Zakon trzech liter

Studia MBA (Master of Business Administration) są dla wielu informatyków najlepszym sposobem na zdobycie usystematyzowanej wiedzy dotyczącej procesów biznesowych oraz teorii z zakresu zarządzania.

Studia MBA (Master of Business Administration) są dla wielu informatyków najlepszym sposobem na zdobycie usystematyzowanej wiedzy dotyczącej procesów biznesowych oraz teorii z zakresu zarządzania.

Tydzień informatyka-studenta MBA wygląda podobnie. Pobudka około 6.00-7.00, potem kilkanaście godzin pracy. Gdy późnym popołudniem wraca on do domu, czeka tam 50-70 stron obcojęzycznej lektury do opracowania. W czwartki, piątki i soboty po kilkanaście godzin zajęć - często na uczelniach oddalonych od domu nawet o kilkaset kilometrów. Niedziele zazwyczaj poświęca na pracę samodzielną. I tak przez co najmniej kilkanaście miesięcy. "Studia MBA to prawdziwy zakon. Na te półtora roku trzeba wziąć rozbrat z rodziną, zapomnieć o tym, że się miało przyjaciół" - żartuje jeden z absolwentów MBA. - "Trochę więcej swobody jest tylko podczas dwóch miesięcy wakacji".

Mimo tych utrudnień, z roku na rok rośnie rzesza informatyków kończących studia typu MBA (Master of Business Administration). Dla wielu z nich dyplom MBA jest przepustką do świata biznesu, umożliwiającą zajęcie stanowisk kierowniczych - niekoniecznie związanych z informatyką. Równie liczną grupę absolwentów stanowią specjaliści, którzy zamierzają pozostać przy informatyce, a ten rodzaj studiów wybrali po to, by lepiej zrozumieć procesy biznesowe zachodzące w firmach, a także znaleźć wspólny język z innymi użytkownikami projektowanych przez siebie rozwiązań.

Jak mówią informatycy - absolwenci dotychczasowych edycji MBA - nad podjęciem kursu powinni zastanowić się wszyscy szefowie działów informatyki, dla których ta dziedzina wiedzy nie ogranicza się tylko do pracy nad rozwojem oprogramowania i unowocześnianiem sprzętu i chcą być prawdziwymi partnerami dla zarządów i ludzi prowadzących pozostałe działy firm. "Na pewno MBA powinno stać się standardem wszędzie tam, gdzie wdraża się systemy klasy MRP II" - mówi jeden z absolwentów MBA.

Wykształceni - owszem, byle nie za bardzo

Popularność studiów MBA z roku na rok rośnie. Obecnie w Polsce są prowadzone równolegle 24 tego typu kursy, a liczba ich absolwentów przekroczyła już 2500. Od początku powstania studia MBA wzbudzają wiele kontrowersji. Dla jednych są kolejnym, niewiele znaczącym tytułem - bardziej rozbudowanym szkoleniem czy też kosztownym luksusem, na który mogą sobie pozwolić jedynie chorobliwie ambitni menedżerowie. Dla innych MBA stanowi standard w zarządzaniu, którego wprowadzenie jest niemal niezbędne do dobrego funkcjonowania gospodarki.

Trwają również dyskusje, komu właściwie potrzebny jest ten tytuł. O ile jednak większość menedżerów pogodziła się już z tym, że ten sposób podnoszenia kwalifikacji wybierają specjaliści ds. marketingu, finansów czy zarządzania zasobami ludzkimi, o tyle wiadomość o tym, że studia MBA rozpoczął informatyk czy nawet dyrektor działu informatyki, jest wciąż jeszcze dużym zaskoczeniem. Dla wielu przełożonych decyzja ta oznacza jedno - podwładny jest niezadowolony z miejsca zajmowanego w firmie, a nawet specjalności, którą obrał. "Pytając szefa o studia MBA, zawsze można spodziewać się trzech odpowiedzi ÇtakČ, ÇnieČ i... wymówienia" - mówi Zygmunt Jerzyński, kierownik projektu w Unisys. - "W firmie sektora telekomunikacyjnego, w której byłem zatrudniony, szef nie zezwalał na podjęcie studiów, wręcz uniemożliwiał mi to na różne sposoby".

