Zdobyć złote góry

Problem z podwyżkami polega na tym, że trzeba umieć o nie poprosić.

Problem z podwyżkami polega na tym, że trzeba umieć o nie poprosić.

Nie ma nic bardziej stresującego niż rozmowy z przełożonym na temat wynagrodzenia. W jednej krótkiej chwili może się okazać, że zbierane z mozołem argumenty, przemawiające za przyznaniem podwyżki, nic nie znaczą w obliczu takich słów, jak "ograniczony budżet" czy "nakłady na inwestycje". Jednocześnie nikt - ani pracownicy, ani szefowie działów informatyki - nie mają wątpliwości, że dyskusje o pieniądzach są niezbędne. Pracodawcy mogą w ten sposób bezpośrednio poznać opinie na temat zakładu, mają możliwość skorygowania stosowanych systemów motywacyjnych. Pracownicy zaś mają szansę zdobycia dodatkowych korzyści finansowych. Poznają też opinie na ich temat z ust bezpośrednich przełożonych. Mimo tych zalet, podkreślanych zwłaszcza przez szefów działów informatyki, podobne rozmowy odbywają się stosunkowo rzadko, rzadziej kończą się sukcesem. Klucz do powodzenia leży w umiarze, toteż przed ich rozpoczęciem warto poznać kilka zasad, ułatwiających zdobycie przychylności zwierzchników. Pytając o podwyżkę:

Zawsze

Należy wcześniej przygotować się do rozmowy. Trzeba dokładnie wiedzieć, czego się chce. Jakie są powody naszego niezadowolenia, czy na pewno mają one podłoże materialne? Czasami wygórowane oczekiwania specjalistów nie wynikają z faktu niedocenienia przez pracodawców. Ich przyczyna tkwi raczej w niezadowoleniu z wykonywanej pracy, które często powoduje nieuzasadnione roszczenia płacowe.

Trzeba dokładnie przeanalizować charakter i zakres obowiązków na konkretnym stanowisku. Które z nich są niedoceniane, - ile naszym zdaniem - są warte. Należałoby skonfrontować te dane z informacjami na temat wynagrodzeń w innych zakładach w regionie, pochodzącymi ze sprawdzonych źródeł.

Trzymać się z góry ustalonego planu i czasu rozmowy. Brak wewnętrznej dyscypliny może doprowadzić do dygresji, w których zginie sens wypowiedzi. Nadmierne przedłużanie rozmowy o zarobkach może sprawić, że nabierze ona zbyt osobistego charakteru. Dyskusja ta może się przerodzić w rozliczanie wpadek z przeszłości.

Wykazać zainteresowanie ocenami naszej pracy przytaczanymi przez przełożonych. Negocjacje należałoby rozpocząć od pytania, jak nasze zaangażowanie postrzega pracodawca. Ten wątek pomoże wytworzyć atmosferę życzliwego zainteresowania. Pozwoli także na zdobycie informacji, które można wykorzystać w dalszej części dyskusji.

Wskazać swoje zalety, akcentując równocześnie gotowość do dalszego rozwijania umiejętności. Nawet jeśli ostatnich kilka lat wiązało się z programowaniem za pomocą narzędzi Oracle'a, trzeba umieć uzasadnić potrzebę podwyżki. Najlepiej powołać się przy tym na konkretne dane, dotyczące zapotrzebowania na informatyków tej samej specjalności.

Z dystansem podchodzić do badań i artykułów opisujących zarobki. Wiele tego rodzaju opracowań pobieżnie traktuje temat zakresu obowiązków i wymagań na danym stanowisku. Często okazuje się, że wyższa płaca dotyczy osób o większych kwalifikacjach, bardziej obciążonych obowiązkami zawodowymi.

Nigdy

Nie należy postępować zbyt pochopnie. Nawet jeśli po raz piąty zostaliśmy pominięci przy podwyżce, nie warto od razu iść z tym do szefa. Zbyt łatwo powiedzieć wtedy o kilka słowa za dużo.

Nie grozić. Nie podawać w wątpliwość swojej przyszłości w zakładzie. Podstawowy prob-lem z groźbami podnoszonymi podczas negocjacji polega na tym, że czasami trzeba je spełnić. Ponadto nieodpowiedzialne deklaracje zazwyczaj budzą śmiech.

Nie opierać swoich argumentów na niepewnych przesłankach. Nie należy powoływać się na plotki - z reguły zna je dobrze także druga strona. Przy tym powołując się na opinie "dobrze zorientowanych kolegów", łatwo stracić wiarygodność.

Nie powoływać się na zarobki swoich współpracowników. Odwrotnie niż w przypadku innych plotek, tego typu informacje są zazwyczaj wiarygodne. Problem w tym, że nie można ich wykorzystywać - w większości zakładów zarobki wszystkich pracowników są okryte tajemnicą. Takie porównania wypadają z reguły bardzo źle, gdyż druga strona zna osiągnięcia i zaangażowanie pozostałych pracowników. Prawie zawsze może wtedy wskazać elementy "zasadniczo" różniące oba stanowiska.