Zarządzanie bez pomysłu

Tylko automatyzacja i mechanizmy sztucznej inteligencji mogą zahamować gwałtowny wzrost kosztów utrzymania infrastruktury informatycznej Dostawcy rozwiązań przyznają jednak, że mają z tym problem.

Tylko automatyzacja i mechanizmy sztucznej inteligencji mogą zahamować gwałtowny wzrost kosztów utrzymania infrastruktury informatycznej Dostawcy rozwiązań przyznają jednak, że mają z tym problem.

Czy obecnie dostępne technologie i narzędzia do zarządzania sieciami rozwiązują najważniejsze problemy i zaspokajają potrzeby administratorów sieci korporacyjnych? To jeden z najważniejszych tematów dyskutowanych podczas wrześniowej konferencji Interop w Nowym Jorku. Na to pytanie nie tylko użytkownicy, ale również przedstawiciele dostawców rozwiązań zgodnie i zdecydowanie odpowiedzieli: nie.

Komplikacja postępuje

To, że korporacyjne systemy informatyczne będą coraz bardziej skomplikowane, jest raczej przesądzone. Przyczynia się do tego wzrost liczby obszarów obejmowanych szeroko pojętą informatyką i komunikacją cyfrową. Równocześnie szybko rośnie skomplikowanie rozwiązań istniejących w związku z naporem wymogów biznesowych i regulacyjnych. Do tego dochodzą efekty nieustającego poszukiwania przez branżę IT coraz lepszych technologii, prowadzące do heterogeniczności środowisk.

Wydaje się, że na obecnym etapie dostawcy oprogramowania biznesowego i infrastruktury informatycznej powinni zacząć czerpać wzory z technologii i rozwiązań znanych i stosowanych w automatyce przemysłowej. Tylko bowiem takie podejście może zahamować wzrost kosztów zarządzania i utrzymania systemów IT, które według Gartnera osiągnęły już poziomu ok. 60% całkowitych kosztów wdrożenia infrastruktury.

Jednocześnie aż 81% menedżerów IT w dużych korporacjach przyznaje, że do zarządzania systemami wykorzystuje własne, opracowane wewnątrz firmy narzędzia. Mechanizmy automatyzujące rutynowe zadania, a w efekcie umożliwiające redukcję szybko rosnących kosztów pracy, niekoniecznie są w zgodzie z wymogami stawianymi przez biznes w ramach inicjatyw mających na celu poprawę obsługi procesów biznesowych, jak ITIL.

Duzi odbiorcy informatyki oczekują, że "dostawcy oprogramowania muszą dostarczyć administratorom narzędzi ułatwiających i upraszczających zarządzanie sieciami i bezpieczeństwem zasobów IT" - powiedział na konferencji Interop John Swainson, prezes CA. Szkopuł w tym, że wszyscy są zgodni co do diagnozy, ale nikt nie ma pomysłu na skuteczną terapię, która zapewniłaby skok jakościowy polegający na kompleksowym zarządzaniu całą infrastrukturą.

Najpierw standardy

Nie wydaje się, by idea kompleksowego zarządzani ziściła się w najbliższym czasie. Firmy decydujące się dziś na budowanie własnych narzędzi do zarządzania infrastrukturą i aplikacjami robią to po to, by uniknąć koszmaru integracji aplikacji pochodzących od różnych producentów.

Jednym z najważniejszych powodów tego stanu rzeczy jest brak uzgodnionych standardów współpracy oprogramowania do zarządzania infrastrukturą różnych producentów. Gotowe produkty, nawet pochodzące od największych dostawców, nie mogą zaspokoić wszystkich wymagań. W efekcie użytkownicy muszą integrować wiele różnych narzędzi, co przy braku standardów jest bardzo drogie, a w końcu prowadzi do wniosku, że taniej jest samodzielnie stworzyć uniwersalną platformę do zarządzania infrastrukturą.

Nieuniknionym kierunkiem rozwoju obecnie dostępnych narzędzi jest ewolucja od zarządzania jednym obszarem do zarządzania większą ich liczbą. Czy to jednak jest także kierunek dla standaryzacji? Niekoniecznie. Wygląda na to, że dostawcy jak na razie nie zamierzają szukać wspólnego języka, na co przyjdzie czas zapewne dopiero wtedy, gdy na rynku pojawi się dekoniunktura.

Oddzielnym zagadnieniem jest rozziew - przynajmniej obecnie - między tym, co dostawcy sądzą o przyszłości zarządzania, a wizją, jaka przyświeca w tej dziedzinie działom informatyki. "Nie wydaje się, by metody wykorzystywane dzisiaj mogły pracować efektywnie, jeśli zmianie nie ulegnie kultura informatycznych korporacji" - uważa Mark Thompson, dyrektor ds. technologii w firmie Quest Software. Przewiduje, że już w najbliższym czasie nastąpią zasadnicze zmiany organizacji korporacyjnych działów IT i zaczną się pojawiać zupełnie nowe stanowiska związane z zarządzaniem procesami biznesowymi, wydajnością i zasobami rozwiązań IT.

