Dobra pamięć i zamiłowanie do gier

Z dr Maciejem Gacą z Zakładu Sinologii w Katedrze Orientalistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu rozmawia Andrzej Gontarz.

Z dr Maciejem Gacą z Zakładu Sinologii w Katedrze Orientalistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu rozmawia Andrzej Gontarz.

Kto korzysta w Chinach z Internetu?

Tak jak i na całym świecie, są to w większości młodzi ludzie obojga płci. Istnieje wiele kafejek internetowych. Coraz więcej łącz internetowych dochodzi do prywatnych domów. W związku z dynamicznym rozwojem gospodarczym kraju Chińczycy się bogacą i coraz więcej z nich może sobie pozwolić na Internet w domu. Tym bardziej, że nawet na chińskiej prowincji nie ma problemów z dostępem - infrastruktura telekomunikacyjna jest w całym kraju bardzo dobrze przygotowana.

Co zadecydowało o tak wielkiej popularności techniki komputerowej wśród Chińczyków?

Z historycznego punktu widzenia podłoże do rozwoju Internetu w Chinach zostało stworzone w latach 1978-90. Wtedy nastąpiło otwarcie Chin na świat - zarówno pod względem gospodarczym, jak i edukacyjnym. Dzięki państwowym stypendiom Chińczycy zaczęli masowo wysyłać młodych ludzi na studia zagraniczne - przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Francji, Anglii i Niemiec, czyli tam, gdzie były największe skupiska emigracji chińskiej. Potem wiele z tych osób wracało do kraju z wiedzą, która umiejętnie wykorzystana, zaczęła przynosić efekty. Obecnie pekińska dzielnica Haidian zajmuje czwarte miejsce na świecie pod względem produkcji sprzętu. Wytwarza się tam również duże ilości oprogramowania. W tej części Pekinu znajduje się największa ilość szkół wyższych, z cieszącym się bardzo dobrą renomą Uniwersytetem Pekińskim na czele.

Jaką rolę w rozwoju tych umiejętności odegrała specyficzna kultura chińska?

Nie pozostaje bez znaczenia mentalność Chińczyków oraz ich sposób edukacji.

Od przedszkola jest bardzo dużo wytężonej pracy pamięciowej, by móc opanować bardzo skomplikowane pismo chińskie. Chińczycy uchodzą za bardzo zdolnych w naukach ścisłych, w fizyce, matematyce itp. W różnego rodzaju olimpiadach i konkursach światowych z tych przedmiotów uczniowie i studenci z Chin biją na głowę uczestników z innych krajów. Ludzie w Chinach są generalnie coraz lepiej wykształceni, na coraz wyższym poziomie. Chińscy naukowcy starają się w coraz większym zakresie rozwijać najnowsze, własne technologie. Łatwo o dostęp do wszelkiego rodzaju oprogramowania, co pozwala młodym ludziom rozwijać swoje umiejętności. Władze chińskie walczą z piractwem tylko okazyjnie, na pokaz. Zajęcia z informatyki są też w coraz większym zakresie wprowadzane do szkół średnich.

Chińczycy mają od wieków wielkie zamiłowanie do hazardu, do gier, do rywalizacji. To taka ich cecha narodowa. To powoduje, że są również namiętnymi użytkownikami gier komputerowych. Ocenia się, że 90% bywalców kafejek internetowych przychodzi tylko po to, by grać. Władze starają się zwalczać ciągoty do hazardu, stąd też jest dużo krytyki pod adresem gier komputerowych. Te utrwalone przez wieki nawyki nie jest jednak łatwo wyplenić. Technika komputerowa dostarcza nowej pożywki dla ich rozwoju.

Co stanowi największą barierę w rozwoju Internetu w Chinach?

Dużym problemem, negatywnie odbijającym się na funkcjonowaniu Internetu w Chinach, jest postawa władz Komunistycznej Partii Chin. Jest to też jednak swoisty fenomen.

