Centrum i dalej już nic

Z prof. Bohdanem Jałowieckim z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych EUROREG na Uniwersytecie Warszawskim rozmawia Andrzej Gontarz.

Z prof. Bohdanem Jałowieckim z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych EUROREG na Uniwersytecie Warszawskim rozmawia Andrzej Gontarz.

Centrum i dalej już nic

Prof. Bohdan Jałowiecki z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych EUROREG na Uniwersytecie Warszawskim

Prorocy "trzeciej fali" zapowiadali, że wraz z rozwojem technik informacyjnych będzie postępowała dekoncentracja skupisk ludzkich. Możliwości telepracy i komunikowania się na odległość miały spowodować ucieczkę ludzi z przeludnionych miast na obszary mniej zurbanizowane. Tymczasem wcale tak się nie stało. Co więcej, napływ ludzi do miast nawet przybiera na sile. Według szacunków ONZ do 2010 r. w miastach ma mieszkać większość ludności świata.

Ci prorocy się pomylili, bo przywiązywali zbyt dużą wagę do możliwości oddziaływania środków technicznych na ludzkie zachowania.

Telepraca, owszem, będzie się rozwijać, ale nie na skalę masową. W jednym z opracowań francuskich pojawił się termin "samotne orły" na określenie dysponujących dużą wiedzą jednostek zajmujących się telepracą.

Są takie osoby, które - mieszkając np. na wsi pod Paryżem - wykonują pracę dla firmy w Londynie. Na razie jest to jednak zjawisko rzadkie, dotyczy tylko wybranych zawodów czy stanowisk. Ci ludzie muszą jednak też mieć na tyle blisko do lotniska, by od czasu do czasu pojawić się w firmie lub spotkać ze zleceniodawcą.

Każda praca wymaga kontaktów międzyludzkich. Technika komputerowa nie zmieniła nastawienia ludzi do życia stadnego. Ludzie nadal będą osiedlać się w miastach. Jednak procesy koncentracji ludzi w ośrodkach miejskich mają zróżnicowany charakter. Europa Zachodnia i Ameryka osiągnęły już niemal stan nasycenia ludnością miejską. Tam urbanizacja już nie będzie postępować, będziemy mieli do czynienia z metropolizacją. Na innych kontynentach, szczególnie w Azji i Afryce, gdzie ludność miejska jest w mniejszości, będzie następował intensywny rozwój miast.

Czym metropolie wyróżniają się spośród innych miast, co świadczy o ich odrębnym statusie? Czasami mówi się też o megamiastach lub miastach globalnych.

Naukowcy używają na określenie metropolii różnych definicji. Najogólniej można powiedzieć, że metropolia ma wysoko rozwinięte funkcje ponadnarodowe, ponadkrajowe, przejawia tendencję do sprawowania funkcji kierowniczych w gospodarce i polityce oraz funkcji wzorotwórczych w kulturze. Metropolizacja jest rezultatem procesów globalizacji związanych z rozwojem światowych kanałów komunikacji i przekazywania informacji, możliwościami delokalizacji produkcji i usług oraz swobodnego przepływu kapitałów.

Nowy Jork, Tokio, Paryż, Londyn - to bezwzględnie metropolie globalne. Bruksela, Strasburg, Genewa - to polityczne metropolie o znaczeniu europejskim. Stolicą kulturalną i turystyczną Europy jest Paryż.

Czy to oznacza, że w systemie globalnym, obok międzynarodowych korporacji, państwa mają do czynienia z jeszcze jednym konkurentem w postaci metropolii?

Konkurent to za dużo powiedziane, ale metropolie będą odgrywać coraz większą rolę. Zostanie merem dużego miasta to niejednokrotnie droga do kariery politycznej. Przykładowo, Londyn skupia najważniejsze instytucje władzy, wytwarza dużą część PKB, odgrywa znaczącą rolę w polityce krajowej. To umożliwia oddziaływanie na wyborców. Mniejsze ośrodki odgrywają zdecydowanie skromniejszą rolę.

Istnieje opinia, że metropolie z całego świata będą zainteresowane przede wszystkim rozwijaniem wzajemnych kontaktów, nawiązywaniem współpracy tylko między sobą, przez co ulegną wyraźnemu osłabieniu ich powiązania z najbliższym otoczeniem w regionie.

Hipoteza taka znajduje potwierdzenie w wielu krajach, także w Polsce. Metropolie coraz mniej są zainteresowane otaczającym je terenem.

Kiedyś otoczenie dostarczało żywności, teraz żywność jest sprowadzana z najróżniejszych miejsc na świecie, niejednokrotnie oddalonych o tysiące kilometrów.

Dużego znaczenia nabiera współpraca między firmami zaawansowanych technologii. Przedsiębiorstwa high-tech szukają partnerów, którzy mogą sprostać ich wymaganiom, zaoferować wartościowe, użyteczne rozwiązania i produkty. Nie znajdą ich w swoim najbliższym otoczeniu. Wysoko wykwalifikowana kadra nie chce mieszkać na prowincji, osiedla się w metropoliach lub na ich obrzeżach. Wokół Warszawy jest pierścień ok. 50 km, gdzie coś się dzieje, dalej jest już cywilizacyjna i gospodarcza pustka.


TOP 200