Zachodnie układy scalone zdobywają rynek

Kiedy pełen obaw przedstawiciel handlowy rządu Stanów Zjednoczonych - Carla Hills, będzie jechała do Tokio, aby skłonić japońskich polityków i przemysłowców do „praktyki fair" w handlu ze Stanami Zjednoczonymi, półprzewodniki nie będą stały na czele listy handlowej.

Kiedy pełen obaw przedstawiciel handlowy rządu Stanów Zjednoczonych - Carla Hills, będzie jechała do Tokio, aby skłonić japońskich polityków i przemysłowców do „praktyki fair" w handlu ze Stanami Zjednoczonymi, półprzewodniki nie będą stały na czele listy handlowej.

Po raz pierwszy od 1979 r. mogli bowiem Amerykanie w ubiegłym roku zwiększyć swój udział na rynku układów scalonych: z 1.6 do 36.5 procent światowej produkcji elementów półprzewodnikowych, osiągającej wartość 58.4 mld USD. Wzrost mogli odnotować nie tylko na własnym rynku, ale również w Japonii. Producenci amery-Kańscy tymczasem roszczą sobie pretensje do 12-procentowej części rynku japońskiego, gdy przed dwoma laty zajmowali tylko 10,2 procent.

Ogółem jeden punkt procentowy dorzucić mogli również Europejczycy - przede wszystkim Philips ( + 13 procent) i Thomson ( + 12 procent) - podczas gdy Japończycy musieli przeboleć spadek o 2,6 punktów procentowych. Dlatego w 1990 mniej niż połowa wszystkich układów scalonych - 49,5 procent - pochodziła z produkcji japońskiej. Europejczycy i Amerykanie osiągnęli razem 47 procent. Dane te pochodzą z firmy badającej rynek Dataquest, która poddała wstępnej analizie wyniki 1990 roku 155 producentów półprzewodników.

Porażka Japonii spowodowana jest tymi samymi czynnikami, którym zawdzięczali swój „wysoki lot" w latach osiemdziesiątych: uzależnieniu od układów pamięci dynamicznej DRAM. Z powodu nasycenia rynku ceny układów DRAM gwałtownie spadły. Kiedy na początku roku 1990 wykładano na stół 7,31 dolara za sztukę, pod koniec płacono przeciętnie tylko 5.01 dolara. To załamanie się cen oraz agresywne wystąpienie koreańskiego producenta półprzewodników Samsung, „obdarowało" każdego z trzech największych producentów układów - NEC, Toshibę i Hitachi - jednopro-centowym spadkiem obrotów. Z tych samych powodów amerykański Texas Instrument stracił swoje osiem procent tynku. Światowa sprzedaż układów DRAM osiągnęła tylko 6,7 mld USD (1989:9,8 mld).

Producenci amerykańscy, zdaniem Dataquest-Auguren, zawdzięczają swoje rynkowe zwycięstwo przede wszystkim zwiększonemu popytowi na układy MOS (Metal Oxide Semiconductor), takie jak i mikrokontrolery. Ich zbyt w stosunku do 1989 r. wzrósł o 23 procent do 10.1 mld USD. W tej dziedzinie giganci w zakresie układów scalonych, tacy jak Motorola i Intel, osiągnęli nowe szczyty. Motorola uzyskała wzrost w zakresie układów o 11 procent, do 3.7 miliarda dolarów.

Jeszcze gwałtowniej poszedł w górę Intel. Triumfalny pochód mikroprocesorów 80386 i 80486 katapultował Kalifornijczyków od razu o 29 procent, do 3,1 mld USD obrotów, co dało im piąte miejsce na światowej liście rangowej. Mimo to Japończycy ciągle jeszcze okupują sześć pozycji w pierwszej dziesiątce (patrz tabela), przy czym widać, że NEC i Toshiba mimo obecnych strat ciągle są na czele. Rynek układów pamięci ma, jak uczy historia, wyraźnie cykliczną naturę. Tak będzie aż do następnego skurczenia się sprzedaży amerykańskich urządzeń półprzewodnikowych.

Prognozy wzrostu na rok 1991 oscylują pomiędzy spadkiem o dwa procent a wzrostem o dwanaście procent. Rok 1990 odnotował dwuprocentową stopę wzrostu, największą od 1985 roku.


TOP 200