Intuicja racjonalna

Menedżerowie i politycy bardzo niechętnie odnoszą się do komputerowego wspomagania decyzji i wolą posługiwać się intuicją. Być może w pewnej mierze mają rację. Intuicja to silny i często nie doceniany mechanizm, w który wyposażyła nas natura.

Menedżerowie i politycy bardzo niechętnie odnoszą się do komputerowego wspomagania decyzji i wolą posługiwać się intuicją. Być może w pewnej mierze mają rację. Intuicja to silny i często nie doceniany mechanizm, w który wyposażyła nas natura.

W jaki sposób ludzie przetwarzali sygnały pochodzące z otaczającego ich świata tuż przed ewolucyjnym wynalazkiem mowy? Musieli to robić całościowo, czerpiąc ze wszystkich zmysłów, chociaż dominujący informacyjnie był zmysł wzroku.

Stosunek pasm (ilości informacji) niezbędnych do przesyłania mowy i obrazu ma się z grubsza jak 1:100. Przy porównywalnym stopniu złożoności przetwarzania stosunek nakładów obliczeniowych na jego wykonanie rośnie co najmniej z kwadratem rozmiaru zbiorów danych. Oznacza to, że stosunek złożoności przetwarzania mowy i obrazu ma się jak 1:10 tys.

Aby poradzić sobie z tym trudnym zadaniem, ludzie pierwotni rozwinęli mózg o pojemności 1011-1012 neuronów. Do końca nie wiemy jak to wszystko funkcjonuje - prawdopodobnie mózg przetwarza sygnały z dużym stopniem zrównoleglenia i rozproszenia, na pewno wykorzystuje sieci neuronowe (znacznie bardziej skomplikowane niż sieci neuronopodobne), w całościowym przetwarzaniu sygnałów posługując się raczej logiką rozmytą niż binarną.

Skok naprzód

Wynalazek mowy stał się znakomitym skrótem ewolucyjnym. Okazało się, że można przetwarzać sygnały 104 razy prościej. Umożliwiło to przekaz wiedzy między generacjami i tym samym znacznie przyspieszyło cały rozwój cywilizacyjny rodzaju ludzkiego. Od wynalazku mowy ewolucja biologiczna człowieka uległa zahamowaniu, przyspieszyła się ewolucja intelektualna.

Każde uproszczenie ma pewne wady. W dążeniu do lepszego przekonywania innych ludzi wynaleźliśmy logikę binarną: "Zdanie musi być albo prawdą, albo fałszem, nie ma trzeciej drogi". Tak prymitywne uproszczenie widzenia świata wywołało wszelkie fanatyzmy ideologiczne i fundamentalizmy religijne. Logika dwuwartościowa doprowadziła też oczywiś-cie do ogromnych osiągnięć cywilizacyjnych, chociażby konstrukcji komputerów; ale nadal ciąży swymi uproszczeniami nad sposobem widzenia świata.

Cóż zatem stało się z naszymi umiejętnościami całościowego przetwarzania sygnałów, które posiadaliśmy przed wynalazkiem mowy? On je stłumił, zepchnął do podświadomości. Nasza świadomość, a zwłaszcza jej część logiczna i analityczna, silnie zespoliła się z mową, artykulacją słowną. Ponieważ przetwarzanie mowy jest wielokrotnie prostsze, nasze rozumowanie słowne, logiczne, analityczne wykorzystuje tylko niewielką część ogromnego potencjału, rozwiniętego jeszcze na etapie przetwarzania przedsłownego, niemniej umiejętności przetwarzania pozasłownego pozostały nam - tyle że wobec braku lepszej nazwy nazywamy je intuicją. Do tego nie zawsze umiemy się nią racjonalnie posługiwać.

Fizycznych dowodów na istnienie intuicji należy szukać w rozległych badaniach nad funkcjami prawej i lewej półkuli mózgu.