W podobnej sytuacji znalazło się wielu informatyków. Ich zwierzchnicy obawiali się, że ze względu na zaangażowanie w podnoszenie kwalifikacji pracownik zaniedba wykonywanie codziennych obowiązków bądź dzięki kontaktom nawiązanym podczas studiów szybko zmieni pracę. Obawy wzbudza także to, że absolwent MBA może wiedzieć więcej. Na ogół decyzja o udzieleniu zgody czy odmowie była odkładana w nieskończoność, co zniechęciło wielu ambitnych specjalistów. W jednej z firm zdarzyło się nawet tak, że pracownik planujący podjęcie na własny koszt studiów MBA został postawiony przed niezwykle trudnym wyborem - albo awans i podwyżka w zamian za rezygnację z ambitnych zamierzeń, albo natychmiastowe wymówienie. Wybrał to drugie rozwiązanie, podejmując pracę w bardziej "światłej" firmie, gdzie i tak uzyskanie zgody zajęło trochę czasu.

Odrobina szacunku

Za decyzją o podjęciu studiów MBA stoi kilka motywów. Dla wielu menedżerów w średnim wieku to najlepszy sposób na zdobycie nowych kwalifikacji, które pomogą im zachować dotychczasowe stanowiska. Dla innych dyplom MBA ma być dodatkowym atutem, który otworzy przed nimi szansę na karierę nie ograniczoną tylko ramami działu IT. Liczą na to, że w przyszłości będą mogli zająć stanowiska dyrektorów finansowych czy zarządzających.

Wielu informatyków ma nadzieję, że tytuł MBA będzie dowodem wiedzy z zakresu organizacji i zarządzania, a także ułatwi im współpracę z kierownikami innych działów firmy. Przyda się również w ugruntowaniu i podbudowaniu teoretycznej wiedzy, którą zdobyli pracując w firmie. "Rozpocząłem studia MBA, bo zaczął przeszkadzać mi sposób postrzegania na rynku pracy zawodu informatyka, który w wielu przedsiębiorstwach jest wciąż uznawany za wąsko zorientowanego fachowca, nie zdającego sobie sprawy z tego, jak funkcjonuje firma. A przecież to od informatyka często zależy, kto i w jakiej kolejności otrzymuje kolejne dokumenty" - mówi słuchacz MBA, zatrudniony w jednej z instytucji samorządowych. - "Miałem nadzieję, że dyplom MBA spowoduje, iż będę traktowany jak kompetentny specjalista, który posiadł wiedzę z zakresu organizacji i zarządzania i bierze czynny udział w ustalaniu procedur".

Zdarza się również i tak, że podjęcie studiów zostaje wręcz wymuszone sytuacją w firmie. W wielu zagranicznych koncernach dyplom MBA jest swoistym standardem dla wszystkich menedżerów średniego i wyższego szczebla. Każdy, kto myśli poważnie o zajęciu kierowniczego stanowiska, musi ten tytuł zdobyć - niezależnie od realnych kwalifikacji. "Aż miło popatrzeć, jak ten niewielki dyplom, wiszący w gabinecie, diametralnie zmienia stosunek zagranicznych menedżerów do mnie. Od razu rozmawiają ze mną innym tonem i, co najważniejsze, nie lekceważą moich decyzji" - mówi absolwent MBA sprzed kilku lat.

