EnFace: dr Jerzy Szeja...

... kulturoznawca, polonista, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Gier.

... kulturoznawca, polonista, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Gier.

O ludologii

Fotografował Przemysław Pokrycki

Fotografował Przemysław Pokrycki

Gry towarzyszą nam od zarania dziejów, ale do tej pory nie istniała w środowisku badaczy potrzeba wyodrębnienia nowej dziedziny nauki. Oczywiście, istnieje znana praca Johana Huizingi "Homo ludens", opisująca rolę gier w cywilizacji, ale dopiero teraz, w erze komputerów i RPG, stały się tak widocznym elementem codzienności. Na tyle dużo ludzi poświęca na nie wiele czasu i pieniądzy, że nie można ich już nie badać, jeśli chce się powiedzieć coś istotnego na temat współczesności. Na razie nie ma instytucji zajmującej się ludologią. Nie ma zespołów badawczych. Szereg naukowców interesuje się tym indywidualnie. W ramach naszego towarzystwa, kulturoznawca może spotkać się z neofilologiem i programistą, a nawet z profesorem chemii zastanawiającym się nad wykorzystaniem gier w dydaktyce.

O pozytywnym wpływie gier

Jako towarzystwo naukowe, nie powinniśmy prezentować podejścia stronniczego, ale w praktyce tak często spotykamy się z tyloma mylnymi opiniami na temat gier, że nasze nastawienie jest - jakby to powiedzieć - wyrównujące. Nie wiem jednak, czy sensowne jest pytanie o pozytywny wpływ gier. Analogicznie można by postawić pytanie, czy rozwijające jest czytanie książek i oglądanie filmów. Zależy jakich. Zależy jakie jest przygotowanie widza, czytelnika, czy gracza do odbioru. Gimnazjalista nie zrozumie Ulissesa, bo po prostu nie ma do niego klucza odbioru, nie jest na tyle wyrobiony jako czytelnik, aby móc podejść do tak zaawansowanego dzieła. Niektóre filmy nie nadają się dla niewyrobionego odbiorcy, niektóre są dyskusyjne etycznie. Podobnie będzie z grami. Pewne gry wymagają dojrzałości odbiorcy i pewnego systemu prawnego ograniczającego do nich dostęp odbiorcy nieprzygotowanemu. Istnieją badania potwierdzające, że zwiększają wyobraźnię przestrzenną i poziom koordynacji oko-ręka, ale to dość oczywiste. Trudniej jest odpowiedzieć na bardziej skomplikowane pytanie - czy gry są przydatne z punktu widzenia naszej cywilizacji, przygotowania do funkcjonowania w niej? Niektórzy bowiem twierdzą, że gry komputerowe naturalnie przygotowują do obecnej fazy technologicznej cywilizacji.

O grach stymulujących pozytywne zmiany społeczne

Wpływanie na pozytywne oddziaływanie gier jest zadaniem odpowiednich instytucji. Od pewnego czasu nawołuję o coś takiego, bezskutecznie. Mam nadzieję, że aspekt prospołeczny gier będzie się rozwijał, ale nie łączyłbym z nim wielkich nadziei. Faktem jest - i wydawcy dobrze to wiedzą - że lepiej sprzedają się gry oparte na strachu i adrenalinie, agresji. Podobnie większość filmów przenosi wątki sensacyjne i kryminalne, stara się budzić lęk u widza. Filmów wychowawczych - podobnie jak gier - jest bardzo mało.

O powodach fatalnej reputacji gier komputerowych

Wyobraźmy sobie, że dwie trzecie ludności nigdy nie jeździ samochodem ani nawet do niego nie wsiada. O jeździe samochodem dowiadują się tylko z prasy, radia i telewizji. Ci ludzie szybko zaczną uważać, że jazda samochodem grozi śmiercią po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów. A jednak ludzie jeżdżą, bo mają własne auta i doświadczenia, i wbrew pozorom tak często nie giną. Jazda 200 km w jedną stronę jest tak nieatrakcyjna, że nikt jej nie opisze... Stąd też w mediach częściej straszą grami niż próbują je rzetelnie opisać.