Ze śmieci do bazy

Każdemu z nas z pewnością zdarzyło się widzieć bezdomnego grzebiącego w koszu na śmieci w poszukiwaniu niedopałków papierosów. Pomyśleliśmy prawdopodobnie ze współczuciem, że biedak musi dopalać wyrzucone do śmietnika resztki, bo nie stać go na nową paczkę. Tymczasem osoba zbierająca pety może być zatrudniona przez firmę badającą rynek na zlecenie któregoś z koncernów tytoniowych. Producenci chcą się w ten sposób dowiedzieć, jak np. w danym miejscu plasuje się ich marka w stosunku do konkurencji czy jaki jest udział papierosów z przemytu.

Każdemu z nas z pewnością zdarzyło się widzieć bezdomnego grzebiącego w koszu na śmieci w poszukiwaniu niedopałków papierosów. Pomyśleliśmy prawdopodobnie ze współczuciem, że biedak musi dopalać wyrzucone do śmietnika resztki, bo nie stać go na nową paczkę. Tymczasem osoba zbierająca pety może być zatrudniona przez firmę badającą rynek na zlecenie któregoś z koncernów tytoniowych. Producenci chcą się w ten sposób dowiedzieć, jak np. w danym miejscu plasuje się ich marka w stosunku do konkurencji czy jaki jest udział papierosów z przemytu.

Każdy z nas wiele razy czytał na pewno o badaniach rynku prowadzonych na zlecenie bądź bezpośrednio przez producentów czy dystrybutorów różnego rodzaju dóbr i towarów. Sami niejednokrotnie pisaliśmy na łamach Computerworld o wykorzystaniu coraz bardziej wyrafinowanych narzędzi i technik informatycznych do przetwarzania informacji o klientach w celu przygotowania oferty najbardziej odpowiadającej ich potrzebom lub możliwościom nabywczym. Zwracaliśmy uwagę, że różnego rodzaju programy i aplikacje umożliwiają coraz dokładniejszą analizę coraz większych ilości informacji.

Czy ktoś jednak zastanawiał się dłużej nad tym, skąd tak naprawdę biorą się te wszystkie przetwarzane w systemach IT informacje o rynku, w jaki sposób są pozyskiwane do firmowych zasobów informatycznych dane o klientach, ich preferencjach rynkowych, opiniach o kupowanych towarach? Czy rzeczywiście znamy wszystkie drogi i sposoby, jakimi informacje trafiają do baz danych? Wiemy o kartach lojalnościowych, ankietowych badaniach konsumenckich, znamy metody badań focusowych, słyszeliśmy o śledzeniu transakcji w Internecie? Okazuje się jednak, że stosowanych w praktyce metod jest o wiele więcej, często takich, z których prawdopodobnie nie zdajemy sobie w ogóle sprawy.

Autor "Tajnych służb kapitalizmu" opisuje wiele różnych metod i sposobów pozyskiwania informacji rynkowych, które potem poddawane są obróbce w systemach informatycznych lub ocenie analityków rynku, badaczy zachowań konsumenckich czy specjalistów od marketingu. Do tych już wymienionych możemy dołożyć jeszcze na przykład przetrząsanie wysypisk śmieci lub przydomowych kontenerów na śmieci, wysyłanie do domów wybranych rodzin czy osób obserwatorów (tzw. cieni), mieszkających przez pewien czas na stałe z obserwowanymi nabywcami produktów, wykorzystanie wariografu czy badania mózgu.

O innych jeszcze metodach pozyskiwania przez firmy wiedzy o klientach można poczytać w książce. Warto chociażby po to, żeby wiedzieć, w jaki sposób możemy być śledzeni czy obserwowani jako konsumenci. Ale też i po to, żeby jako przedstawiciele branży IT uświadomić sobie, że przecież skądś te informacje, którymi zasilamy nasze systemy informatyczne, muszą pochodzić. A czasami mogą trafiać do nich drogami, o jakich nawet nam się nie śniło.

Vadim MAKARENKO: Tajne służby kapitalizmu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008.


TOP 200