O boskim pochodzeniu wody i jej ziemskich dostawcach

Bielska Aqua SA jest pionierem w branży wodociągowej. Jako pierwsza przekształciła się w spółkę komunalną, pierwsza zdecydowała się na poszukiwanie funduszy na rozwój za granicą. Również jako pierwsza wprowadziła gruntowną informatyzację należących do firmy zakładów.

Bielska Aqua SA jest pionierem w branży wodociągowej. Jako pierwsza przekształciła się w spółkę komunalną, pierwsza zdecydowała się na poszukiwanie funduszy na rozwój za granicą. Również jako pierwsza wprowadziła gruntowną informatyzację należących do firmy zakładów.

Każda większa ulewa to dla Adama Kociołka, szefa zakładu uzdatniania wody w Wapienicy, ogromna odpowiedzialność. To on, obserwując poziom wody na ponad 20-metrowej zaporze położonej powyżej Bielska-Białej, decyduje o jej upuście do okolicznych potoków, wijących się wokół tego 200-tys. miasta. Gwałtowny upust może skończyć się zalaniem domów położonych najbliżej potoków. Zwlekanie z tą decyzją grozi natomiast naruszeniem konstrukcji tej przechowującej ponad milion metrów sześciennych wody tamy i katastrofą na ogromną skalę. "Podczas ostatnich lipcowych ulew od poziomu krytycznego dzieliły nas 4 cm. Przez kilkanaście godzin powoli spuszczaliśmy wodę z zapory. Mieszkańcy nie odczuli praktycznie żadnych niedogodności z tym związanych. Dzwonili do nas potem z podziękowaniami, że nic się nie stało" - mówi Adam Kociołek.

Deszcz to nie tylko zagrożenie, ale również powód do zadowolenia dla pracowników tego należącego do bielskiej spółki Aqua SA zakładu. Podobnie jak pozostałe wydziały firmy, jest on samodzielną jednostką rozliczaną z zysków, a pensje pracowników są uzależnione od jego wyników. Właśnie dlatego pomiędzy stacjami uzdatniania wody w Wapienicy i Kobiernicach, należącymi do Aqua SA, wciąż toczy się cicha rywalizacja, który ze zbiorników dostarczy więcej wody miastu i okolicznym 9 gminom, korzystającym z bielskich ujęć. Jest ona tym bardziej zacięta, że oba zbiorniki to w istocie system naczyń połączonych, a dobre wyniki jednej ze stacji oznaczają konieczność ograniczenia ilości wody uzdatnianej przez konkurentkę.

O bielskim kopciuszku i światowym paniczu

Aqua SA, jak każda firma, jest spółką nastawioną na zysk. Działa wprawdzie w warunkach naturalnego monopolu, podlega jednak tym samym prawom ekonomicznym, co wszystkie podmioty życia gospodarczego. "Musimy zarabiać, by móc inwestować w modernizację i rozbudowę sieci" - mówi Jerzy Strzelecki, prezes zarządu Aqua SA. - "Wielu naszych klientów wciąż tego nie rozumie. Często słyszymy pytania: Jak to? Dlaczego musimy płacić za wodę, która leci z nieba? Zwykle mówimy wtedy: Pan Bóg produkuje wodę, my ją jednak uzdatniamy".

Myliłby się ten, kto uważa, że działalność w warunkach naturalnego monopolu jest korzystna dla firm wodno-kanalizacyjnych. Presja ze strony klientów zmusza je do utrzymywania niskich cen i uzależnia od dotacji ze strony gmin i urzędów centralnych, ograniczając możliwości rozwoju. "Na zachodzie Europy już dawno zauważono, że najlepszym bodźcem do rozwoju tej branży jest jej prywatyzacja, oczywiście przy zachowaniu pewnych regulacji narzuconych przez rząd" - twierdzi Jarosław Piotrowski, wiceprezes zarządu Aqua SA i przedstawiciel brytyjskiego udziałowca spółki, firmy International Water Ltd.

W Polsce jako pierwsze zrozumiało to Bielsko-Biała. Na początku lat 90. miasto stanęło przed koniecznością rozbudowy oczyszczalni ścieków. Do jej sfinansowania władze miasta chciały zachęcić największe miejscowe fir-my. Ostatecznie założyły spółkę komunalną (pierwszą tego typu w naszym kraju), do której miasto tytułem aportu wniosło grunty i mienie wodno-kanalizacyjne. W poszukiwaniu środków na modernizację i rozbudowę posiadanych zasobów zwrócono się do Banku Światowego. Dotychczas instytucja ta udzielała pożyczek jedynie agendom i organizacjom rządowym, a w tym samym czasie po pomoc finansową wraz z Bielsko-Białą zwróciły się firmy wodno-kanalizacyjne z Krakowa i Wrocławia, nikt więc nie dawał przedstawicielom spółki większych szans. Po czterech latach negocjacji, trwającym prawie rok audycie, zdobyciu gwarancji ze strony zarządu miasta i rządu, a także wsparcia ze strony Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, Aqua jako pierwsza spółka otrzymała korzystnie oprocentowany długoterminowy kredyt. 40 mln USD zebranych w ten sposób wystarczyło na budowę nowej oczyszczalni i gruntowną restrukturyzację firmy.

Fantastyczna zmiana

Zmiany rozpoczęto od usamodzielnienia jednostek, składających się na bielskie wodociągi. Z firmy wydzielono spółki odpowiedzialne za sprzątanie i ochronę obiektów, a także firmę inwestycyjno-remontową. Wprowadzono wewnętrzną konkurencję między nimi i motywacyjny system płac dla pracowników. "Kiedyś bielskie wodociągi miały opinię najgorszej firmy w mieście, do której trafiali ludzie, których nikt inny nie chciał zatrudnić. Już od kilku lat do firmy zgłasza się coraz więcej aktywnych młodych ludzi, którzy chcieliby podjąć u nas pracę" - mówi Jerzy Strzelecki.

Aby dobrze zarządzać tą skomplikowaną strukturą, potrzebne były odpowiednie narzędzia informatyczne. W spółce od lat działał, napisany w Fox Pro, system billingowy. To jednak zdecydowanie za mało, jeśli myśli się o systemie, pozwalającym na dokładne śledzenie rentowności poszczególnych dziedzin działalności. Tu znów dał o sobie znać pionierski duch zarządu. Aqua SA, jako pierwsza firma z tego sektora, zdecydowała się na zakup i wdrożenie systemu SAP R/3. "Zależało nam na systemie, który mógłby być użytkowany i rozbudowywany przez wiele lat" - podkreśla Jacek Purzycki, zastępca dyrektora ds. administracji i informatyki.