Zmagania ze złożonością

Każdy z nas wielokrotnie doznawał cudownego olśnienia po długotrwałym myśleniu nad trudnym problemem. Nagle rozwiązanie pojawiało się samo, zwykle po dobrze przespanej nocy. Wtedy krzyczymy z radością - Eureka! - i... zastanawiamy się, skąd się wzięło to olśnienie. Czyżby w mózgu działał podświadomie jakiś proces myślowy, uruchomiony niczym unixowy demon?

Każdy z nas wielokrotnie doznawał cudownego olśnienia po długotrwałym myśleniu nad trudnym problemem. Nagle rozwiązanie pojawiało się samo, zwykle po dobrze przespanej nocy. Wtedy krzyczymy z radością - Eureka! - i... zastanawiamy się, skąd się wzięło to olśnienie. Czyżby w mózgu działał podświadomie jakiś proces myślowy, uruchomiony niczym unixowy demon?

W "Cyberiadzie" Lema dwaj wielcy konstruktorzy SI, Trurl i Klapaucjusz, zawzięcie rywalizują, kto skonstruuje wyższą inteligencję. Oto pomysł na nowelkę, która by imitowała opowieści z "Cyberiady". Dajmy jej tytuł ,,Mechaniczny Matematyk i Demon Decyzyjny". A oto jej streszczenie.

Obaj rywale wychodzą z tej samej definicji inteligencji: to zdolność radzenia sobie ze złożonością świata. Im większa złożoność problemu, tym większej inteligencji wymaga rozwiązanie. Różnią się jednak skrajnie w strategiach, którymi umysł miałby sobie radzić ze złożonością. Strategią Klapaucjusza jest maksimum symbolizacji, Trurla zaś - minimum (symbolizacja to stosowanie precyzyjnie określonych symboli jako środka rozwiązywania problemów). Po zakończeniu prac konstrukcyjnych stają do pojedynku ich znakomite wytwory: Klapaucjusza - MM i Trurla - DD - mechaniczny matematyk i demon decyzyjny. Każdy wierzy, że jego konstrukcja zdecydowanie przewyższy inteligencją dzieło rywala. Ale rzeczywistość okazuje się inna: gdzie jest dobry MM, tam zawodzi DD, i odwrotnie.

Nim się stąd wyciągnie stosowny morał, trzeba wskazać na autora pomysłu. Ode mnie pochodzi tylko fastryga narracyjna, treść zaś od Blaise Pascala (1623-1662), fizyka, genialnego matematyka, głębokiego teologa, konstruktora pierwszej maszyny arytmetycznej (1641 r.) oraz autora niezrównanych refleksji nad ludzkim umysłem, zarówno jego automatyzmem, jak i mocą twórczą.

Arytmometr Pascala był pierwszą maszyną liczącą, która weszła w użycie. Poprzedzająca go maszyna Wilhelma von Schickarda (z 1623 r.) spłonęła w Tybindze w toku budowy; odtworzono ją niedawno ze szkicu przesłanego przez Schickarda Keplerowi, który potrzebował maszyny do obliczeń astronomicznych. Mamy tu przykład złożoności rachunkowej: jest tak wiele do liczenia, w sensie wielkości liczb i wielości operacji, że to skomplikowanie przerasta ludzkich rachmistrzów.

Pascal zaś skonstruował maszynę dla swego ojca, poborcy podatkowego. Złożoność zadań poborcy wzrastała w miarę kolosalnego wzrostu wydatków wojennych Ludwika XIV. Przykręcał więc król śrubę podatkową, a jego rachmistrze nie nadążali z liczeniem i sprawozdawczością. Inteligencję (esprit), która sobie radzi z tego rodzaju złożonością, nazwał Pascal matematyczną. Miał na myśli mechaniczną część pracy matematyka, polegającą na wywodzeniu jednych ciągów symboli z innych. Tak rysuje się sylwetka MM - mechanicznego matematyka.

Drugi rodzaj inteligencji ma u Pascala określenie esprit de finesse, które jest tak niemożliwe do pełnego przetłumaczenia, że każdy przekład będzie ujmował tylko pewien aspekt. W przekładzie Boya mamy ,,zmysł życiowy", co współbrzmi z poglądem Pascala na rolę tej dyspozycji w życiowym sukcesie. Złożoność życia i jego spraw w porównaniu ze złożonością matematyki jest tak kolosalna, że wymaga specjalnej cechy umysłu, która by sobie z nią potrafiła radzić. Toteż można by oddać esprit de finesse terminem ,,zmysł złożoności".

Myślenie skrajnie odmienne od mechanicznego polega na kierowaniu się tym właśnie zmysłem. Weźmy różnicę w szachach między maszyną i człowiekiem. Maszyna zestawia kombinatorycznie wszystkie możliwe w danej sytuacji posunięcia, a więc jej proces ,,namysłu" da się bez reszty przedstawić symbolicznie w formie listy wariantów. Człowiek natomiast rozważa tylko te posunięcia, które odczuwa intuicyjnie jako ważne; radzi sobie z szachową złożonością poprzez odruchową eliminację tego, co nieistotne. Działa więc w swych decyzjach jakby za podszeptem inteligentnego ducha. I tak wchodzimy na trop DD - demona decyzyjnego. Tym terminem (a nie rozważanymi wyżej) będę dalej oddawał esprit de finesse, jako że metafora demona naprowadza na ważny czynnik zmagań ze złożonością.

Od Sokratesa do Unixa

Odkrywcą demona decyzyjnego jest Sokrates, a pojawienie się terminu ,,demon" w informatyce zawdzięczamy dialektowi użytkowników Unixa. Tak nazwali oni pewne procesy wykonywane przez system operacyjny. Dobrze się one nadają na model czy metaforę procesów umysłowych analizowanych przez Pascala, a po raz pierwszy wspomnianych przez Sokratesa.