EnFace: Robert Kośla

...od roku odpowiedzialny za wspieranie Pełnomocnika Rządu ds. Systemu Informacyjnego Schengen i Systemu Informacji Wizowej, wcześniej zastępca dyrektora Biura Bezpieczeństwa, Łączności i Informatyki UOP, a potem Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego ABW. Współautor projektu ustawy o e-podpisie.

...od roku odpowiedzialny za wspieranie Pełnomocnika Rządu ds. Systemu Informacyjnego Schengen i Systemu Informacji Wizowej, wcześniej zastępca dyrektora Biura Bezpieczeństwa, Łączności i Informatyki UOP, a potem Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego ABW. Współautor projektu ustawy o e-podpisie.

O botnetach

EnFace: Robert Kośla

Robert Kośla

Botnety oraz organizowane przy ich wykorzystaniu ataki na serwery, spam i nielegalna dystrybucja oprogramowania, filmów i muzyki przestały być formą wyżycia się młodzieży, a stały się zorganizowaną przestępczością. To biznes, którego celem jest pozyskiwanie środków na innego rodzaju nielegalną działalność, również terrorystyczną. Służby wielu państw nie radzą sobie w skutecznym monitorowaniu tego, co dzieje się w Internecie, i nie współpracują ze sobą, w przeciwieństwie do świata przestępczego. O idealnym modelu współpracy międzynarodowej mówi się co najmniej od czterech lat, ale jest on wciąż w powijakach. Dotychczas na szczeblu międzynarodowym uzgodniono konwencję o zwalczaniu cyberprzestępczości, która nie została jeszcze ratyfikowana przez wiele państw, w tym Polskę, i jest zaledwie czymś w rodzaju listu intencyjnego. Przez wiele lat wymiar sprawiedliwości bagatelizował zjawisko przestępczości komputerowej, ale trzeba sobie uświadomić, że szkodliwość społeczna cyberprzestępczości znacznie wzrosła. Tymczasem w Polsce nie ma żadnego ośrodka, organizacji czy urzędu, który zająłby się choćby koordynacją współpracy organów ścigania, administracji publicznej i operatorów sieci telekomunikacyjnych w zakresie wykrywania incydentów bezpieczeństwa dotyczącej krytycznej infrastruktury.

O podpisie elektronicznym

Oczekiwania związane z e-podpisem zostały zbyt mocno rozbudowane. Zrobiono z niego cel ostateczny, podczas gdy jest on tylko funkcjonalnym mechanizmem, który ma uwierzytelnić użytkownika korzystającego z określonej usługi. Nie rozwiązuje problemów organizacji elektronicznego obiegu dokumentów i nie tworzy systemu elektronicznych usług. Kiedy ustawa o e-podpisie wchodziła w życie, de facto nie mieliśmy nawet prawnego pojęcia e-dokumentu. Przepisy dotyczące archiwizacji nie mówiły w ogóle o dokumencie elektronicznym. Nie było formuły, aby wprowadzić dzienniki podawcze, czyli rejestry potwierdzające, że do urzędu wpłynęła sprawa w formie elektronicznej. Powszechne wprowadzenie e-podpisu wymagałoby szerokiego udostępnienia obywatelom danych służących do jego składania i weryfikacji, choćby w postaci karty elektronicznej, którą obywatel mógłby odebrać w odpowiednim urzędzie. Dla przykładu, obywatele niewielkiej, ale nowoczesnej Estonii dane służące do składania kwalifikowanego podpisu elektronicznego mają w dowodach osobistych.

O koniach

Przygodę z końmi zacząłem siedem lat temu. Moje pierwsze jazdy miały być zemstą znajomych za zorganizowaną dla nich - z mojej inicjatywy - bolesną, jak się okazało, naukę jazdy na nartach. Traf jednak chciał, że szybko połknąłem bakcyla i poczułem się pewnie w siodle. Potem na horyzoncie pojawiła się mityczna marchewka w postaci udziału w biegu myśliwskim Hubertus, organizowanym na koniec sezonu. Od maja do września każdy weekend spędzałem na ujeżdżalni i dzięki temu jesienią pojechałem i na trzydniowy rajd konny, i na Hubertusa. Podczas trzeciej edycji Hubertusa odniosłem mały sukces, udało mi się złapać lisa. Spróbowałem też sił w rajdach długodystansowych, na 32 km. Regularnie startuję w regionalnych zawodach w skokach przez przeszkody. W ten sposób konie stały się moją pasją.

Rozmawiała Dorota Konowrocka, Fotografował Miłosz Siebert


TOP 200