Zamierzamy działać

Z Tomaszem Kokowskim, nowym prezesem stowarzyszenia Polska Społeczność Internetu, rozmawia Przemysław Gamdzyk.

Z Tomaszem Kokowskim, nowym prezesem stowarzyszenia Polska Społeczność Internetu, rozmawia Przemysław Gamdzyk.

Polska Społeczność Internetu ostatnio z kilku zupełnie różnych powodów przeżywała dość wyraźny kryzys. Z biegiem czasu zewnętrzna aktywność stowarzyszenia stawała się coraz trudniejsza do dostrzeżenia, wielu członków opuściło organizację, a jedynie nieliczni płacą regularnie składki. Dlaczego uważasz, że taka organizacja jest polskim internautom nadal potrzebna?

Kryzys narastał stopniowo. Przyczyn takiego obrotu sprawy upatruję w centralistycznej orientacji stowarzyszenia. Łatwo było uznać zarząd za centralną jednostkę wykonawczą i stwierdzić, że to "Oni" są odpowiedzialni za pomysły i ich realizacje. Łatwo było też zarządowi przyjąć taką rolę, bo wydawało się, że działalność stowarzyszenia nie wymaga niczego ponad wykonanie kilku rzeczy we własnym gronie.

Niezależnie od tego nie uważam, aby PSI było mało aktywne. Obecność PSI była taka, na ile stać było jej aktywnych członków. Szkoda tylko, że było ich tak niewielu. To samo mógłbym powiedzieć o dyscyplinie płacenia składek, choć ta sprawa napotyka również na trudności obiektywne. Wielu naszych członków to ludzie mieszkający i pracujący za granicą, a przekazanie równowartości opłaty członkowskiej wymaga od nich trudnej do zaakceptowania decyzji poniesienia kosztów przekazu przekraczających wysokość tej składki.

Sądzę, ze PSI jest potrzebne wszystkim polskim internautom. Nadal aktualne są cele, jakie ujęto w statucie Stowarzyszenia. Potrzeba istnienia PSI jako lobby internetowego istnieje, co więcej, uważam, ze jego rola będzie rosła. Internetowi w Polsce potrzeba silnej i niezależnej organizacji, która potrafi zmobilizować użytkowników sieci do podejmowania ważnych przedsięwzięć - np. udziału w Strategicznym Programie Rządowym, dotyczącym Narodowej Infrastruktury Informatycznej, o którym dużo się mówiło na początku ub.r., czy w tworzeniu zapisów ustawy o łączności.

Jak widzisz dalszą ewolucję PSI pod swoim kierownictwem? Czy stowarzyszenie powinno być polskim odpowiednikiem ISOC?

To dobry wzór, ale nie należy wszystkiego bezkrytycznie kopiować od Amerykanów. Polski Internet mimo podobieństw, jak chociażby finansowania ze strony rządu (u nas za pośrednictwem KBN), jest jednak nieco inny - przede wszystkim odmiennie go budujemy, kładąc nacisk na stworzenie 20 silnych sieci miejskich. Chciałbym natomiast, aby PSI uzyskało taki prestiż, jakim cieszy się ISOC. Tego nie osiąga się jednak pracą kilku ludzi z zarządu. To jest długa i trudna droga zdobywania zaufania ludzi z różnych kręgów - żmudna, rzetelna i merytoryczna praca w polskim Internecie. Uważam, że aby to zdobyć, PSI musi się przekształcić z organizacji scentralizowanej w silną aktywnością, lokalną.

Ilu mamy teraz w Polsce internautów? A ilu ich będzie pod koniec tego roku?

Przyjęło się kiedyś, że liczbę użytkowników sieci w Polsce mierzy się, mnożąc przez 10 liczbę zarejestrowanych komputerów w DNS. Gdyby przyjąć tę metodę, to zgodnie z najświeższymi statystykami RIPE mielibyśmy w Polsce ok. 599 500 użytkowników Internetu. Jako pewne potwierdzenie wiarygodności takiego oszacowania można przyjąć szacunki Telekomunikacji Polskiej S.A., czynione na podstawie liczby zestawianych połączeń poprzez publiczny dostęp do Internetu.

Jeśli tempo rozwoju polskiego Internetu utrzyma się, to pod koniec tego roku możemy mieć 700 tys. użytkowników - tak jak zakładały niektóre prognozy ubiegłoroczne, stawiane tuż po uruchomieniu dostępu do Internetu przez TP S.A.


TOP 200