Decyzje i algorytmy

Z prof. Hubertem Izdebskim, dyrektorem Instytutu Nauk o Państwie i Prawie Uniwersytetu Warszawskiego i wspólnikiem w Spółce Prawniczej I&Z, rozmawiają Andrzej Gontarz i Przemysław Gamdzyk.

Z prof. Hubertem Izdebskim, dyrektorem Instytutu Nauk o Państwie i Prawie Uniwersytetu Warszawskiego i wspólnikiem w Spółce Prawniczej I&Z, rozmawiają Andrzej Gontarz i Przemysław Gamdzyk.

Prof. Hubert Izdebski

Prof. Hubert Izdebski

Elektroniczny rząd mógłby zasadniczo zmienić model funkcjonowania administracji publicznej, gdyby zastosowanie technik informacyjnych uniezależniło załatwianie spraw w urzędach od swobody interpretacyjnej urzędników. Dlaczego...

To utopia, że wyeliminuje się sytuacje, w których urzędnik podejmuje arbitralne decyzje.

Chodzi nam o wprowadzenie jednoznacznych, obiektywnych procedur posługiwania się prawem. Dlaczego nie chcemy zalgorytmizować prawa?

Takie pytanie stawiano już znacznie wcześniej, niezależnie od tego, jakie instrumenty techniczne możemy zastosować. Komputery nie mają tu nic do rzeczy.

Rzecz dotyczy określenia, w jakim stopniu decyzje właściwych organów władzy publicznej mogą być tzw. decyzjami związanymi. Czyli na ile prawo może tak unormować postępowanie, że w konkretnej sytuacji jest tylko jedno rozwiązanie adekwatne do stanu faktycznego i uregulowań prawnych. Przykłady decyzji związanych mamy w prawie podatkowym. Jeżeli zostaną dokładnie opisane podstawy zapłaty podatku, określone tabele stawek, wymienione ulgi i odpisy, to w ostateczności matematyka decyduje o tym, czy podatek w danej kwocie jest zgodny z prawem. Takie decyzje to także wpisy do różnych ewidencji czy rejestrów. Stosowana tutaj zasada jest podobna do dzisiejszych wyobrażeń o algorytmizacji prawa na potrzeby informatyczne - tyle tylko, że dawniej nie było pośrednictwa formularzy, nie było obróbki elektronicznej.

Urzędnik często ma jednak swobodę działania.

Poza decyzjami związanymi są także akty, czyli zakresy swobodnego uznania czy władzy dyskrecjonalnej. Najwięcej jest ich w wymiarze sprawiedliwości, tam gdzie się rozstrzyga spory w postępowaniu procesowym, choć występują również w postępowaniu administracyjnym. Dotyczy to chociażby udzielania koncesji. Urzędnik może ją przyznać, choć nie musi. Jest element uznanio-wości. Podobne skutki wywołuje zastosowanie przez ustawodawcę tzw. zwrotu niedookreślonego, np. można odmówić zgody na podjęcie pewnych działań ze względu na ważny interes państwa, porządek publiczny czy zasady współżycia społecznego.

Zwroty niedookreślone i możliwości swobodnego uznania są w prawie nieuniknione. Dawniej sądzono, że prawo będzie bezwzględnie oznaczone - za kradzież w każdym wypadku będzie groziło powiedzmy 5 lat. Okazało się jednak, że karę trzeba dostosować do osoby przestępcy, okoliczności przestępstwa itd. W związku z tym sankcje karne są dzisiaj względnie oznaczone - za kradzież można zasądzić od 6 miesięcy do 5 lat.

Na ostateczną decyzję duży wpływ ma w takich sytuacjach indywidualna ocena prawnika lub urzędnika. Czy rzeczywiście nie ma możliwości jej zobiektywizowania?

Zakres swobody uznania powinien być jak najmniejszy, aby podejmowanie decyzji było poddane pewnym rygorom i standardom, by swobodne nie oznaczało dowolne, aby wszystko odbywało się w granicach wyczerpania określonej procedury. Ale rozprawy sądowej nie da się zalgorytmizować. Weźmy przykład rozwodu - zawsze będą problemy, co zrobić z dziećmi, co z majątkiem itd. Nie da się tego rozstrzygać według sztywnego zapisu. Nie powinno się zostawiać wymiarowi sprawiedliwości czy administracji publicznej nadmiernej swobody orzeczeniowej, lecz tutaj człowiek będzie niezastąpiony. W wielu przypadkach decyduje odwołanie się do wartości, takich jak dobro dziecka, a nie posłużenie się algorytmami.

Prawo pisane jest w języku naturalnym, któremu daleko do jednoznaczności i gdzie tak wiele zależy od kontekstu. Czy to nie otwiera pola do zbyt daleko idącej swobody interpretacji?

Nie, prawo jest pisane w języku specjalistycznym. To jest język techniczny, którego przeciętny człowiek i tak często nie zrozumie.