Pułapki w umowach z dostawcami

Zakup systemu komputerowego jest specyficzną operacją biznesową i w szczególny sposób warto ją analizować. Na ów niecodzienny charakter składa się w pierwszym rzędzie wartość oprogramowania dla przedsiębiorstwa, z reguły nieporównywalnie większa od waloru jego licencji i wdrożenia.

Zakup systemu komputerowego jest specyficzną operacją biznesową i w szczególny sposób warto ją analizować. Na ów niecodzienny charakter składa się w pierwszym rzędzie wartość oprogramowania dla przedsiębiorstwa, z reguły nieporównywalnie większa od waloru jego licencji i wdrożenia.

Niejednokrotnie to oprogramowanie decyduje o sukcesie rynkowym lub jego braku. Innym ważnym aspektem jest czas trwania umowy licencyjnej i serwisowej, konieczność wypełniania zobowiązań kontraktowych przez dłuższy czas, teoretycznie w nieskończoność. Błędy przy podpisaniu kontraktu będą się powtarzać niczym w "Dniu świstaka", tyle że z mniej przyjemnym skutkiem.

O umowach licencyjnych i wdrożeniowych, ich typologii, odpowiedzialności, zasadach rozwiązywania, napisano już wiele artykułów. Poniżej postaram się zwrócić uwagę na rzadziej omawiane zapisy umów licencyjnych i wdrożeniowych. Każde z opisanych zagadnień sprawiło w realnym świecie nabywcom (a czasem i dostawcom) duże problemy. Lista, rzecz jasna, jest przykładowa i niepełna.

1 Model dystrybucji oprogramowania

W praktyce relacji gospodarczych możemy spotkać się z trzema modelami dystrybucji - licencjonowanie bezpośrednio przez producenta oraz pośrednictwo i sublicencje. Pierwszy model jest konstrukcyjnie najbezpieczniejszy dla odbiorcy (pomijam warunki konkretnej umowy licencyjnej). Przy modelu pośrednictwa i sublicencji zagrożenia wzrastają.

Pośrednictwo występuje wtedy, gdy umowę zawieramy bezpośrednio z producentem, którego reprezentuje i obsługuje całą transakcję dostawca oprogramowania (dystrybutor), który jest najczęściej jednocześnie wykonawcą wdrożenia - tak nabywa się m.in. licencje Microsoftu. Problem w tym, że zawierając umowę z producentem, nie nawiązujemy żadnej istotnej prawnej relacji z dostawcą. Jeżeli wdrożenie systemu nie powiedzie się i odstąpimy od umowy z dostawcą, cały czas będziemy związani licencją, bez szans na odzyskanie wpłaconych opłat.

W układzie sublicencyjnym dostawca bezpośrednio udziela nam sublicencji. Przy odpowiedniej konstrukcji umowy umożliwia nam to dochodzenie zwrotu opłat licencyjnych w razie fiaska wdrożenia. Ciemną stroną jest możliwość korzystania przez dostawcę z uprawnień, jakie przysługują licencjodawcy, np. wypowiedzenia umowy. Czasami groźba wymówienia licencji jest argumentem w zupełnie innym sporze, np. w umowie serwisowej. W modelu pośrednictwa takie ryzyko nie występuje, gdyż ewentualne wypowiedzenie musiałby złożyć producent. Po otrzymaniu opłat licencyjnych nie jest on z reguły zainteresowany takim rozwiązaniem.

W obu modelach zagrożeniem jest "nadgorliwość" dostawcy. Chcąc otrzymać zamówienie, obiecują oni klientom (a nawet zapisują w umowach) pewne zobowiązania licencyjne, do udzielenia których nie mają praw. W modelu pośrednictwa dostawca w ogóle nie ma prawa zmienić warunków licencji, w modelu sublicencji może dać tylko tyle, ile sam posiada na mocy własnej umowy licencyjnej. Bardzo często wszelkie nadzwyczajne przywileje, takie jak inna definicja użytkowników, konwersje licencji, zezwolenie na outsourcing czy licencjonowanie w grupie kapitałowej, wykraczają poza takie uprawnienia. Spotkałem się już z roszczeniami producentów o zaniechanie naruszeń przez użytkowników, którzy w dobrej wierze i w oparciu o umowę, łamali prawo. Użytkownikom przysługuje wiele roszczeń odszkodowawczych do dostawcy, ale prawo autorskie naruszają i muszą z owych "cudownych" przywilejów zrezygnować.

