki.


TOP 200