Z doświadczeń informatyka miejskiego

Informatyk, w tak ważnym urzędzie jak urząd m.st. Warszawy, w swojej codziennej pracy napotyka na ogromną liczbę problemów. Zaczynają się one na niejsnościach kompetencyjnych, a kończą na braku ogólnokrajowych standardów. Jacek Rymkiewicz, główny informatyk urzędu m.st. Warszawy uważa, iż nie jest to sytuacja bez wyjścia, należy jednak podjąć wiele konkretnych decyzji. W przeciwnym razie większość informatycznych inwestycji nie spowoduje zamierzonych rezultatów. Pewne szanse daje tu np. nowa, tzw. "warszawska", ustawa samorządowa.

Informatyk, w tak ważnym urzędzie jak urząd m.st. Warszawy, w swojej codziennej pracy napotyka na ogromną liczbę problemów. Zaczynają się one na niejsnościach kompetencyjnych, a kończą na braku ogólnokrajowych standardów. Jacek Rymkiewicz, główny informatyk urzędu m.st. Warszawy uważa, iż nie jest to sytuacja bez wyjścia, należy jednak podjąć wiele konkretnych decyzji. W przeciwnym razie większość informatycznych inwestycji nie spowoduje zamierzonych rezultatów. Pewne szanse daje tu np. nowa, tzw. "warszawska", ustawa samorządowa.

Na podstawie testowych badań (pisaliśmy o tym w poprzednim numerze CW), jakie wykonała w pięciu różnych obszarach urbanistycznych Pragi Południe kanadyjska firma Photosur Geomat Inc. wynika, że ok. 20% nieruchomości jest nieopodatkowanych. Na tej podstawie szacuje się, że roczne straty dla samorządu dzielnicy z tytułu nieściągniętych podatków wynoszą ok. 10 mld zł.

Podobna sytuacja panuje zapewne na obszarze całej Warszawy - roczne straty budżetu stolicy można stąd ocenić na 60-80 mld zł! Są to niebagatelne kwoty.

Kilka tygodni temu wiceminister finansów, prof. Witold Modzelewski poinformował mass media o koncepcji tzw. podatku katastralnego, czyli opodatkowania nieruchomości - i to do 10% wartości parcel czy budynków. Podanie do wiadomości tak wysokich stawek opodatkowania wywołało zrozumiałe zaniepokojenie opinii publicznej, co z kolei spowodowało wycofanie przez rząd tej koncepcji.

A tymczasem cała sprawa katastru fiskalnego ma dwa oblicza - jedno to kataster, a drugie to stawki podatkowe. Dochody gmin pochodzą w dużej mierze od podatków lokalnych - w tym, w dużej części od podatków za dzierżawę, bądź użytkowanie wieczyste gruntów i nieruchomości. Sam kataster, połączony z komputerowym systemem SIT jest dla władz samorządowych niezbędny do wychwycenia miejsc, z których nie wpływają do gminy żadne opłaty.

Ewidencja nieruchomości jest ściśle związana z systemami typu SIT (System Informacji o Terenie). Sprawy związane z SIT leżą w gestii głównego geodety kraju - Remigiusza Piotrowskiego - który podlega ministrowi budownictwa i gospodarki przestrzennej.

Przez ostatnie 4 lata nie udało się - jak oświadczył główny informatyk miasta stołecznego Warszawy, Jacek Rymkiewicz - głównemu geodecie kraju ujednolicić i sformułować standardów obowiązujących dla gospodarki gruntami dla celów administracji rządowej i samorządowej. Ze względu na własne, m.in. podatkowe interesy, samorządy są bardzo zainteresowane komputeryzacją tego zagadnienia. Ponad dwa lata temu, uzbrojeni w rewelacyjne wyniki kanadyjskiego sondażu, byliśmy zarówno u R. Piotrowskiego jak i u min. W. Modzelewskiego. Razem ze mną - kontynuuje Jacek Rymkiewicz - był na rozmowach ówczesny burmistrz dzielnicy Praga Płd. U min. Modzelewskiego szukaliśmy pomocy w zakresie sfinansowania systemu katastralnego połączonego z systemem SIT. Mogłyby to być np. gwarancje rządowe na kredyty, które gmina chciała zaciągnąć w bankach zachodnich, np. w celu zakupu odpowiedniego systemu SIT.

Opisana wyżej sprawa nie znalazła u obu panów żadnego zrozumienia. W związku z faktem, że nie dotyczyła ona bezpośrednio administracji rządowej - dodał Jacek Rymkiewicz - była odsuwana przez tę administrację w bliżej nieokreśloną przyszłość.


TOP 200