Budujemy nowy dom

Z Jerzym Kalinowskim, nowym przewodniczącym rady nadzorczej Optimus SA, rozmawia Adam Jadczak.

Z Jerzym Kalinowskim, nowym przewodniczącym rady nadzorczej Optimus SA, rozmawia Adam Jadczak.

Pracował Pan na kierowniczym stanowisku w jednej z firm konsultingowych z tzw. wielkiej piątki. Miał Pan okazję zostać jej partnerem. Dlaczego jednak zdecydował się Pan na podjęcie pracy w Optimusie?

To prawda, pracowałem w firmie, która zgromadziła ogromny zasób wiedzy z zakresu doradztwa opartego na tzw. najlepszych praktykach. Wiedza jest tym, co będzie się liczyło w przyszłym stuleciu, tym, co będzie się najlepiej sprzedawało. Z tego punktu widzenia dotychczasowy pracodawca był jednym z najlepszych na świecie. Trzeba jednak w pewnym momencie podjąć decyzję o zmianie. Ja do niej właś-nie dojrzałem.

Co zdecydowało o wyborze Optimusa?

To ciekawa firma, zwłaszcza jeśli spojrzeć na jej potencjał i oferowaną gamę produktów, począwszy od komputerów, poprzez systemy kryptograficzne, oprogramowanie internetowe i wspomagające łańcuchy dostaw, multimedia, na systemach wspomagania zarządzania skończywszy.

Czy tak duży wachlarz produktów jest wystarczający sam w sobie?

Myślę, że tak. Dzięki niemu można w krótkim czasie przekształcić Optimusa w firmę sprzedającą kompleksowe rozwiązania z tzw. wartością dodaną. Optimus musi jednak szybko zdefiniować strategię, w którym kierunku powinien iść i gdzie inwestować.

A - Pana zdaniem - jaki to kierunek?

Najbardziej obiecującym rynkiem w Polsce jest konwergencja informatyki, telekomunikacji i mediów, a przede wszystkim część aplikacyjna, związana np. z handlem elektronicznym, wykorzystująca możliwości, jakie daje transmisja danych. Na tym rynku Optimus ma szansę zdobyć mocną pozycję. Kilka lat temu firma była zdecydowanym liderem polskiego rynku informatycznego. Moim zdaniem potencjał, jakim dysponuje Optimus, dzisiaj pozwoli firmie w krótkim czasie odzyskać pozycję prawdziwego lidera na rynku.

Zgodnie z prawem przewodniczący rady nadzorczej może nadzorować poczynania zarządu lub doradzać kierunki rozwoju. Czy nie obawia się Pan, że Pana stanowisko będzie miało charakter wyłącznie reprezentacyjny? Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że prezesem zarządu jest właściciel firmy?

Właściciel firmy ma duże oczekiwania odnośnie do mojej roli w opracowaniu strategii rozwoju Optimusa, jak również w usprawnieniu modelu biznesowego firmy. Jednym z moich celów jest szybkie określenie kierunków, w których Optimus powinien pójść w najbliższych latach. Moim zadaniem jest także poprawa zarządzania wartością firmy. Musimy podejmować decyzje, które podniosą wartość spółki na giełdzie.

Moje doświadczenie w dotyczy m.in. restrukturyzacji firm. Będę się zajmował także współpracą z inwestorami zagranicznymi, jeśli np. Optimus zechce znaleźć nowego partnera lub będzie zamierzał przejąć inną firmę. Jedną z części nowej strategii rozwoju będą zapewne inwestycje kapitałowe lub sprzedaż wydzielonych działów Optimusa.

Wspomniał Pan o ewentualnych przejęciach. Dotychczas Optimus praktycznie nie dokonywał zakupów polskich spółek teleinformatycznych. Czy to oznacza zmianę dotychczasowej strategii?

To prawda. Optimus inwestował raczej w nowe technologie niż firmy je tworzące. Powszechnie znaną prawdą jest to, że przejęcie firm posiadających określoną wiedzę i produkty pozwala na zdecydowanie szybszy wzrost niż w przypadku rozwoju organicznego. Na razie trudno mi wypowiadać się na temat ewentualnych przejęć.

Wspominał Pan także o obiecujących technologiach, którymi dysponuje Optimus. Czy to wystarczy, aby spółka ta osiągnęła sukces?

Optimus ma wiele interesujących rozwiązań. Dotychczas jednak nie potrafił przygotować kompleksowej, zintegrowanej oferty dla klientów. W skład Grupy Optimus wchodzi Optimus Pascal, Optimus-ic, Optimus Rzeszów, Optimus Lockheed Martin, Pagi i inne firmy. Jeśli udałoby się sprzedawać produkty tych wszystkich firm w zintegrowanych pakietach, łatwiej byłoby Optimusowi uzyskać większy udział w rynku poprzez sprawniejsze zarządzanie kontaktami z klientami.

Skończyła się już era producentów, a rozpoczęła era firm zarządzających rynkiem, które są bliżej klienta. W Stanach Zjednoczonych znacznie szybciej od producentów rozwijają się sieci dystrybucyjne, które będąc blisko klienta sprzedają ich produkty.

Jakich kroków wymagałaby od Optimusa decyzja o zaoferowaniu klientom kompleksowych rozwiązań w postaci takich pakietów?

Przede wszystkim należałoby skoordynować działania spółek zależnych i zmienić sposób zarządzania nimi. Można tego dokonać np. poprzez skuteczny system motywacyjny, aby kierownictwo spółek podległych wiedziało, że działa razem z innymi firmami grupy. Należy także wprowadzić skuteczny mechanizm kontroli, by wiedzieć, czym zajmuje się każda ze spółek zależnych, nad jakimi projektami pracuje.

Od kilku lat Optimus inwestuje i rozwija działalność integratorską. Na razie raczej bez wielkich osiąg-nięć. Co sądzi Pan o tej części działalności firmy?

Integracja to słowo wytrych, pod którym kryją się wszystkie rozwiązania wykorzystywane do sprawniejszego zarządzania firmą. W Polsce słowo to tak naprawdę oznacza składanie tzw. pudełek. Na Zachodzie największe znaczenie ma oferowana wraz z nimi wartość dodana, polegająca na doradztwie. W pierwszej kolejności liczy się biznesowa wizja rozwoju przedsiębiorstwa, a dopiero na nią "nakłada" się konkretne rozwiązanie informatyczne. Firmy i administracja oczekują przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, jak skuteczniej realizować swoje funkcje i współpracować np. z partnerami w zakresie łańcucha dostaw.

W Optimusie na pewno musimy bardzo szybko zbudować wiedzę o tym, czego klienci tak naprawdę dzisiaj potrzebują.