Y2K: Amerykanie 'mile zaskoczeni' brakiem problemów

John Koskinen, doradca prezydenta Billa Clintona ds. problemu roku 2000, stwierdził, że jest mile zaskoczony tym, że systemy komputerowe na świecie i w USA tak dobrze "poradziły" sobie z problemem roku 2000.

John Koskinen, doradca prezydenta Billa Clintona ds. problemu roku 2000, stwierdził, że jest mile zaskoczony tym, że systemy komputerowe na świecie i w USA tak dobrze "poradziły" sobie z problemem roku 2000.

Mieszkańcy USA świętowali nadejście 2000 roku jako jedni z ostatnich, przed nimi, nowy rok przywitało ponad 90% ludności świata. USA miało być jednym z ostatnich państw, w których miały wystąpić ewentualne awarie związane ze zmianą daty.

W USA działało także, finansowane przez Bank Światowy, International Y2K Cooperation Center, do którego spływały informacje z całego świata na temat awarii związanych z problemem roku 2000. Systemy informatyczne krytycznych sektorów gospodarki - energetycznego, transportowego i telekomunikacyjnego - we wszystkich krajach funkcjonowały poprawnie po zmianie daty.

Kilka awarii, w japońskich i amerykańskich elektrowniach atomowych, nie miało związku z problemem roku 2000. W kilku amerykańskich przedsiębiorstwach odnotowano awarie systemów synchronizujących czas w tych fabrykach z satelitarnym systemem GPS (Global Positioning System). Nie spowodowały one jednak strat.

John Koskinen, podobnie jak i inni specjaliści, ostrzega, że problem roku 2000 może "objawić się" w ciągu kilku najbliższych dni. Więcej informacji dotyczących problemu milenium i jego wpływu uzyskamy bowiem wtedy, gdy firmy będą wystawiać pierwsze faktury i rozliczać pierwsze w 2000 r. transakcje.