ENFACE: PAWEŁ KACPEREK...

…prezes spółki Location-Based Media, którego celem jest popularyzacja usług nawigacyjnych i lokalizacyjnych w Polsce

O DZIECKU NA MOŚCIE

W 2005 r. spółka, w której pracowałem, jako jedna z pierwszych, wspólnie z operatorem GSM próbowała wprowadzić na rynek masowy usługi lokalizacyjne. GPS nie był jeszcze w Polsce tak powszechny jak dzisiaj, więc rozwiązanie opierało się na technologii, jaka wówczas była dostępna, czyli na lokalizacji za pośrednictwem BTS-ów. Jej wadą była zbyt mała dokładność. Błąd lokalizacyjny mógł wynieść nawet kilka kilometrów. Na przykład jeśli lokalizowana osoba (dziecko) przebywała akurat na moście Śląsko-Dąbrowskim, to aplikacja mogła pokazać, że znajduje się w Wiśle kilkaset metrów dalej. Proszę wyobrazić sobie reakcję rodziców na ten fakt. Drugą, poza technologiczną, barierą wprowadzenia usługi była świadomość odbiorców. Wówczas klienci nie byli jeszcze gotowi na korzystanie z lokalizacji. Dzisiaj takie usługi są bardzo popularne.

O LOKALIZACJI PRZYSZŁOŚCI

Już wkrótce usługi lokalizacyjne staną się nieodzownym elementem naszego życia. Kwestią czasu jest to, kiedy technologie te będą nam towarzyszyły niemal wszędzie. Obecnie oparte są przede wszystkim na systemie GPS. Dobrym przykładem z rynku masowego jest aplikacja mBanku, która informuje użytkownika konta o rabatach w kawiarniach albo sklepach, koło których akurat przechodzi.

Zobacz również:

Innym przykładem jest działalność jednej z firm, która w centrum handlowym założyła własną sieć wi-fi i zbiera informacje o zachowaniach klientów. Dzięki temu ma wiedzę na temat zachowań i preferencji nabywców - czy po odwiedzeniu jednego sklepu zaglądają jeszcze do konkurencji bądź kierują się zupełnie gdzie indziej. W skali dzielnicy czy miasta zgromadzenie informacji o infrastrukturze, natężeniu ruchu i sile nabywczej mieszkańców będzie pomagało podjąć decyzję inwestycyjną o zlokalizowaniu kolejnego centrum handlowego lub innej placówki usługowej.

Polem, na którym lokalizacja stanie się nieodzowna, będzie też telemedycyna. Bez trudu można sobie wyobrazić sytuację, gdy każdy z nas będzie nosił na ręku zegarek jednocześnie sprawdzający nasze parametry zdrowotne, np. tętno i ciśnienie, a w sytuacji zagrożenia życia wysyłający sygnał do dyspozytora pogotowia, który dzięki GPS-owi skieruje do nas zespół ratowniczy. I co ważne – lekarz będzie już miał wstępną diagnozę chorego, przygotowaną na podstawie odczytów z zegarka.

O RUCHOMEJ GRANICY PRYWATNOŚCI

Stałe informowanie o naszym położeniu, które jeszcze pięć lat temu wydawało się zachowaniem ryzykownym, dziś staje się normą. Moim zdaniem granica ochrony prywatności przesunie się jeszcze dalej, bo więcej korzyści będzie płynęło z tego, że jesteśmy w stanie i chcemy podzielić się naszą lokalizacją poprzez telefon/aplikację, która w razie zagrożenia powiadomi odpowiednie służby, niż z tego, że wyłączymy usługę lokalizacyjną.

Oczywiście każdy kij ma dwa końce: można założyć, że informacja o naszej nieobecności w domu będzie stanowić zachętę dla złodzieja, ale z drugiej strony technologia jest tak zaawansowana, dostępna i tania, że bez problemu możemy sobie zapewnić kontrolę nad tym, co się w mieszkaniu dzieje pod naszą nieobecność. Wszystko zmierza do tego, że różne usługi będą się nawzajem uzupełniały, stając się coraz bardziej dostępne. Tylko od nas zależy, na ile świadomie będziemy z nich korzystali.

O PERSPEKTYWACH RYNKU

Ogólnie rynek rośnie, ale ten wzrost jest różny w poszczególnych segmentach. Na przykład urządzenia do nawigacji samochodowej boom mają już za sobą, ale rośnie popyt na aplikacje nawigacyjne. Dzieje się tak dlatego, że są one dostępne w telefonach, tabletach i innych urządzeniach przenośnych. Przy czym nawigacje instalowane fabrycznie w samochodach, które kiedyś kosztowały kilkanaście tysięcy złotych, teraz potaniały i kosztują kilka tysięcy, a ich ceny dalej spadają. Kiedyś nawigacja to było tylko jedno dedykowane urządzenie, teraz jest częścią większego ekosystemu. Tak samo jest z mapami czy innymi usługami opartymi o lokalizację.

O ECODRIVINGU

Również monitoring GPS samochodów, służący m.in. do zarządzania flotą pojazdów jest w fazie ciągłego rozwoju. Ma na to wpływ coraz bardziej popularny trend - ecodriving. Chodzi o to, aby jeździć może nie tyle ekologiczne, co ekonomicznie, zużywając mniej paliwa i materiałów eksploatacyjnych. Ale żeby tak było, osoby zarządzające flotami potrzebują informacji, jak i gdzie się poruszamy. Elementy GPS-owe są też niezbędne do tego, żeby w razie niebezpieczeństwa dotarły do nas odpowiednie służby. Już niebawem w nowych samochodach obligatoryjnie instalowany będzie system eCall, powiadamiający służby ratunkowo o wypadku. Dla samochodów używanych pozostają rozwiązania typu Inteligentne Systemy Ratunkowe.

Według mnie ten rynek cały czas będzie się rozwijał, chociaż na samochody bez kierowców przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Z całą pewnością telematyka w motoryzacji będzie miała coraz większe znaczenie i z czasem system zainstalowany w danym pojeździe będzie decydował o wyborze auta na równi z ceną czy mocą silnika.

O MODELACH BIZNESOWYCH

Zwykle jest tak, że jeżeli aplikacja jest darmowa dla użytkownika końcowego, to firma ma inny model generowania przychodów. Jeżeli udostępniamy aplikację, która umożliwia robienie zdjęć i dzielenie się nimi z całym światem, a przy tym wykorzystuje geolokalizację, to stajemy się właścicielami olbrzymiej bazy danych geotagowanych zdjęć. To od nas zależy, jak tę bazę wykorzystamy. Podobnie może być z bezpłatnymi nawigacjami czy aplikacjami trackingowymi. W dzisiejszych czasach nie ma nic cenniejszego niż dane, więc firma, która za darmo dostarcza aplikacje do monitoringu GPS, równocześnie zbiera informacje o ruchu, o tym, gdzie użytkownicy najczęściej jeżdżą, jakimi trasami się poruszają, z jaką średnią prędkością. To dużo cenniejsze niż przychody płynące np. z opłat abonamentowych czy licencyjnych dla użytkowników końcowych.


TOP 200