Dziś to mamy wyzwania

Rozmowa z Markiem Szelągowskim, dyrektorem biura informatyki w firmie Budimex SA.

Rozmowa z Markiem Szelągowskim, dyrektorem biura informatyki w firmie Budimex SA.

Od dwóch lat mamy w budownictwie prawdziwy boom. Czy odczuwają to także działy IT w firmach z tego sektora?

Dziś to mamy wyzwania

Marek Szelągowski

Tak, choć niekoniecznie tak jak wszyscy tego oczekują. Rynek się otworzył i niesie to ze sobą ogromne wyzwania. W okresie dekoniunktury, kiedy ceny pracy i materiałów stały w miejscu lub spadały, zarządzanie biznesem budowlanym było znacznie prostsze. Dziś, gdy cena zwykłego pustaka najpierw wzrosła z dwóch złotych do prawie siedmiu, a potem spadła do trzech, trudno mówić o długofalowym planowaniu biznesu czy kontraktowaniu usług. W związku z tym dane w naszych systemach muszą być pozyskiwane i traktowane nieco inaczej.

Co to oznacza dla IT?

Zmiany biznesu budowlanego przypominają nieco to, co przechodziła branża chemiczna. Jeszcze 20 lat temu nowe substancje były przygotowywane przez naukowców w laboratoriach, a potem po długich testach wprowadzane na rynek. Teraz równolegle próbuje się kilkaset lub nawet kilka tysięcy substancji i dzięki temu uzyskuje się preparaty o poszukiwanych własnościach kilkakrotnie szybciej.

My też musimy zerwać z dotychczasową metodą projektowania systemów, przede wszystkim z długim etapem analizy. Ten element procesu musimy realizować w biegu, korzystając z bieżących obserwacji tego, w jaki sposób z systemów korzystają użytkownicy. Odeszliśmy od tradycyjnych metod zarządzania projektami w stronę metodyk "zwinnych", opierających się na częstszych iteracjach i stałej korekcie kierunków rozwoju projektu. Nie optymalizujemy też już w nieskończoność procesów. Dążymy do tego, aby jak najszybciej dostarczyć pewną funkcjonalność i móc ją adaptować do potrzeb biznesu.

To oczywiście oznacza więcej zmian w systemach...

Właśnie nie! Nasza praca zmieniła charakter z czysto wdrożeniowej na bardziej koncepcyjną. Zmian jest mniej i mają inny charakter. Znacznie poszerzyły się kontakty z biznesem. Jednym ze skutków ogromnej koniunktury na rynku jest także zmiana nastawienia użytkowników. Czasem jak spojrzę na to wszystko z boku, nie mogę wyjść ze zdumienia, jak dużą ewolucję przeszli użytkownicy, którzy nie są przecież informatykami. Zamiast biernego czekania, wręcz zarzucają nas pomysłami.

Czego po zmianach w branży może spodziewać się rynek IT? Czy możemy liczyć na zwiększoną falę zakupów narzędzi IT ze strony firm budowlanych?

Na pewno tak. Wydaje się, że w pierwszej kolejności będą to jednak zakupy systemów ERP i narzędzi integracyjnych do ich połączenia z programami specjalistycznymi, np. kosztorysującymi, do prowadzenia inwestycji, analitycznymi itp. Tylko w ten sposób możliwe jest przyspieszenie i uproszczenie wymiany informacji na bardzo szybko zmieniającym się rynku.

Czy pakiety ERP są dopasowane do potrzeb przedsiębiorstw takich jak Państwa?

Nie znam narzędzia, w którym można by skonfigurować i adaptować do zachodzących zmian proces prowadzenia inwestycji ze wszystkimi znaczącymi szczegółami. Dlatego głównym problemem jest uzyskanie całościowego spojrzenia na proces budowlany, mając system ERP, który pokazuje tylko kawałki obrazu. Jeszcze większym jest dostrzeganie potencjalnych szans i zagrożeń w przyszłości.

Wydaje się, że kolejnym problemem jest szybkość uczenia się organizacji. W oparciu o standardowy system ERP jest to w zasadzie możliwe z takim opóźnieniem, że prawie zawsze jest zgodne z przysłowiem "mądry Polak po szkodzie". Ale może jest to lepsze niż nic.

Przed jakimi wyzwaniami stają dziś działy IT w firmach budowlanych?

Poza zmianą charakteru pracy musimy również skupić się na rozwoju narzędzi, które pomogą nam w działaniu na tym zmieniającym się błyskawicznie rynku. Jeszcze dwa lata temu ceny materiałów czy stawki podwykonawców zmieniały się sezonowo. Dziś trzeba je sprawdzać codziennie. Proces ofertowania jest w tej sytuacji szalenie trudny. Dlatego też staramy się rozwijać systemy, które pomogłyby w analizie i przewidywaniu procesów zachodzących w tym zmiennym otoczeniu. Stale musimy zapewnić także integrację procesów biznesowych na odpowiednim poziomie, tak by przynajmniej tu nie wystąpiły żadne opóźnienia w komunikacji.

Z drugiej strony inwestorzy chyba wciąż nie dostrzegli, na jakim rynku działają. Oczekują od nas, że rozpoczniemy budowę dosłownie w kilka dni po podpisaniu kontraktu. A to oznacza wyzwania związane chociażby z zapewnieniem łączności w różnych, często odległych miejscach, gdzie nie ma infrastruktury kablowej, a często nawet możliwości położenia kabli. Na innych rynkach europejskich jest znacznie większa równowaga sił pomiędzy inwestorem i wykonawcą. Ale nawet tam tempo zmian wymusiło zmianę metodyk projektowych na te bardziej dynamiczne.

Pracuje Pan w branży od prawie dwudziestu lat. Czy kiedykolwiek spodziewał się Pan, że zmiany w sektorze pójdą w tym kierunku?

Nie. Natomiast ich obserwacja daje ogromną satysfakcję. Stanowi dowód, że wciąż wszystko w tym biznesie zależy przede wszystkim od ludzi, ich wiedzy, inwencji i sposobu dostosowania się do otoczenia. Jak dobitnie widzieliśmy, w ostatnim roku nawet najlepiej zaprojektowany proces i wspierający go system nie byłby w stanie sprostać zmianom zachodzącym w takim tempie. A nasi koledzy z Pionu Produkcji zrobili to i poszli dalej.

Rozmawiał Antoni Bielewicz


TOP 200