Zarobić na darmowym Wi-Fi

Pomysły na subsydiowanie dostępu do internetu to często pomieszanie dwóch kompletnie różnych spraw: troski o włączenie społeczne cyfrowo wykluczonych z chęcią poprawienia komfortu życia wszystkim mieszkańcom. Samorządowcy często mówią o ułatwieniu dostępu rodzinom, których nie stać kilkudziesięciozłotowy abonament oferowany przez komercyjnych operatorów. Ten wątek przewija się również w stanowisku UKE, a wynika z możliwości finansowania z funduszy unijnych, np. w ramach tzw. działania 8.3. Realizacja obu celów przez zapełnienie lokalnej przestrzeni pokryciem hot-spotów Wi-Fi to jakby darmowa przestrzeń iluzji. To rzadko dobrze działa. Nie znaczy, że ludzie nie skorzystają z taniej lub darmowej okazji, ale to, co jest dla wszystkich, niekoniecznie jest użyteczne dla tych, którym brakuje na jedzenie. To zwykle nie są te same osoby, które otwierają sobie na ławce w parku laptopa.

Miasto mieszkańców

Miasta traktują często oferowanie bezprzewodowego dostępu do intertnetu wizerunkowo. Są dobrymi gospodarzami, jeżeli miejski internet jest na placach, w parkach, w urzędach, ostatnio nawet w środkach komunikacji miejskiej. Strategiczną wartością łatwego bezprzewodowego dostępu do interentu, nieważne, czy za pośrednictwem sieci komórkowych, czy miejskich sieci Wi-Fi, jest poprawa jakości przestrzeni publicznej, która staje miejscem bogatszym w informacje, gdzie można równocześnie odpoczywać, pracować, komunikować się z innymi, bawić się. Na placach miejskich, deptakach, parkach, nadbrzeżnych bulwarach, galeriach handlowych trochę więcej jest wtedy ludzi, którzy nie śpieszą się, by coś załatwić, bo mogą to zrobić na miejscu. Czy w tym świetle troska regulatora o interes przedsiębiorców telekomunikacyjnych, wyrażająca się ograniczeniem prędkości indywidualnego połączenia w miejskim hot-spocie do 512 Kb/s, jest również troską o mieszkańców?

Ludzie, nie tylko w Polsce, przyzwyczaili się, że korzystanie z hot-spotów jest za darmo, i to raczej się nie zmieni. Żadne modele pobierania opłat za Wi-Fi nie sprawdzają się na większą skalę. To jest rzecz jasna kłopot dla operatorów komórkowych, którzy nie mają na razie pomysłu, jak to współdziałanie systemów monetyzować. Co charakterystyczne, rzadko słychać, by operatorzy komórkowi uważali sieci Wi-Fi za wrogą konkurencję, chociaż technicznie jest to alternatywa dla koncepcji mikrokomórek. Jest jednak jasne, że przeciętny użytkownik nie podniesie bezpłatnego ruchu Wi-Fi do płatnej sieci komórkowej. Wartości dodanej trzeba poszukiwać w marketingu usług dodatkowych, kojarzeniu konkretnego hot-spota z rabatami dla abonenta, zapewnieniu dostępu do chmury obliczeniowej, jak testuje hiszpańska Telefonica, nowe pomysły zapewne wkrótce.