Za i przeciw

Opinie zainteresowanych o systemie stopni zawodowych w informatyce

Opinie zainteresowanych o systemie stopni zawodowych w informatyce

"Sądzę, że jest to inicjatywa, na którą jest już za późno. W dodatku promowana przez grupę ludzi, którzy chcą uczynić swoją dziedzinę hermetyczną. A taką nie jest - za to staje się coraz bardziej niejednorodna i rozmyta".

Janusz Zawiła-Niedźwiecki, dyrektor departamentu informatyki, Giełda Papierów Wartościowych

"Nie wiem, czy rzeczywiście potrzebny jest aż tak sformalizowany system, jaki proponuje PTI. Bez wątpienia jednak nie może dalej trwać sytuacja, w której każdy może nazywać siebie informatykiem. Projekty informatyczne w Polsce realizują częstokroć ludzie przypadkowi o wiedzy całkiem powierzchownej. Katastrofy poważnych systemów

informatycznych mogą być przecież równie groźne w skutkach, jak zawalenie się budynku. Czy nie bali byśmy się leczyć, gdyby każdy mógł być lekarzem? Szczególnie odpowiedzialna praca to prowadzenie projektów informatycznych. Muszą istnieć jakieś mechanizmy, które przynajmniej w pewnej części potrafiły zweryfikować rzeczywiste doświadczenie i wykształcenie specjalistów. Zawód informatyka nie musi być aż tak hermetyczny, jak np. prawnika, ale z całą pewnością nie tak otwarty, jak dzisiaj".

Profesor Antoni Kreczmar, wicedyrektor departamentu organizacji informatyki w Ministerstwie Sprawiedliwości

"Nie jestem przekonany, by było to nam aż tak potrzebne. Sytuacja polskiego rynku informatycznego zmienia się zbyt dynamicznie. Pod tym względem trudno ją porównać do tej, jaka panuje w Anglii, skąd chcemy czerpać wzorce".

Roman Dolczewski, prezes Computer Systems for Business International (CSBI)

"Jedyny działający dzisiaj system to właśnie prowadzony przez British Computer Society. U nas uczelnie opuszczają ludzie bardziej wykształceni niż na świecie. Trzeba włożyć wiele pracy, by system wdrożyć do naszych warunków. Obawiam się, że nie uda się już tego zrobić. Wielką przeszkodą okaże się niska podaż wartościowych szkoleń, zwłaszcza tych bardziej specjalistycznych. Firmy informatyczne w Polsce nie są jeszcze zbyt mocne finansowo. W związku z tym, mało kto może pozwolić sobie na stworzenie solidnego systemu szkoleń. Ci, których stać, mają już swoje rozwiązania. Uważam, że to absurdalny pomysł, by system uprawnień zawodowych budować wedle modelu mistrz-czeladnik. Pracowałem jako informatyk w wielu różnych firmach na całym świecie. Nikt nigdy nie spytał mnie o dyplom... PTI powinno propagować raczej idee dbania o rozwój zawodowy pracownika, a system stopni zawodowych jest wartościowy pod względem informacyjnym. PTI nie ma dzisiaj zbyt wielkiej władzy, a na pewno nie takiej, by na kimś cokolwiek wymóc".

Witold Staniszkis, prezes Rodan System

"Jesteśmy dość nietypową firmą i mamy specjalne wymagania wobec zatrudnionych informatyków. Jak mają się stopnie zawodowe do predyspozycji dwóch informatyków, z których jeden pracował na etacie w ściśle określonym wymiarze godzin, zaś drugi nie, będąc za to w pełni dyspozycyjnym? Przyjmując nowego pracownika zawsze będziemy się kierować własną oceną i wyczuciem. Jak ktoś będzie dobry, to i tak go przyjmę, niezależnie od tego, jakie certyfikaty będzie posiadał".

Piotr Strzałkowski, szef zespołu informatyków, Grytek

"Mogę zdradzić, że przynajmniej kilka razy w miesiącu prezesi poważnych firm informatycznych pytają mnie o godnych polecenia specjalistów. Nieformalny system certyfikacji działa i dzisiaj. Najlepsi w branży i tak wiedzą kto jest kim i ile jest wart. System stopni zawodowych doprowadziłby do unormowania tej sytuacji. Nie byłoby to nic specjalnie nowego, zaś rynek pracy uległby uporządkowaniu. Gdybym nie był przekonany o słuszności wprowadzenia w Polsce systemu stopni zawodowych dla informatyków, to nie wspierałbym porozumienia, jakie w tej sprawie zawarło PTI z British Computer Society. Gdyby już w tym roku podjęto konkretne działania, to do roku 2000 mielibyśmy pierwsze widoczne efekty".

Andrzej Florczyk, dyrektor zespołu informatyki wyborczej, Krajowe Biuro Wyborcze

"Nasza inicjatywa była zapewne przedwczesna. Polski rynek informatyczny jest wciąż bardzo niedojrzały. W zamierzeniu miał to być system środowiskowo nadzorowanego podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Pracodawcy nie są jednak tym zainteresowani. Sytuacja na informatycznym rynku pracy jest wciąż niestabilna. Wynika to przede wszystkim z miażdżącej przewagi popytu nad podażą. Dopóki będzie się taka sytuacja utrzymywać, dopóty mało kto będzie zainteresowany samym systemem. A jest on przecież bezwzględnie potrzebny, nawet marynarze czy spawacze mają swoje systemy. Wierzę, że w przyszłości dopracujemy się takiego i w informatyce. Wobec powstawania Zjednoczonej Europy musi on być spójny z zagranicznymi rozwiązaniami".

Profesor Władysław M. Turski, Instytut Informatyki na Uniwersytecie Warszawskim

"Nie jestem przekonany o celowości proponowanych rozwiązań. W mojej firmie mamy własny system wyznaczania stopni zawodowych. Na ocenę pracownika wpływa nie tylko wykształcenie, ale przede wszystkim doświadczenie i trudno mierzalne czynniki, takie jak chociażby kultura pracy. Na rynku liczy się również reputacja firm - i to jest trudny do przecenienia czynnik, zarówno dla klientów, jak i potencjalnych pracowników".

Janusz Przyklang, prezes Consulting


TOP 200