Oczywiście nie ma "lepszego" modelu dystrybucji - w każdym warto sprawdzić zakres uprawnień dostawcy, zwłaszcza jak zmieniamy warunki standardowe licencji.

2 Czas trwania umowy licencyjnej

Niby jest to prawda znana powszechnie, ale często się o niej zapomina. Umowa licencyjna, jeśli nic w niej nie ustalono, ważna jest pięć lat. Po czym trzeba uregulować opłatę licencyjną od nowa. Jeżeli zawarta jest na czas nieokreślony, można ją wymówić z rocznym terminem wypowiedzenia na koniec roku kalendarzowego. Byłem świadkiem takich wypowiedzeń np. w przypadku odmowy akceptacji zmiany warunków licencji (np. podniesienie minimum użytkowników na procesor) czy umowy serwisowej. Jedynym ratunkiem jest dobrze skonstruowana klauzula wypowiedzenia, przy czym "zakaz wypowiadania" jest wątpliwy. Bezpieczniej jest wprowadzić odpowiednio długi termin wypowiedzenia.

3 Terytorium licencji

Jak chce polskie prawo autorskie, licencja jest ważna na terytorium państwa, w którym siedzibę ma licencjobiorca. W dobie Internetu, usług zdalnych, hostingu zagranicznego ten wymóg może mieć duże znaczenie. Warto przeanalizować, czy korzystanie z oprogramowania nie przekroczy granic Rzeczpospolitej, nawet pośrednio. Pomijam trochę humorystyczny przypadek notebooków i podróży zagranicznych.

4 Pułapki licencyjne

Jest ich cała rzesza - od wspomnianych minimów użytkowników na procesor, poprzez specyficzne określenie ich przywilejów, kwestie multitaskingu i multiplexingu, różnych metod licencjonowania dostępu do baz danych itd. Trzeba uważnie czytać umowę i prosić o doprecyzowanie. Ponieważ niektóre umowy licencyjne mają po kilkaset stron, nie jest to zadanie proste.

Sprawa o tyle wrażliwa, że roszczenia oparte na naruszeniu licencji można w praktyce podnieść w dowolnym momencie, także wtedy, gdy dobre relacje dostawcy z odbiorcą będą historią. Wielu dostawców odmawia jakiejkolwiek dyskusji na temat warunków licencji. Nawet, jeśli faktycznie nie uda nam się zmienić umowy, warto przeanalizować co de facto kupujemy oraz wprowadzić klauzule interpretacyjne, które będą wyjaśniały mało zrozumiałe postanowienia umowy (bez ich zmiany).

Trzy modele dystrybucji

Licencjonowanie bezpośrednio przez producenta

Model jest konstrukcyjnie najbezpieczniejszy dla odbiorcy (pomijając warunki konkretnej umowy licencyjnej).

Pośrednictwo

Występuje wtedy, gdy umowę zawieramy bezpośrednio z producentem, który reprezentuje i obsługuje całą transakcję jako dostawca oprogramowania, a nie z dystrybutorem, który je dostarcza (tak nabywa się m.in. licencje Microsoftu), i najczęściej jest jednocześnie wykonawcą wdrożenia. Problem w tym, że zawierając umowę z producentem, nie nawiązujemy żadnej istotnej prawnej relacji z dystrybutorem. Jeżeli wdrożenie systemu nie powiedzie się i odstąpimy od umowy z dostawcą, cały czas będziemy związani licencją, bez szans na odzyskanie wpłaconych opłat.

Układ sublicencyjny

Dostawca bezpośrednio udziela nam sublicencji. Przy odpowiedniej konstrukcji umowy umożliwia nam to dochodzenie zwrotu opłat licencyjnych w razie fiaska wdrożenia. Ciemną stroną jest możliwość korzystania przez dostawcę z uprawnień, jakie przysługują licencjodawcy, np. wypowiedzenia umowy.


TOP 200