Zarobić na darmowym Wi-Fi

Operatorzy komórkowi nie traktują już wszechobecności darmowych hot-spotów jak konkurencji, ale dopełnienie ich sieci radiowych. Nie znaczy to chyba, że już wiedzą, jak na tym zarobić.

Z Wi-Fi korzystamy od kilkunastu lat. Wygoda naszej lokalnej mobilności w granicach mieszkania sprawia, że nawet w domach, które kiedyś wyposażyliśmy w okablowanie strukturalne, by w każdym pokoju móc wpiąć się do internetu, przywykliśmy korzystać z bezprzewodowego routera, który pozwala usiąść z laptopem na kanapie przed telewizorem, później pójść do kuchni, na balkon, do ogrodu. Inna sprawa, że dostawcy stacjonarnego internetu oferują standardowo takie routery bezprzewodowe za złotówkę lub za darmo. Hot-spoty instalują właściciele kawiarni, sklepów już prawie standardowo. W wielu miastach inicjatorami instalowania darmowych hot-spotów są samorządowcy.

Ekspansja smartfonów, a następnie tabletów, wyposażonych w modemy Wi-Fi gwałtownie zwiększyła zapotrzebowanie na dostęp przez przygodne hot-spoty. By sprawdzić coś w internecie przez smartfona, bez skrępowania prosimy znajomych o hasło do domowego internetu. Sieci w firmach coraz częściej mają poza zabezpieczonym intranetem opcję dostępu publicznego, z którego mogą korzystać goście. Co więcej, z opublikowanego niedawno raportu Analysys wynika, że prawie połowa użytkowników tabletów uważa, że Wi-Fi całkowicie im wystarczy. Z tego samego powodu Kindle sprzedaje znacznie więcej swych popularnych czytników w wersji Wi-Fi niż nieco tylko droższej wersji 3G, pomimo że oferuje ona coś w rodzaju wygodnego roamingu.

Raport prognostyczny Cisco VNI Index 2012-2017 opublikowany w kolejnej wersji kilka dni temu szacuje, że w roku 2017 mniej więcej 55% ruchu internetowego będzie realizowana za pomocą urządzeń mobilnych, ale ok.46% z tego będzie ruchem przechwyconym z urządzeń komórkowych przez lokalne urządzenia Wi-Fi. Na dodatek dzienny transfer danych użytkownika przez urządzenia Wi-Fi jest wg pomiarów Cisco Data Meter pięciokrotnie większy niż przez sieć komórkową.

Samorząd regulowany

Prezes UKE opublikowała właśnie projekt stanowiska w sprawie świadczenia przez samorządy darmowych usług dostępu do internetu. To kolejna wersja ewoluującego stanowiska regulatora, w związku ustawowym uprawnieniem do opiniowania inicjatyw samorządowych, w których pieniądze publiczne byłyby wydatkowane w sposób mogący zaburzyć warunki rozwoju konkurencji na lokalnym rynku. Rzeczywiście, zdarzało się już, że szczególnie niewielkie firmy operatorskie, które zwykle szukają biznesu w niszach rynkowych niezagospodarowanych przez dużych operatorów, zmuszone do poważnych inwestycji infrastrukturalnych, działając przez to na granicy opłacalności, traciły płynność finansową, bo lokalny polityk, zabiegając o popularność wyborców, postanowił dać mieszkańcom darmowy internet.

Nietrudno się też domyśleć, że samorządowy projekt darmowego internetu miałby znaczenie dla lokalnej strategii dużych operatorów, demobilizując potencjał zapewnienia w sposób bardziej systematyczny masowego powszechnego dostępu. Właśnie dlatego, Prezes UKE zachęca samorządowców do konsultowania planów operatorskich z profesjonalnymi operatorami, mogących zapewnić projektowi trwałość. Przede wszystkim warto jest uniknąć dosyć typowej sytuacji, że spontaniczna akcja samorządowców znajduje pokrycie w jednorazowym wydatku na sprzęt, a później brakuje wiedzy, jak zapewnić odpowiedni standard jakości przy wzroście zapotrzebowania, a także pieniędzy na rozbudowę i modernizację, a nawet utrzymanie i konserwację.