Podział ról

Przyjmuje się, że typowa lewa półkula odpowiada za myślenie słowne, sekwencyjne, czasowe, numeryczne, analityczne, logiczne, racjonalne. Domeną półkuli prawej jest myślenie pozasłowne, wizualno-przestrzenne, symultaniczne, analogowe i intuicyjne. Przeciwstawienie racjonalności i intuicyjności, dość zresztą powszechne w potocznym rozumieniu, pochodzi od H. Bergsona (który w książce Introduction to Metaphysics przypisywał intuicji ogromne znaczenie, ale nadawał jej charakter niemal mistyczny, irracjonalny). Znacznie później L. Young definiował intuicję po prostu jako czynność prawej półkuli mózgu.

Według tej definicji, każdy człowiek podejmuje codziennie wiele decyzji intuicyjnych o powtarzalnym, operacyjnym charakterze. Decyzje te są wyuczone przez ich powtarzalny charakter - np. chodząc człowiek dorosły nie musi świadomie artykułować woli dokonania kolejnego kroku. Intuicyjnie (niektórzy używają określenia instynktownie, ale chodzi tu o reakcję wyuczoną, więc jednak intuicyjną, a nie dziedziczną) omijamy kamyk na naszej drodze, wyłączamy budzik po obudzeniu się itp.

Te podświadome decyzje intuicyjno- -operacyjne są tak proste i powszechne, że nie przywiązujemy do nich większego znaczenia. Lepsze ich zrozumienie może przyczynić się do głębszego poznania intuicji - w celu jej stymulacji w przypadkach podejmowania decyzji o specjalnym znaczeniu, jednorazowych intuicyjno- -strategicznych decyzji twórczych.

Jakość decyzji intuicyjno-operacyjnych zależy przede wszystkim od poziomu wyszkolenia. Zdajemy się na naszą intuicję operacyjną, jeśli czujemy się dostatecznie dobrze wyszkoleni. Dotyczy to zresztą wszelkich decyzji.

Bracia Dreyfus w swej znakomitej książce Mind over the Machine (Umysł ponad komputerem) podają wyniki ciekawego eksperymentu. Nasycali oni część analityczną umysłu szachistów (przez zadawanie im coraz bardziej skomplikowanych prób obliczeń pamięciowych w interakcji z komputerem), następnie porównywali wpływ takiego nasycenia na skuteczność ich gry w szachy: gracze początkujący, mało wprawni oraz średni grali wówczas źle. Dla graczy rzeczywiście dobrych, mistrzów czy arcymistrzów międzynarodowych, nasycenie części analitycznej ich umysłu nie wpływało na poziom gry. Stąd wniosek, że przy niskim poziomie wyuczonych umiejętności decyzje są podejmowane w sposób analityczny, zaś przy wysokim - w sposób pozasłowny i całościowy, który bracia Dreyfus nazywają deliberatywnym.

Obserwacje braci Dreyfus odnoszą się w oczywisty sposób nie tylko do gry w szachy, lecz także np. do kierowania samochodem, co oczywiście nie ma charakteru deliberatywnego, ale raczej operacyjny. Kierowca początkujący musi świadomie przemyśleć swe manewry, mistrz reaguje intuicyjnie (np. dobremu kierowcy noga sama "skacze" na hamulec, gdy zauważy on ruch w poprzek drogi, natomiast ruch wzdłuż drogi jest postrzegany jako naturalny i nie wywołuje takiej reakcji).

Znaczenie medytacji

Czy świadomość pomaga czy przeszkadza w dobrym wykorzystaniu mistrzowskich umiejętności? Jeśli intuicja polega na starym sposobie całościowego przetwarzania doznań zmysłów, stłumionym poprzez świadome przetwarzanie słowne, to oczywiście przetwarzanie intuicyjne będzie łatwiejsze po wyłączeniu świadomości - tłumiącego ją czynnika. Potwierdza to praktyka. Każdy sportowiec wie, jak ważnym czynnikiem przed decydującym startem jest koncentracja, czyli wyłączenie doznań świadomych.

Decyzje twórcze - odkrycia naukowe, formułowanie i dowodzenie nowych twierdzeń matematycznych, nowe koncepcje artystyczne - mają kilka cech wspólnych z podejmowaniem strategicznych decyzji. Są zwykle niepowtarzalne, często wręcz jednorazowe. Po drugie, mają charakter deliberatywny, co cechuje intuicyjno-strategiczne procesy decyzyjne. Po trzecie, często obserwuje się w nich efekt olśnienia.

