Zawał systemowy w londyńskim pogotowiu

W październiku br. przez jeden dzień działał w londyńskim pogotowiu system komputerowy, automatycznie ustalający łączność między pacjentami wzywającymi ambulans, a karetkami pogotowia krążącymi po mieście. System kosztował 2,85 mln USD i miał przyspieszyć dojazd pogotowia do pacjenta przez wybranie najbliższej wolnej karetki. Został on najpierw eksperymentalnie sprawdzony, potem wprowadzony do użycia i następnie natychmiast wycofany. Okazał się zupełnie niesprawny. Dziś ambulansy w Londynie ponownie sterowane są przez telefonistki z centrali pogotowia. Minister Zdrowia, pani Virginia Bottomley, określiła tę nieudaną próbę automatyzacji wezwań pogotowia jako "problem ząbkowania" i obiecała dalszą pracę nad systemem. Wywołało to ostre zastrzeżenia posłów w Izbie Gmin, którzy uważają system za niebezpieczny.

W październiku br. przez jeden dzień działał w londyńskim pogotowiu system komputerowy, automatycznie ustalający łączność między pacjentami wzywającymi ambulans, a karetkami pogotowia krążącymi po mieście. System kosztował 2,85 mln USD i miał przyspieszyć dojazd pogotowia do pacjenta przez wybranie najbliższej wolnej karetki. Został on najpierw eksperymentalnie sprawdzony, potem wprowadzony do użycia i następnie natychmiast wycofany. Okazał się zupełnie niesprawny. Dziś ambulansy w Londynie ponownie sterowane są przez telefonistki z centrali pogotowia. Minister Zdrowia, pani Virginia Bottomley, określiła tę nieudaną próbę automatyzacji wezwań pogotowia jako "problem ząbkowania" i obiecała dalszą pracę nad systemem. Wywołało to ostre zastrzeżenia posłów w Izbie Gmin, którzy uważają system za niebezpieczny.

System został zainstalowany na mainframie zgodnym z IBM-em i połączonym ze stacjami roboczymi Apricot. Wyposażono go w program stanowiący aplikację Windows, napisany przez mało znaną firmę Systems Solutions of Aldershot. Jej szef, James Pedroza natychmiast "wyjechał na wakacje", gdy prasa opublikowała wiadomość o zablokowaniu systemu. Z doniesień prasowych wynika, że system kazał czekać zgłaszającym się pacjentom w kolejce, a następnie ich rozłączał albo wielokrotnie zrzucał wezwania, z którymi nie potrafił się uporać, na koniec kolejki zmuszając niektóre osoby do czekania przez 40 minut. Wybór właściwej karetki też zabierał zbyt wiele czasu, w niektórych przypadkach do 3 godz. Właśnie te opóźnienia stały się przyczyną śmierci blisko 20 osób. Pogotowie londyńskie nie było w stanie stwierdzić, czy błąd powstał na skutek złego podłączenia mainframów ze stacjami roboczymi i systemem telefonów, wadliwego oprogramowania, czy jakiejś pomyłki ludzkiej. Powołana została niezależna komisja.


TOP 200