EN FACE: dr Krzysztof Jassem...

... prezes firmy Poleng opracowującej systemy automatycznej translacji, pracownik naukowy Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, brydżysta.

O KORZENIACH PROGRAMU TRANSLATICA

Korzenie systemu sięgają mojej pracy doktorskiej z 1997 r. - pisanej pod kierunkiem prof. Michała Kleibera - do której pomysł podsunął mi mój ojciec, prof. Wiktor Jassem. Jako świeżo upieczony doktor uzyskałem w 1998 r. dwuletni grant KBN. Dzięki temu dwa lata później nasz system automatycznej translacji języka polskiego na angielski zaczął przypominać coś, co mogłoby nadawać się do sprzedaży. W 2002 r. zgłosił się do nas pwn.pl, który widział się w charakterze wydawcy pod warunkiem, że uda nam się opracować system translacji również w drugą stronę, z angielskiego na polski. W ciągu roku, dzięki dostępowi do słownika PWN-Oxford, udało nam się opracować ten drugi kierunek, choć początkowo uzyskiwaliśmy mnóstwo językowych potworków typu "thank you from the mountain" - zgodnych ze słownikiem, lecz całkowicie bezsensownych. Na przestrzeni lat Translatica zyskała nowe pary językowe i zwraca dziś na tyle wiarygodne tłumaczenia, że mogła stać się podstawą systemu wspomagania tłumaczenia zawartości stron internetowych o nazwie Globalizator, który może - niewielkim nakładem sił i środków - utrzymywać strony internetowe w kilku językach. Teraz pracujemy nad systemem tłumaczenia tekstów fachowych, na początek prawniczych, który zagwarantuje spójną terminologię przekładu i pozwoli tłumaczowi ograniczyć się do stylistycznego dopracowywania automatycznej, spójnej terminologicznie, propozycji przekładu.

O HYBRYDOWEJ METODZIE PRZEKŁADU

Cieszący się stosunkowo dużą popularnością Google Translate opiera się na metodach statystycznych, analizując duże korpusy tekstów i możliwie najdokładniej dopasowując odpowiadające sobie fragmenty tekstów w dwóch językach. Tłumaczy tym lepiej, im większa jest liczba tekstów, na których się opiera. My podchodzimy do zagadnienia przekładu od drugiej strony - szukamy słów i fraz w słownikach, następnie dokonujemy analizy składniowej i wybieramy najbardziej prawdopodobne znaczenie w danym kontekście. Zamierzamy pobić Google Translate ich własną bronią, uzupełniając wiedzę lingwistyczną metodami statystycznymi. Przyszłość należy do metody hybrydowej.

O AUTOMATYCZNYM TŁUMACZENIU MOWY

Z pewnością jest to możliwe, lecz niełatwe. Tłumaczenie żywej mowy składa się z trzech etapów: rozpoznawania, tłumaczenia i generowania mowy z powstałego tłumaczenia. Trzeci etap jest najłatwiejszy. Istnieje już wiele świetnych syntezatorów mowy, z IVONĄ na czele. Drugim zajmujemy się na bieżąco. Brakuje nam jeszcze sporo do doskonałości, ale jesteśmy coraz lepsi. Wąskim gardłem jest pierwszy etap. Można dziś wychwytywać tekst wymawiany wyraźnie i w dobrych warunkach, np. przez prezentera. W Ameryce istnieją nawet systemy, przeznaczone dla widzów z wadą słuchu, które na bieżąco wypisują mówiony tekst na ekranie telewizora, ale rozpoznawanie języka polskiego jest wciąż w powijakach.

O PRZEKŁADZIE W KOMUNIKATORACH

Opracowaliśmy tę implementację Translatiki w 2007 r. Pomysł wydawał się nam ciekawy i próbowaliśmy zainteresować nim Gadu-Gadu, ale ponieważ ten komunikator obsługuje głównie Polaków, nasze próby spełzły na niczym. Nadal jednak widzę jej potencjał, np. w sieciowych grach komputerowych.

O BRYDŻU

Brydż nie jest dziś może tak popularny jak szachy i jego popularność nadal spada ze względu na ekspansję , ale Polski Związek Brydża Sportowego liczy 7000 członków. Na turniejach gra dwa razy tyle, a ogólną liczbę grających w brydża Polaków szacuje się na kilkaset tysięcy. Na najbardziej popularnym portalu brydżowym (www.bridgebase.com) co wieczór spotyka się kilkanaście tysięcy osób z całego świata. Nauczyłem się grać mając 7 lat, na studiach zarywałem noce i czytałem wszystkie dostępne książki na ten temat. Teraz mocno ograniczyłem zaangażowanie w brydża wybierając tylko najwyższe rangą imprezy. Brydż rozwija myślenie matematyczne i w Polsce istnieją nawet profilowane klasy brydżowe, ale pomysł wprowadzenia obowiązkowych zajęć z brydża - analogiczny do powstałego kiedyś pomysłu wprowadzenia obowiązkowej nauki szachów - oceniam podobnie jak obowiązkową religię.