Decyzje deliberatywne polegają na wczuwaniu się w całość dostępnej informacji. Znaczenie takiego podejścia podkreślało wielu filozofów i badaczy. Na przykład powstała w humanistyce hermeneutyka zakłada wniknięcie w istotę rzeczy poprzez poznanie wszelkich szczegółów danej dziedziny (np. historii sztuki, literatury itp.) oraz na deliberatywnej refleksji nad całością wiedzy w tej dziedzinie. Ogólna teoria systemów podkreślała znaczenie sztuki miękkiego podejmowania decyzji, która jest dokładnym odpowiednikiem hermeneutyki, tyle że była wynaleziona niezależnie i stosowana w naukach o zarządzaniu. Wspomniani bracia Dreyfus twierdzą, że ekspert klasy mistrzowskiej zawsze podejmuje decyzje w sposób deliberatywny (oczywiście w przypadku decyzji strategicznych, nie operacyjnych).

Efekt olśnienia - "Eureka" (jak zawołał Archimedes wyskakujący z wanny) - znany jest każdemu pracownikowi twórczemu. Deliberujemy nad trudnym zagadnieniem i nagle wiemy, znamy rozwiązanie. Jest to niewątpliwie efekt działania naszej podświadomości, gdyż wyłączenie świadomości i rozluźnienie wspomagają ten efekt. Podobne efekty odczuwają szefowie wielkich korporacji, gdy muszą podjąć decyzje o strategicznym znaczeniu dla firmy.

Kształtowanie przyszłości

W tradycji thacherowskiego neoliberalizmu modne stało się negowanie możliwości prognozowania przyszłości; dowodzić tego miały długie listy błędów popełnianych w prognozowaniu przez wybitnych ludzi. Argumentacja taka służy dowodzeniu, że państwo nie powinno się mieszać do gospodarki, bo tylko będzie popełniać błędy, których nie popełni rynek. Jednakże takie rozumowanie może być podejrzewane o stronniczość, gdyż wielkie korporacje międzynarodowe z kolei cały czas starają się jak najlepiej przewidzieć (i kształtować) przyszłość.

Prognozowanie przyszłości jest więc możliwe i ciągle nim się zajmujemy. Czyni to nauka - prawa naukowe to nic innego jak prognozy zachowania się świata w ściśle określonych warunkach. Robi to każdy uczestnik współczesnej cywilizacji: jej podstawową cechą jest oczekiwanie dostępności określonych produktów czy usług. Z drugiej strony, precyzyjne prognozowanie zjawisk społecznych, ekonomicznych, politycznych jest oczywiście bardzo trudne i stosowanie tu "twardych" modeli - takich jak prawa naukowe - oraz ekstrapolacji dotychczasowych danych prowadzi zazwyczaj do błędów. W jaki zatem sposób wielkie korporacje przewidują bądź kształtują przyszłość, do tego na tym właśnie osiągając zyski?

Wprowadzenie na rynek nowej serii produktów opiera się zazwyczaj na wizji producenta, który przewiduje intuicyjnie, że właśnie takiego typu produkty ludzie masowo kupią (tak jak mobilne aparaty telefoniczne były wizją Nokii u zarania lat 90.; żadne ówczesne badania rynkowe nic by nie powiedziały). Wizji tej podporządkowane są następnie rozmaite scenariusze, które wiążą projektowaną przyszłość ze znaną teraźniejszością; wynikają z nich z kolei konkretne harmonogramy rozwoju technologii i projektowania kolejnych generacji produktów. Potem dopiero trzeba przekonać konsumentów, że właśnie takie produkty i usługi są im niezbędne. Znacząca część takiego procesu kształtowania przyszłości ma charakter intuicyjny.

