Zakochani w swojej pracy

Czy są koleżeńscy i towarzyscy? Czy przeciwnie, egoistyczni i zamknięci w sobie? Czy wolą pracować samotnie czy w zespole? Czy są sympatyczni? Czy mają poczucie humoru? Jacy są informatycy...

Czy są koleżeńscy i towarzyscy? Czy przeciwnie, egoistyczni i zamknięci w sobie? Czy wolą pracować samotnie czy w zespole? Czy są sympatyczni? Czy mają poczucie humoru? Jacy są informatycy...

Każdą grupę osób wykonującą ten sam zbiór czynności można zdefiniować, z zastrzeżeniem, że od wszelkich definicji istnieją wyjątki. Jakimi ludźmi są więc informatycy? Jakie cechy osobowości są typowe dla tej grupy zawodowj?

Nie ulega wątpliwości, że zawód informatyka w ciągu ostatnich kilku lat zmienił swoją pozycję na rynku pracy. Wiąże się to z faktem, że informatyka z hobbistycznego zamiłowania do komputerów bądź tajemnej wiedzy dostępnej dla wybranych, nieoczekiwanie stała się olbrzymią machiną, pozwalającą dobrze prosperować i robić interesy wielkim i małym firmom, bankom i instytucjom finansowym. Nie ulega też wątpliwości, że w zmianie tej przede wszystkim partycypują informatycy - ludzie, którzy do powstania tego twórczego fermentu przyczynili się najbardziej.

Artyści

Według opinii osób współpracujących z informatykami, są oni w większości przypadków ludźmi trudnymi w kontaktach zawodowych. Są jak artyści - niepokorni, ambitni, zakochani w swojej pracy. Nie można jednak jednoznacznie powiedzieć, że mają trudny charakter. Problem jest bardziej złożony.

Przez wiele lat zawód informatyka był niedoceniany, wręcz lekceważony. Dziś sytuacja jest odmienna. Informatyk urasta często do roli najważniejszych osób w firmie. Odpowiada za najważniejsze przedsięwzięcia i projekty w niej realizowane. Kieruje narzędziami dostarczającymi informację. Rynkowo rzecz ujmując - skoro najważniejszą dziś rzeczą jest informacja - najdroższy jest człowiek znający najnowsze technologie jej przepływu.

Tak nagła zmiana pozycji zawodowej rodzi megalomanię, cechę jeszcze kilka lat temu obcą temu środowisku, a charakterystyczną dla lekarzy czy prawników. Przeświadczenie o wyjątkowości swej pracy sprawia, że informatycy odbierani są jako egoiści zawodowi. Egoizm zawodowy - twierdzą socjologowie - jest typowy dla profesji, które kształtowały się w warunkach odrzucenia lub lekceważenia społecznego. Cecha ta jest przejawem negatywnego dowartościowania swojej pracy i wynika z potrzeby ochrony własnej wartości.

Innym problemem pozostaje fakt czy nie nadszedł już czas, aby informatycy zauważyli, że ich pozycja jest dziś na tyle silna, iż pozwala im na większe otwarcie na współpracowników, otwarcie, którego bezsprzecznie oni potrzebują. Ale niestety, informatyk w opinii przedstawicieli innych specjalności to człowiek mało kontaktowy, zamknięty w sobie, introwertyk. Człowiek mający przy tym pogardliwy stosunek do dyletantów. Czy informatyk może więc być lubiany przez swoich współpracowników? Informatycy - mówiąc o samych sobie - twierdzą, że w zawodzie tym nie szuka się raczej akceptacji dla swoich poczynań czy osiągnięć nawet u kolegów.

Arystokraci

Informatyk sprawia często wrażenie człowieka , któremu niepotrzebne jest istnienie innych ludzi. Zna już dziś swoją wartość i wie, że nikt nie może mu zagrozić. Należy do elity, do grupy, w której pokłada się nadzieję. Ludzie tacy są podziwiani i adorowani. Sytuacja taka winna uszczęśliwiać. Dlaczego nie jest tak w przypadku "specjalistów od komputerów"?

Jedną z możliwych odpowiedzi jest odpowiedź następująca. Ludzi zastępuje informatykowi maszyna. Dla wielu martwy i głupi twór, dla niego żywa i inteligentna istota. Tymczasem maszyna pełni jedynie rolę usługową, pomocniczą i na nic by się zdała, gdyby nie najważniejsi byli ludzie.

Informatyk adoptuje w sobie cechy maszyny. Mówi jej językiem, całkowicie niezrozumiałym dla osób spoza branży. Sztuczny i dziwaczny dla wielu świat techniki, dla informatyka jest normalnością. Jest więc tak, że wcale nie starając się o to, informatycy uczynili z siebie wyizolowaną wobec innych ludzi grupę. Stali się arystokracją w zakładach pracy. Arystokracją, która przekonana jest, że powinna rządzić, ale nie wie, dlaczego tak nie jest.

Indywidualiści

Już podczas studiów wpaja się podświadomie informatykom wyższość ich zawodu nad innymi. Dodając do tego przekonanie - zresztą słuszne - o ponad przeciętnym sposobie myślenia, czyni to z nich idealnych kandydatów na przywódców. Ale tylko w ich własnym przekonaniu.

Informatycy nie wiedzą bowiem często, że posiadanie samej tylko wiedzy na temat technik pozyskiwania i przekazywania informacji - nawet na najwyższym poziomie - jest niewystarczające do jej zarządzania. Tu konieczna jest wyrozumiałość dla ludzkich małości i charakterów, umiejętność kompromisów. Tymczasem informatyk jest uparty i nieustępliwy, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Wymagania, które stawia na co dzień maszynie - cierpliwej i niemej - powinni również spełniać ludzie. Maszyna nauczyła informatyka, że nie ma rzeczy niemożliwych. Informatyk lepi maszynę według swoich życzeń i nie przeczuwa wcale, że to nie maszyna jest taka mądra, ale on sam.

Problem w tym, że inni ludzie nie potrafią rozmawiać z maszynami, przy czym doskonale porozumiewają się między sobą. Informatyk z kolei świetnie rozumie się z maszyną. Jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, że żaden człowiek nie wytrzyma wymagań, które on stawia maszynie.

Informatyk nie potrafi więc pracować w zespole. Jednak dzieje się tak często dlatego, że to inni ludzie nie chcą z nim pracować. Czy istnieje jakieś lekarstwo na tę sytuację? Najprawdopodobniej rozwiązaniem tego problemu będzie wzrost świadomości informatycznej wśród nie-informatyków. Po pierwsze zobaczą oni, że wiedza posiadana przez informatyka nie jest zarezerwowana dla wtajemniczonych, po drugie, informatycy znajdą partnerów w swej pracy.

Ludzie, a nie wyłącznie fachowcy

Statystyczny informatyk jest więc ambitnym indywidualistą, uparcie realizującym swoje cele i równocześnie osobą, której trudno nawiązać kontakt z otoczeniem. Są to z pewnością mocne słowa, ale jeżeli jest inaczej, to powinni to udowodnić sami informatycy. Ciekawe zresztą, jak oceniają oni swoich współpracowników nie-informatyków.

Ważne jest także to, że nie można pracy informatyków traktować jak świętości. Jest ona składową wielkiej machiny, w której działać muszą reprezentanci wielu zawodów. Informatyk - podobnie jak inni - sprzedaje firmie swoje umiejętności. Do dyskusji pozostaje jedynie to czy firmy powinny płacić programiście za każdą linię komend, czy też płacić człowiekowi, który rozumie firmę, jej cele i zadania.