Zaniedbane pakiety

Transmisja danych w sieciach GSM tanieje, problemem wciąż pozostaje jednak jakość połączeń.

Transmisja danych w sieciach GSM tanieje, problemem wciąż pozostaje jednak jakość połączeń.

GPRS miał trudne początki. Na przeszkodzie stał początkowo brak aparatów, później niewielki zasięg terytorialny usług, wreszcie - wysokie koszty połączeń. Wszystkie te problemy odeszły już w niepamięć. Powodem do narzekań mogą być obecnie jedynie czynniki jakościowe, m.in. trwałość połączeń, zmienność opóźnień i rzeczywista szybkość transmisji.

Wyprzedaż megabajtów

Choć w detalicznych cennikach operatorów telefonii komórkowej nie widać wyraźnej obniżki opłat za GPRS, w praktyce ceny spadają.

Bez względu na oficjalne ceny wielu firmom udaje się wynegocjować korzystne warunki - zniżki mogą sięgać nawet ok. 70%.

Operatorzy coraz rzadziej decydują się pobierać opłaty aktywacyjne czy abonament za pakietową transmisję danych. Standardowo przesłanie 100 KB danych w połączeniach z Internetem kosztuje w sieci Era 49 gr. Przesłanie takiej samej ilości danych w Plusie - 50 gr. W Idei jednostka rozliczeniowa jest mniejsza i wynosi 50 KB. Trzeba za nią zapłacić 27 gr.

GPRS jest również dostępny w pakietach. Za miesięczną opłatę w wysokości kilkudziesięciu złotych użytkownik może przesłać kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt magabajtów danych miesięcznie. Po przekroczeniu wykupionego limitu, operator pobiera opłaty, np. za przesłanie 1 MB danych.

Przykładowo, najtańszy pakiet z limitem 5 MB można wykupić już za 13 zł. "To w zupełności wystarcza handlowcowi, który przesyła dziennie po kilkanaście zamówień" - twierdzą dostawcy systemów mobilnych wspierających pracę działów sprzedaży.

Rzeczywista cena GPRS zależy jednak w dużej mierze nie tylko od stawki za jednostkę rozliczeniową, ale od jej rozmiaru. Jeżeli dane przesyłane podczas jednej sesji nie przekraczają 10 KB, to różnice w opłatach miesięcznych w zależności od wielkości taryfikowanego kwantu danych między 10 KB a 100 KB mogą oscylować na poziomie kilkuset procent. W takim przypadku im mniejszy kwant, tym mniejsze opłaty. Operatorzy są jednak również skłonni negocjować indywidualnie wielkości jednostek rozliczeniowych.

Niższy priorytet

Operatorzy nie kryją, że przynajmniej na razie usługi głosowe są traktowane w sieciach priorytetowo. Ich przedstawiciele przyznają, że przy dużym obciążeniu sieci, np. w okresach przedświątecznych, a także w przypadku zgromadzenia dużej liczby aparatów w ramach jednej komórki, pojawiają się kłopoty z osiągnięciem maksymalnych prędkości transmisji czy wręcz dostępności usług GPRS.

Problemy z transmisją - występują bez względu na operatora, używany model aparatu, wersję oprogramowania, odległość od stacji bazowej czy też fakt przemieszczania się. "Przepustowość na poziomie 50 Kb/s udaje się osiągnąć tylko czasami - zwykle jest to nie więcej niż 20-30 Kb/s. Bywa jednak, że z GPRS nie da się skorzystać przez cały dzień" - mówią klienci.

Oprócz problemów z prędkością transmisji w sieciach GPRS występuje poważny problem z utrzymaniem stałych parametrów połączenia. Opóźnienia transmisji zmieniają się bardzo często, a przy tym osiągają skrajne wartości - od niezauważalnych nanosekund, aż po całe sekundy. Tak duża zmienność nie przeszkadza podczas przeglądania stron WWW/WAP czy sprawdzania poczty, uniemożliwia jednak wykorzystanie GPRS do zdalnej pracy, np. przy użyciu terminali graficznych czy nawet znakowych. Według wtajemniczonych jedynym sposobem na zmniejszenie amplitudy wahań opóźnień jest ustawienie a priori niskiej prędkości transmisji, np. 9,6 Kb/s.

Pozostaje mieć nadzieję, że gdy GPRS zacznie przynosić znaczące przychody operatorów, jakość usług wzrośnie.