Poszerzyć horyzonty

Wśród informatyków - studentów MBA - przeważają osoby z co najmniej 8-10-letnim doświadczeniem zawodowym, którzy zdążyli osiągnąć stanowiska kierownicze, są dyrektorami działu informatyki czy kierownikami projektów. Dzięki praktyce mają szeroki zasób wiedzy, która poprzez studia może być ugruntowana i uzupełniona. Wybrali MBA, dlatego że właśnie tam można dokładnie poznać i zrozumieć procesy biznesowe. Program studiów pozwala im na poznanie problematyki rachunkowości i finansów, teorii organizacji, marketingu, kierowania zasobami ludzkimi czy etyki biznesu. "Wiedza praktyczna z zakresu zarządzania, którą zdobywa się podczas przeprowadzania kolejnych wdrożeń, jest na ogół dosyć wycinkowa. Studia MBA służą większemu zrozumieniu firmy, zdobyciu całościowego oglądu zachodzących w niej procesów. Ułatwiają definiowanie strategii firmy" - mówi Jerzy Zieniewicz, wdrożeniowiec współpracujący z firmą Samba. - "Zmienia się filozofia całego wdrożenia. Łatwiej dostrzec, że opracowywany system nie służy tylko automatyzacji procesów, lecz musi być wpisany w całość systemów firmy".

Zyskać wspólny język

Studia MBA przynoszą wiele korzyści, nie zawsze zresztą ściśle związanych z wiedzą zdobywaną podczas kursu. Najważniejszą umiejętnością zdobywaną podczas studiów jest zdolność do spojrzenia na organizację z szerszej perspektywy menedżera zarządzającego całą firmą. "Dzięki studiom znaleźliśmy wspólny język z naszymi użytkownikami końcowymi" - podkreślają wszyscy informatycy-absolwenci. Ważną zaletą kursu MBA jest możliwość uzupełnienia wiedzy z dziedzin, z którymi prawie każdy informatyk już się zetknął. "Informacje zdobywane podczas studiów to często zagadnienia oczywiste, nad którymi na ogół jednak nie zastanawiamy się. Jak ktoś kiedyś powiedział, studia MBA to 'droga na skróty przez cały życiorys menedżera'" - mówi Zygmunt Jerzyński z Unisys Polska.

Kurs poszerza horyzonty myślenia o biznesie, umożliwia zrozumienie roli, jaką w organizacji odgrywa informatyk. "Dzięki studiom MBA specjalista zdobywa wiedzę nie tylko o tym, jak coś zrobić, ale i dlaczego powinno to być wykonane w ten sposób. Często zresztą zdobycie tej wiedzy sprawia, że chce wpływać na rzeczywistość" - mówi Marcin Ledworowski, zastępca dyrektora departamentu informatyki w Banku Pocztowym w Bydgoszczy.

Wszystkie zajęcia mają wymiar praktyczny - oparte są na konkretnych studiach przypadków. Pozwala to na szybkie wykorzystanie wiedzy zdobytej podczas kursu w swojej codziennej pracy. "Na studiach MBA znalazłem odpowiedzi na pytania pojawiające się podczas codziennej pracy" - mówi Tomasz Sobieszczyk, dyrektor zarządzający DC SA, firmy należącej do grupy Computer Plus. Większość absolwentów deklaruje, że ich projekty dyplomowe - czy to w formie odrębnych projektów, czy też jako część większej całości - w przyszłości znajdą zastosowanie w macierzystych firmach.

Partnerstwo dla zarządzania

Wszystkie te zalety sprawiają, że studia MBA okazują się przydatne nie tylko dla wyższego kierownictwa i zarządu firm oraz specjalistów od marketingu czy zarządzania zasobami ludzkimi. Tematyka zajęć kilku semestrów studiów często przydaje się także informatykom, jeśli ci zechcą i mogą stać się partnerami dla kadry zarządzającej. "Informatyk w zależności od swojej pozycji jest często skazany na myślenie za innych i poprawianie cudzych błędów. Jeśli nie chce być postrzegany jako arogant i cynik, mający zbyt wysokie mniemanie o sobie, musi orientować się w tym, jaka jest jego rola w biznesie" - mówi Marcin Ledworowski. Jednym z najlepszych sposobów na zdobycie tej wiedzy stają się studia Master of Business Administration.