Z Internetu? W godzinę!

Zdrowy rozsądek podpowiada, że Kozmo.com powinna zbankrutować. Tymczasem spółka czerpiąca z różnych modeli biznesowych, łącząca cechy firmy kurierskiej, hurtowni spożywczej i osiedlowej wypożyczalni wideo radzi sobie coraz lepiej.

Zdrowy rozsądek podpowiada, że Kozmo.com powinna zbankrutować. Tymczasem spółka czerpiąca z różnych modeli biznesowych, łącząca cechy firmy kurierskiej, hurtowni spożywczej i osiedlowej wypożyczalni wideo radzi sobie coraz lepiej.

Rowerzysta z torbą na plecach mija samochody stojące w gigantycznym korku w centrum nowojorskiego Manhattanu - słychać przekleństwa taksówkarzy i spóźnionych do pracy. Kiedy dostrzega cel swojej podróży, przyspiesza, by zdążyć na światłach, i gwałtownie hamuje. Wielką kłódką przypina rower do kraty i wbiega na trzecie piętro. Puka. Drzwi się otwierają, rowerzysta przekazuje niewielki pakunek i schodzi na dół. Elektroniczna misja została zrealizowana.

W ciągu kilkunastu miesięcy firma Kozmo.com wykreowała nowe oblicze handlu elektronicznego. Niezależnie czy w Nowym Jorku, Bostonie czy w San Fransisco, codziennie od 10 rano do 1 w nocy na stronach Kozmo.com można zamówić jedzenie, płytę CD, kupić lub wypożyczyć kasetę wideo. Można także kupić bilety na mecz koszykówki, do kina, wejściówki do teatru. Klient płaci kartą kredytową lub gotówką przy odbiorze. Na pierwszy rzut oka to sklep, jak wiele innych. A jednak Kozmo.com zasadniczo różni się od konkurencji. Gwarantuje, że zamówione towary trafią do klienta w ciągu godziny! To nie wszystko - dostawa jest bezpłatna!

S.com.plikowane przedsięwzięcie

Kozmo.com ma wszystkie cechy charakterystyczne dla typowej spółki dot-com. Firma powstała w 1997 r., a kilka miesięcy później uruchomiła swoje usługi na terenie Nowego Jorku. Obecnie działa w 11 amerykańskich metropoliach, a plany obejmują uruchomienie oddziałów na 30 nowych rynkach. Według dobrze poinformowanych źródeł, w Kozmo chcieli już inwestować m.in. Amazon.com, Softbank, największe sieci wypożyczalni wideo w USA - Blockbuster i Hollywood. Wiosną firma poinformowała o pięcioletnim przedsięwzięciu marketingowym, realizowanym wspólnie ze Starbucks. Za 150 mln USD najpopularniejsza amerykańska sieć kawiarni dla yuppies będzie reklamować w swoich lokalach usługi Kozmo. W zamian w internetowym sklepie będzie można kupić sprzedawaną przez Starbucks kawę.

Ceny oferowane przez Kozmo są porównywalne do tych, które obowiązują w małych sklepach w centrum Los Angeles czy Bostonu. Wysokie, jak na sklep internetowy ceny rekompensować ma darmowa dostawa. "Z pewnością znajdą się ludzie, którzy będą chcieli tam kupować. Nikt jeszcze nie zbankrutował, stawiając na ludzkie lenistwo" - mówi Malcolm Maclachlan z IDC i chyba się nie myli. Od stycznia br. Kozmo podwoiła liczbę klientów. Na jej stronach zarejestrowało się już ponad 300 tys. osób. "Borykamy się z takimi samymi problemami, jak wszyscy detaliści. Naszym wrogiem są koszty" - twierdzi Skip Trevathan, dyrektor operacyjny Kozmo, były dyrektor zarządzający logistyką na terenie Ameryki Północnej w firmie Federal Express. Bezpłatne dostawy są kosztowne dla firmy, ale jednocześnie stanowią najważniejszy element modelu biznesowego Kozmo. Firma poszukuje oszczędności w innych obszarach.

Miasta, w których działa Kozmo, podzielono na dzielnice, na terenie każdej z nich znajduje się magazyn o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych. W tym miejscu zaczyna się logistyczny koszmar. Zwykle w magazynie znajduje się kilka tysięcy produktów, które są uzupełniane kilka razy dziennie przez lokalnych dostawców. Składane przez klientów zamówienia wprost z internetowej przeglądarki trafiają do najbliższego magazynu. Tam jest przygotowywana przesyłka, która w ciągu godziny ma znaleźć się pod drzwiami klienta. Prawdziwym sekretem Kozmo, która na stanowiskach kierowniczych zatrudniła dawnych menedżerów z takich firm, jak UPS czy Wal-Mart, jest odpowiedni dobór oferty. Trzeba ją tak skomponować, by pojedyncze zamówienia były jak najwyższe. Od niedawna, "po cichu" i ku niezadowoleniu klientów wprowadzono dolny limit w wysokości 10 USD. "Kto jest w stanie zjeść lody za 10 USD" - protestuje zdegustowany klient na łamach serwisu internetowego o niewybrednej nazwie FuckedCompany.com, opisującego wpadki i potknięcia firm dot-com.

Rowerem pod górę

Wydaje się, że wprowadzenie minimalnej kwoty zamówień to nie ostatni kompromis, do jakiego zmuszone zostanie kierownictwo Kozmo. Wiosną tego roku spółka planowała debiut na nowojorskiej giełdzie. Ostatecznie z emisji akcji nic nie wyszło. Ze stanowiska prezesa ustąpił Joseph C. Park, założyciel firmy. Jego następca zaczął pracę od zamknięcia dwóch niedochodowych magazynów na zachodnim wybrzeżu USA i zwolnień pracowników. Po początkowych pochlebnych w czołowych amerykańskich czasopismach "Nowej Ekonomii" nastały czasy ostrej krytyki pod adresem Kozmo za brak pomysłu na dalszy rozwój przedsięwzięcia. Doszło do tego, że kierownictwo firmy zostało napiętnowane w prasie za decyzję o nieuruchomianiu usług w dzielnicach, w których większość stanowią czarni mieszkańcy.

Czy Kozmo.com uda się więc utrzymać na rynku i skutecznie konkurować z dużymi, znanymi detalistami, którzy nagle zainteresowali się rynkiem internetowym? Nowy prezes Kozmo zapewnia pracowników i inwestorów, że jest to możliwe. Wie nawet co trzeba zrobić, żeby firma zaczęła przynosić zyski. Jeden magazyn musi obejmować zasięgiem 35 tys. klientów i każdy z nich musi składać co najmniej 0,8 zamówienia miesięcznie. Marże Kozmo muszą sięgać 40%. Kurier w ciągu godziny powinien dowieźć towar do 2,4 klienta.

Nie ujawniono tylko jak daleko od tego celu jest firma w tej chwili. Jedno jest pewne, by osiągnąć sukces w e-biznesie kurierzy muszą szybciej pedałować.