Zaatakował wirus pocztowy 'I Love You'

Wirus wywołał już prawdziwą epidemię. Związane z "miłosnym listem" problemy zgłaszają firmy i osoby prywatne z ponad dwudziestu krajów.

W Internecie pojawił się nowy wirus pocztowy, który zaatakował już wiele firm w Azji, Europie i Stanach Zjednoczonych. Eksperci porównują rozmiar jego ataków do epidemii wywołanej w zeszłym roku przez wirus Melissa.

Wirus rozprzestrzenia się w postali listu elektronicznego z tematem "ILOVEYOU". W treści zawiera tekst "kindly check the attached LOVELETTER coming from me." Do listu dołączony jest też załącznik LOVE-LETTER-FOR-YOU-TXT.vbs, będący skryptem napisanym w Visual Basicu.

Gdy użytkownik uruchomi załącznik, wirus rozsyła się automatycznie pod wszystkie adresy z jego książki adresowej. Dla porównania - Melissa rozsyłała się tylko pod pierwsze 50 adresów. Uruchomienie załącznika przez pracownika w firmie oznacza lawinę zarażonych listów i prowadzi do przeciążenia serwerów pocztowych. Firmy zajmujące się ochroną antywirusową twierdzą też, że wirus nadpisuje pliki graficzne i muzyczne, wykorzystujące rozszerzenia jpg, jpeg, mp3, mp2.

Kolejnym zagrożeniem jest ukryty w wirusie tzw. koń trojański, który wysyła przechowywane w Windows hasła użytkownika na filipiński adres e-mail. Eksperci ostrzegają, że złośliwy program potrafi także przechwytywać hasła wykorzystywane przez domowych użytkowników do internetowych połączeń dial-up.

Specjaliści radzą natychmiastowe usunięcie podejrzanego listu i przestrzegają przed uruchamianiem załącznika. Jak zwykle, polecają też uaktualnienie programów antywirusowych. W związku z podejrzeniem o przechwytywanie haseł, po przeprowadzeniu diagnostyki antywirusowej, polecają ich zmianę.