Było szaro, ale się przejaśnia

Z Olivierem Campenonem, wiceprezesem BT na region EMEA (Europę Centralną, Środkowy Wschód i Afrykę), rozmawia Antoni Bielewicz.

Z Olivierem Campenonem, wiceprezesem BT na region EMEA (Europę Centralną, Środkowy Wschód i Afrykę), rozmawia Antoni Bielewicz.

Jak wygląda polski rynek telekomunikacyjny z perspektywy firmy globalnej, takiej jak BT?

Atrakcyjnie, i to z kilku powodów. Polska to największy rynek w Europie Środkowo-Wschodniej, który rośnie w tempie dwucyfrowym. Bardzo ważne są też niskie koszty pracy, które przyciągają firmy oferujące usługi telefonicznej obsługi klienta, a więc naszych potencjalnych klientów. Idziemy tam gdzie idą klienci, trudno zatem, aby zabrakło nas w Polsce.

Ten rynek ma jednak co najmniej jedną wadę, silną pozycję operatora wiodącego...

Ależ my cieszymy się z konkurencji. Pamiętajmy, że BT ma podobne do Telekomunikacji Polskiej korzenie. Też byliśmy operatorem narodowym. W momencie liberalizacji rynku mieliśmy przede wszystkim poczucie, że należy się bronić. Protekcjonizm ostatecznie zawsze obraca się przeciwko tym, których zamierzamy chronić. Im bardziej się bronisz, tym niżej spadniesz i tym boleśniejszy będzie upadek, gdy znikną bariery. Dlatego zmieniliśmy zdanie. Dziś wolimy otworzyć się całkowicie na konkurencję. Stąd zmiany, którym podlega BT od kilku lat. Nie martwi nas silna konkurencja. Natomiast zawsze martwi nas to, że wciąż nie odbywa się ona na równych prawach.

Rozumiem, że to opis sytuacji na polskim rynku telekomunikacyjnym?

Było szaro, ale się przejaśnia

Olivier Campenon, wiceprezes BT

Sytuacja na tutejszym rynku nigdy nie była czarno-biała, raczej szara. Powiedzmy, że teraz się przejaśnia. Dlatego jesteśmy optymistami. Nadal są obszary, w których sytuacja szczególnie nas martwi. To przede wszystkim kwestie związane z dostępem i wynikające z tego ograniczenia naszej oferty. Naszym klientom, takim jak PLL LOT, nie jesteśmy w stanie zaoferować odpowiednio szerokiego wachlarza usług. Nadal pozostaje też problem tzw. ostatniej mili.

Jakie wobec tego dostrzega Pan szanse dla BT na polskim rynku?

Wszyscy - wraz z naszymi partnerami Exatelem czy Netią - borykamy się z zastaną rzeczywistością. Choć na pewno widzimy postęp w ostatnich trzech latach. Szansę widzę w stałej potrzebie rozwoju rynku. Z punktu widzenia globalnej konkurencji ważne jest, aby oferował on odpowiedni poziom rozwoju infrastruktury i usług dodanych. Bardzo ważną rolę odgrywa regulator, który pilnuje procesu dostosowania norm lokalnych do dyrektyw Unii Europejskiej.

Jaka jest strategia BT dla Polski?

Nie różni się zbyt wiele od tego, w jaki sposób działamy na świecie. Kierujemy nasze usługi przede wszystkim do dużych firm, zatrudniających powyżej 10 tys. osób. Choć dla kraju takiego jak Polska bierzemy pod uwagę 500 największych firm. Skupiamy się dziś także na kompleksowej ofercie, czego przykładem może być międzynarodowy kontrakt outsourcingowy podpisany w lutym br. z Fiatem. Pod uwagę bierzemy przede wszystkim sektor bankowy, gdzie - m.in. dzięki przejęciu firmy Radiance - jesteśmy w stanie zaoferować wiele ściśle wyspecjalizowanych usług, a także przemysłowy i wydobywczy. Ten ostatni ma często wiele specyficznych potrzeb związanych z zapewnieniem bezpiecznej komunikacji z odległymi regionami.

Wśród podstawowych rynków nie wymienił Pan administracji...

To na pewno jeden z naszych celów, jednak o mniejszym priorytecie. Choć mamy w Europie kilku interesujących klientów z tego sektora, m.in. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Hiszpanii, a także węgierską służbę zdrowia, gdzie podpisaliśmy kontrakt na wdrożenie systemu wymiany danych pomiędzy szpitalami, ambulatoriami i gabinetami w trzech regionach tego kraju. Jednak ten sektor przynosi nam zaledwie kilka procent przychodu. Mamy nadzieję, że sytuacja ulegnie zmianie wraz z wprowadzeniem w kilku państwach, m.in. w Polsce, rozwiązań prawnych dotyczących partnerstwa publiczno-prywatnego.

Czyżby od tego uzależniali Państwo działania w sektorze publicznym?

Nie. Partnerstwo publiczno-prywatne tworzy mechanizmy, które pozwalają na wspólną realizację pewnych zadań w sektorze publicznym w sposób całkowicie klarowny. Nie stanowi jednak rozwiązania wszelkich wątpliwości. Nadal pozostaje chociażby naturalny opór przed utratą kontroli nad częścią działalności. I jest to opór znany nie tylko z Polski.

Jak wyobraża Pan sobie pozycję BT za trzy lata?

Chcemy podwoić wyniki w regionie, a z Europy Środkowej uczynić jeden z głównych motorów wzrostu. Dlatego też np. chcemy, aby w Polsce przychody wzrosły szybciej niż w całym regionie. Mam poczucie, że umowami z PLL LOT i Call Center Poland włożyliśmy już stopę między drzwi i teraz będzie nam dużo łatwiej znaleźć nowych klientów.

Trzy lata temu mieliśmy na świecie 1, 2 kontrakty o wartości ponad 100 mln euro. Dziś takich projektów mamy kilkadziesiąt. Do tego mamy pierwsze kontrakty sięgające 1 mld euro. Rośniemy szybko i wierzę, że to w najbliższym czasie się nie zmieni.


TOP 200