Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych

Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.

Dlaczego Urząd Zamówień Publicznych zdecydował się na wydanie rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawy rozwiązań IT?

Powód jest poważny! U zamawiających widoczna jest bowiem tendencja do takiego formułowania opisu przedmiotu zamówienia, aby nabyć dokładnie taki sprzęt i o takiej konstrukcji, jak założył sobie zamawiający. A to prowadzi niejednokrotnie do dyskryminacji niektórych wytwórców komponentów sprzętowych, przede wszystkim producentów procesorów. Z jakiegoś powodu jeden z nich okazał się preferowany w znacznej liczbie zamówień.

Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych

Jest szansa, że rekomendacje to zmienią?

Rekomendacje są pewnym sygnałem, że sposób udzielania zamówień ma się zasadniczo zmienić. Obecnie zamawiający często naśladują specyfikację wybranego urządzenia, nie wskazując go wprost, ale tak, że tylko jeden, góra dwóch dostawców spełnia kryteria zawarte w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia.

Zamawiający nie powinni zapominać nie tylko o ustawie o zamówieniach publicznych, ale i o prawie unijnym, które obowiązuje nas w tym zakresie. Za złamanie przepisów dotyczących zasady konkurencyjności mogą im grozić kary i sankcje Unii Europejskiej.

Dlaczego tak się dzieje?

Wydaje się, że wynika to z dawnych doświadczeń, kiedy komputery były składane przez wiele podmiotów, nie zawsze było to robione solidnie, z właściwych części. Dlatego zamawiający skłaniali się ku zamawianiu czegoś, co darzyli zaufaniem. Sytuacja na rynku się jednak zmieniła i zamawiający mają szerokie instrumentarium środków prawnych, które pozwalają uzyskać sprzęt o wymaganych parametrach wydajnościowych i niezawodności z odpowiednim zakresem świadczeń typu gwarancyjnego. Ponadto zamawiający mogą żądać różnego typu zabezpieczeń oraz odpowiedniego poziomu obsługi gwarancyjnej. Jednocześnie mogą zabezpieczyć niewykonanie tych zobowiązań, żądając np. wniesienia jakiejś sumy gwarancyjnej. Wydaje się, że interes zamawiającego jest obecnie wystarczająco dobrze chroniony. Wystarczy, jeśli określi on właściwości sprzętu rozumiane w sensie pewnych atrybutów - niezawodność, wydajność, pojemność dysku…

Rok temu przyjęto podobne rekomendacje dotyczące zamówień na systemy IT. Dlaczego zostały wprowadzone i czego dokładnie dotyczyły?

Rekomendacje miały na celu ograniczenie liczby przetargów organizowanych w trybie z tzw. wolnej ręki. W przeważającej większości takich zamówień ich przedmiotem były i są - zlecane dotychczasowemu wykonawcy - prace nad rozbudową oraz modyfikacją systemów IT czy zamawianie usług, oprogramowania lub sprzętu niezbędnego do utrzymywania infrastruktury lub oprogramowania. Przyczyną opisanego jest powstanie "uzależnienia" zamawiającego od pierwotnego wykonawcy systemu, producenta sprzętu lub oprogramowanie uniemożliwiające nabycie niezbędnych usług lub dostaw w trybach konkurencyjnych. Związane jest to w dużej mierze z niewłaściwym przygotowaniem postępowania i udzielenia zamówienia publicznego. Nasze rekomendacje miały pokazać, jak uniknąć najczęściej popełnianych przez zamawiających błędów zmierzających do uzależnienia się od konkretnego dostawcy.

10 mln zł

na taką kwotę dokonano zakupów sprzętu komputerowego z naruszeniem prawa w skontrolowanych przez UZP tylko w latach 2008-2009 przetargach publicznych.

Czy udało się rozwiązać ten problem?

Nie do końca. Ten problem jest bowiem znacznie poważniejszy od zorganizowania neutralnego technologicznie przetargu na zakup sprzętu. Często jest tak, że zamawiający, kupując jakiś system, związuje się na zawsze z jego dostawcą. Problem nie dotyczy jednak tylko i wyłącznie kwestii prawnych, tj. przeniesienia na zamawiającego autorskich praw majątkowych oraz dostępu do kodu źródłowego oprogramowania. Sprawa dotyka też problematyki transferu wiedzy na temat działania systemu i umiejętności jego obsługi oraz rozbudowy i modyfikacji. Na to potrzebny jest czas, zasoby ludzkie i podjęcie ryzyka zajęcia się później tym systemem. Niestety, kompetencje w urzędach i motywacje są często niewystarczające, aby taką wiedzę od dostawcy przejąć.

Czy rekomendacje sprzed roku coś zmieniły?

Nie znam statystyk, ale nie wydaje mi się, aby coś mogło się już zmienić. Są to zjawiska, które wymagają czasu i pewnych decyzji. Obecnie rolą tych rekomendacji jest wskazanie kierunku, wskazówek, do których powinni się stosować zamawiający. Nie powinni oni zapominać nie tylko o ustawie o zamówieniach publicznych, ale i o prawie unijnym, które obowiązuje nas w tym zakresie. Za złamanie przepisów dotyczących zasady konkurencyjności mogą im grozić kary i sankcje Unii Europejskiej.


TOP 200