Nie tędy droga

Jeszcze bardziej krytyczną opinię prezentuje Shmuel Klinger, wiceprezes EMC ds. architektury i badań stosowanych w EMC. "Sądzę, że my, producenci oprogramowania, jesteśmy na całkowicie fałszywej ścieżce rozwoju. Systemy są coraz bardziej skomplikowane, wzrasta liczba zmiennych elementów, a producenci ścigają się w dostarczaniu jak największej liczby informacji" - mówi, odwołując się do rzeczywiście coraz liczniejszych rozwiązań punktowych dostarczających informacji o wydajności sieci, aplikacji oraz wzroście ich szczegółowości itd., przy jednoczesnym braku rozwiązań pozwalających na automatyzację oceny i podejmowania decyzji w tej dziedzinie.

Shmuel Klinger mówił też, że rozwiązanie tego problemu jest przede wszystkim w rękach producentów sprzętu, takich jak Cisco lub Dell, którzy powinni wyposażyć swoje urządzenia w znacznie więcej rzeczywiście inteligentnych funkcji upraszczających zarządzanie nimi. Dopiero wtedy dostawcy oprogramowania będą mogli opracować technologie zapewniające automatyzację i automatyczne przeciwdziałanie problemom pojawiającym się w infrastrukturze IT.

Jasmine Noel, analityk z Ptak, Noel & Associates, częściowo zgadza się z tą opinią, ale dodaje, że ten kierunek myślenia ma swoje źródło w narzekaniach administratorów.

Lista obowiązków administratorów związanych z zarządzaniem różnymi rozwiązaniami (więcej rozwiązań, większe instalacje, coraz bardziej komplikowane rozwiązania) szybko się wydłuża, a jednocześnie brak narzędzi do efektywnego wywiązania się z tych obowiązków.

Poleganie na producentach sprzętu wydaje się ponadto raczej mało perspektywiczne. Wyposażenie urządzeń sieciowych w większą inteligencję byłoby znacznym ułatwieniem dla wytwórców oprogramowania zarządzającego, jednak Jasmine Noel zauważa, że środki przeznaczane na badania i rozwój tego typu mechanizmów "są obecnie żałośnie małe" i że "trudno tu oczekiwać zasadniczego postępu".

Na początek katalog symptomów

IBM rozpoczął rozmowy z innymi liczącymi się na rynku dostawcami oprogramowania do zarządzania systemami IT na temat utworzenia wspólnego standardu umożliwiającego budowę uniwersalnego repozytorium informacji o problemach występujących w oprogramowaniu i w sieciach. Tego typu baza wiedzy mogłaby ułatwić budowę narzędzi do automatycznego przeciwdziałania problemom i ich usuwania.

Ric Telford, wiceprezes oddziału Autonomic Computing w IBM chce zaproponować opracowany w tej firmie format tzw. "katalogu symptomów" jako ewentualną podstawę do zdefiniowania standardu. Na razie jednak nie wiadomo, jakie gremium miałoby zająć się przygotowaniem owego standardu. IBM prowadzi w tej sprawie rozmowy m.in. z HP, BMC Software i CA.

Inicjatywa IBM została ogłoszona wraz z prezentacją nowego oprogramowania IBM Build to Manage Toolkit for Problem Determination, które ma być elementem systemów Tivoli, WebSphere i Rational. Jest to narzędzie ułatwiające programistom tworzenie "katalogu symptomów", który może służyć aplikacjom do szybkiego identyfikowania i automatycznego naprawiania standardowych problemów.

Build to Manage Toolkit wykorzystuje standard OASIS Web Services Distributed Management Event Format, a oprogramowanie ma być bezpłatnie dostępne przed końcem bieżącego roku. Tego typu narzędzia są już dostępne na rynku, np. Toshiba Solutions oferuje oprogramowanie ClusterPerfect EX Tool Kit opracowane we współpracy z IBM.

Jeśli nie dostawcy, to...

Producenci sprzętu nie są przyzwyczajeni do konkurowania rozwiązaniami ułatwiającymi zarządzanie. Ci którzy są, obsługują zazwyczaj największe firmy skłonne zapłacić za rozwiązanie najbardziej palących problemów. Średnie firmy nie mają tego komfortu i prawdopodobnie jeszcze długo ich potrzeby nie zostaną zaspokojone, chyba że... zajmie się tym środowisko open source. Inicjatywy tego rodzaju istnieją od dawna, jednak w związku z ociąganiem się dostawców komercyjnych może się okazać, że powolne rozwijanie rozwiązań open source nabierze przyspieszenia.


TOP 200