Y2K: Problem w wojskowym systemie satelitarnym USA nie był błahy

Amerykański Departament Obrony przyznał wczoraj, że zbagatelizował wagę problemu związanego z rokiem 2000, który dotknął jeden z jego satelitarnych systemów wywiadowczych.

Amerykański Departament Obrony przyznał wczoraj, że zbagatelizował wagę problemu związanego z rokiem 2000, który dotknął jeden z jego satelitarnych systemów wywiadowczych.

John Hamre, zastępca Sekretarza Obrony USA, stwierdził podczas konferencji prasowej, że problem uniemożliwił przez kilka godzin przetwarzanie danych pochodzących z satelitów. Podtrzymał też stwierdzenie, że armia ani na chwilę nie straciła pełnej kontroli nad "zasobami kosmicznymi". Dodał jednak, że agencja wywiadowcza nie była w stanie gromadzić danych pochodzących z satelitów.

Wcześniej Departament Sprawiedliwości utrzymywał, że skorzystał z systemów awaryjnych i problemy nie zakłóciły normalnego funkcjonowania systemu. J. Hamre jako usprawiedliwienie podał, iż w chwili wydawania poprzedniego oświadczenia dla prasy jeszcze nie wiedział, że niemożliwe było pobieranie danych z satelity. Zapytany, dlaczego doszło do takiego incydentu, stwierdził, że "Departament Obrony nie był w stanie przetestować systemu satelitarnego całościowo, a jedynie kolejno poszczególne jego elementy".