Moment wyboru

H. Simon w książce Models of Man wskazał kolejne etapy analitycznego procesu decyzyjnego. To rozpoznanie, modelowanie i wybór. Później uzupełniono je niezbędnym etapem czwartym, czyli wdrożeniem. Jednak w świetle przedstawionej przed chwilą analizy etapy intuicyjno-strategicznego procesu decyzyjnego są odmienne. To:

  • zauważenie, czyli uznanie, że w ogóle mamy problem decyzyjny;

  • deliberacja, czyli różnorodna analiza problemu oraz hermeneutyczne wniknięcie w jego istotę;

  • dojrzewanie, czyli czas dla podświadomego, całościowego przetwarzania informacji;

  • olśnienie, czyli intuicyjne znalezienie rozwiązania;

  • racjonalizacja, czyli słowne, logiczne uzasadnienie rozwiązania;

  • wdrożenie.

    Stymulacja intuicji jest szczególnie potrzebna w etapie dojrzewania. Podobnie jak przy decyzjach operacyjnych, możemy tu stosować różne metody wyłączania świadomości: medytację Zen, japońską ceremonię herbacianą, zwykłe świadome zapomnienie o problemie, np. przez pójście na koncert, archimedesowską kąpiel, przespanie się z problemem itp.

    Czy zatem analityczne metody wspomagania decyzji mogą być w ogóle wykorzystane w przypadku decyzji intuicyjnych? Odpowiedź będzie pozytywna, jeśli metody analityczne skoncentrujemy na wczesnych etapach procesu decyzyjnego - rozpoznania i modelowania problemu, nie zaś na etapie wyboru.

    Wnioski praktyczne

    Praktyka negocjacji międzynarodowych dowodzi, że intuicja odgrywa w nich ważną rolę, o czym świadczy stosowanie różnych metod jej stymulowania (aczkolwiek na ogół jest to działanie nieuświadomione). Na przykład służy temu obyczaj wieczornych przyjęć, na których zgodnie ze starymi zaleceniami protokołu dyplomatycznego powinno się unikać rozmów o przedmiocie negocjacji. Japończycy znani są z tego, że nie odpowiedzą jednoznacznie na żadne pytanie w poważniejszych negocjacjach, póki nie będą mieli czasu do namysłu i dojrzewania decyzji. Amerykanie długo nie mogli tego pojąć i sądzili, że jest to japoński wybieg, mający na celu zwłokę i uzyskanie ustępstw.

    W przypadku intuicji osobistej najlepsze pomysły decyzji intuicyjnych powinny przychodzić tuż po długim śnie, jednak zanim jeszcze zapełnimy umysł troskami codzienności. Stąd prosty przepis: trzeba nastawić budzik na dwadzieścia minut przed normalną porą, po to by w tym dodatkowym czasie odnaleźć odpowiedzi na nurtujące nas problemy. Być może bardziej humanitarną metodą będzie również poobiednia drzemka.

    Prof. Andrzej P. Wierzbicki jest dyrektorem Instytutu Łączności w Miedzeszynie pod Warszawą. Tekst powstawał na bazie referatu wygłoszonego w trakcie XVII Jesiennych Spotkań Polskiego Towarzystwa Informatycznego w Mrągowie.

    Racjonalna teoria intuicji
  • Choć uważamy intuicję za bardzo powszechny i ważny sposób podejmowania decyzji, to jednak nie przypisujemy jej cech mistycznych, irracjonalnych, a uważamy za fakt możliwy do wyjaśnienia zarówno w sensie ewolucji cywilizacji ludzkiej, jak i wiedzy różnych dyscyplin.

  • Racjonalną teorię intuicji opieramy na dwóch podstawach: wiedzy teleinformatycznej o złożoności przetwarzania mowy i obrazu oraz na eksperymencie myślowym o sposobach przetwarzania informacji o otoczeniu przez ludzi przed ewolucyjnym wynalazkiem mowy.

  • Definiujemy intuicję jako ewolucyjnie dawny (starszy od mowy), pozasłowny sposób całościowego, podświadomego przetwarzania doznań wszelkich zmysłów i pamięci człowieka.

  • Dzielimy decyzje intuicyjne na operacyjne, czyli powtarzalne (łącznie z takimi, które wykonujemy wiele razy każdego dnia), oraz na strategiczne lub twórcze, jednostkowe. Mimo znacznych różnic, pewne wnioski o decyzjach intuicyjno-operacyjnych (które łatwiej badać z powodu ich powtarzalności) przenosimy na decyzje intuicyjno-strategiczne.


  • TOP 200