Aby skutecznie kontrolować treści w sieci, władze chińskie bardzo sprawnie wykorzystują zdobycze najnowszych technologii. Nie mogłyby tego oczywiście robić bez pomocy wytwórców tych technologii. Producenci najnowocześniejszych urządzeń sieciowych, jak np. Cisco, nie widzą niczego złego w sprzedawaniu swoich produktów komunistycznym władzom Chin, pomimo że w ich własnych krajach, w szczególności w USA, mocno potępia się cenzurę chińskiego Internetu.

Władze chińskie stosują na dużą skalę także bardziej tradycyjne formy kontroli i szykanowania użytkowników Internetu. W ub.r. zamknięto 80% kafejek internetowych w Pekinie pod pozorem niespełniania norm bezpieczeństwa i higieny. Potem tylko 1/10 z nich otrzymała zgodę na wznowienie działalności. Władze chętniej wydają ostatnio licencje sieciom kafejek niż pojedynczym punktom - łatwiej je wtedy kontrolować. W urzędach bezpieczeństwa zatrudnionych jest 30 tys. ludzi skierowanych do nadzorowania kafejek i sprawdzania treści e-maili czy zawartości oglądanych stron. Często odbywa się to w ten sposób, że przychodzi funkcjonariusz w cywilu i zagląda ludziom przez ramię, co mają na ekranie...

Jak wyglądają chińskie regulacje prawne dotyczące korzystania z Internetu?

Od 1998 r. wydano 60 aktów prawnych dotyczących kontroli Internetu. Chiński Internet nie jest forum swobodnej wymiany opinii i myśli. Tzw. artykuł 13. mówi o 7 zabronionych tematach czy sprawach, których nie wolno poruszać w Internecie. Zalicza się do nich: naruszenie zasad konstytucji i innych aktów prawnych, nawoływanie do obalenia rządu bądź systemu socjalistycznego, nawoływanie do podziału kraju, podważanie jedności narodowościowej Chin (w kraju tym żyje 56 grup etnicznych), rozpowszechnianie plotek bądź fałszywych wiadomości mogących zakłócić spokój społeczny, rozpowszechnianie treści pornograficznych, hazardu, przemocy oraz przestarzałych, feudalnych zwyczajów, obrażanie innych osób i składanie przeciw nim fałszywego świadectwa. Naruszenie tych zapisów jest surowo karane.

Przy tak ogólnym sformułowaniu oczywiście łatwo przekroczyć te zakazy, mnóstwo rzeczy można pod nie podciągnąć. Na porządku dziennym są więc aresztowania osób za publikowanie niedozwolonych treści w Internecie. A trzeba pamiętać, że w Chinach można aresztować człowieka tylko na podstawie podejrzenia, nie jest potrzebny nakaz sądowy, nie musi być mu nawet postawiony oficjalnie żaden zarzut. Szczególnie drażliwe tematy to: Tybet, Ujgurzy, sekty taoistyczne, w tym Falungong, Tajwan.

Każdy, kto chce utrzymywać własne strony w sieci, musi mieć na to zgodę władz. Obecnie jest ok. 600 tys. zatwierdzonych oficjalnie chińskich stron internetowych. Z największych chińskich portali internetowych (sina.com, soho.com) znikają wszelkiego rodzaju fora i listy dyskusyjne. Ich właściciele boją się, by przypadkiem nie pojawiły się na nich niepożądane treści. Portale, tak jak na całym świecie, utrzymują się z reklam, sprzedaży biletów, prowadzenia aukcji, udostępniania dzwonków i logo telefonicznych. Jednym z najbardziej popularnych obecnie portali, przez który poszukuje się kontrahentów handlowych i produkcyjnych w Chinach, jest - mający kilkadziesiąt do kilkuset tysięcy odwiedzin dziennie - portal Alibaba.com.cn. Do założenia konta pocztowego potrzebne jest podanie pełnych danych osobowych, które są sprawdzane. Nie wiadomo, jak będą się zachowywać międzynarodowe konsorcja internetowe, które zamierzają inwestować na rynku chińskim. Mówi się, że np. Yahoo! w zamian za możliwość działania zgodziło się dostosować do reguł narzuconych przez władze chińskie, np. blokowane są wyjścia na strony zakazane. To samo będzie prawdopodobnie z Google.


TOP 200