Poskramianie apetytów

Zapowiadane spowolnienie gospodarcze nie przyszło. Największym wyzwaniem jest teraz stabilizowanie cen i oczekiwań płacowych.

Jeszcze niedawno analitycy zgodnie przewidywali, że ten rok nie będzie tak dobry jak poprzedni, a największe spowolnienie czeka nas w pierwszym półroczu. Tymczasem nadzwyczaj pomyślne wyniki dwóch pierwszych miesięcy prowokują do rewizji wcześniejszych prognoz. Na początek korekty dokonało ministerstwo finansów. Według resortu, wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale wyniesie nie 5,5%, a 6%. A więc utrzyma się mniej więcej na poziomie ostatniego kwartału ubiegłego roku (6,1%). Nie wiadomo, jak będzie wyglądał drugi kwartał. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by gospodarka miała zwolnić.

Wśród przedsiębiorców panują optymistyczne nastroje. W ubiegłym roku mimo silnego złotego, który nie sprzyjał eksportowi, mimo konieczności podwyższania płac, firmy zarobiły na czysto 88 mld zł, o 26% więcej niż w 2006 r. W tym roku dobra passa trwa. W lutym produkcja przemysłowa wzrosła o prawie 15%, a sprzedaż detaliczna o blisko 24%, znacznie powyżej oczekiwań. Wyśmienite wyniki odnotowano także w budownictwie, gdzie produkcja zwiększyła się o 20%. Dodatkowo z banków płyną wieści świadczące o tym, że zapał inwestycyjny nie ustaje. Przedsiębiorstwa nie tylko zwiększają moce produkcyjne, ale również wprowadzają nowe, pracooszczędne technologie, by w miarę możliwości uniezależnić się od sytuacji na rynku pracy i rosnących żądań płacowych. To pomyślna informacja dla perspektyw wzrostu gospodarczego.

Zobacz również:

W ciągu ostatniego roku płace w sektorze przedsiębiorstw poszły w górę o prawie 13%, a w całej gospodarce o blisko 10%. Jednocześnie wzrosło zatrudnienie (6-proc. przyrost etatów), co sprawiło, że fundusz płac w przedsiębiorstwach powiększył się nominalnie o prawie 20%, a realnie o około 15%. To tłumaczy dynamiczny wzrost sprzedaży detalicznej. Ale płace to nie jedyne źródło finansowania popytu konsumpcyjnego. Rośnie również akcja kredytowa. W lutym wartość udzielonych kredytów konsumpcyjnych była o 1,5 mld zł wyższa niż przed rokiem. Wysoka dynamika popytu w połączeniu z napiętą sytuacją na rynku pracy rodzi zagrożenie inflacyjne w okresie najbliższych miesięcy.

Nic więc dziwnego, że Rada Polityki Pieniężnej po raz trzeci w tym roku podniosła stopy procentowe. Obecny wzrost cen ( w lutym 4,3%) jest wprawdzie spowodowany głównie czynnikami zewnętrznymi (drożejące na świecie surowce i żywność), ale obawy przed efektem tzw. drugiej rundy (presja płacowa przekłada się na presję inflacyjną) wydają się w pełni uzasadnione. Analitycy są zgodni, że docelowo stopy procentowe przekroczą 6% (obecnie główna stopa 5,75%), choć raczej nie spodziewają się kolejnej podwyżki w najbliższym czasie. Dominuje opinia, że RPP zrobi teraz kilkumiesięczną przerwę. Są jednak i tacy, którzy uważają, że podwyżki stóp należałoby skomasować w czasie, by możliwie szybko poskromić konsumpcyjne apetyty i zahamować rosnącą presję płacową. Niewątpliwie RPP będzie z uwagą śledzić sytuację na rynku pracy.


TOP 200