Wyspy szczęśliwości

Liczba artykułów i analiz poświęcanych IT w administracji i jej styku z biznesem rośnie w zatrważającym tempie. Wyliczanie kolejnych inicjatyw i zapowiedzi, że teraz to już naprawdę zinformatyzujemy administrację, a życie przedsiębiorcy będzie zdecydowanie łatwiejsze, przestało bawić nawet największych pasjonatów tego tematu.

Liczba artykułów i analiz poświęcanych IT w administracji i jej styku z biznesem rośnie w zatrważającym tempie. Wyliczanie kolejnych inicjatyw i zapowiedzi, że teraz to już naprawdę zinformatyzujemy administrację, a życie przedsiębiorcy będzie zdecydowanie łatwiejsze, przestało bawić nawet największych pasjonatów tego tematu.

Podstawowe założenia architektoniczne ePUAP

  1. Nie zastępuje systemów dziedzinowych.
  2. Jest dla obywatela bramą do świata administracji.
  3. Udostępnia wspólne usługi jednostkom administracji rządowej i samorządowej.
  4. Zawiera katalog usług elektronicznych oferowanych przez jednostki administracji państwowej i samorządowej. Z katalogu mogą korzystać obywatele, firmy i jednostki administracji.
  5. Architektura ePUAP musi podlegać ciągłemu i zaplanowanemu rozwojowi.

Prawda jest brutalna, a przedsiębiorcy już dawno pozbyli się złudzeń - niezależnie od konfiguracji politycznej kolejnych ekip rządowych Polacy nie mogą się doczekać racjonalizacji procedur i zdroworozsądkowego podejścia do przedsiębiorców. Można odnieść wrażenie, że politycy oraz administracja nie potrafią zdefiniować przesłanek niezbędnych do podjęcia reform upraszczających funkcjonowanie firm. Jeśli nie mamy definicji, jaki ma być model administracji, zakres i podział jej kompetencji oraz odpowiedzialności, to wszelkie działania związane z tzw. informatyzacją sektora publicznego będą skazane na niepowodzenie. Nie oznacza to oczywiście, że poszczególne projekty lub przedsięwzięcia się nie powiodą. Warto jednak zdać sobie sprawę, że nie będą one nigdy skutecznym lekarstwem na wszechobecne absurdy, przerost biurokracji i resortowe postrzeganie świata.

Powielanie informacji

Ta pesymistyczna ocena rzeczywistości nie oznacza, że administracja publiczna nie będzie podejmowała prób ułatwienia funkcjonowania firm, a najbardziej przedsię-biorczy obywatele nadal będą tracić ogromną część czasu na boje w urzędach. Trzeba jednak pogodzić się z faktem, że w Polsce nie ma dobrego modelu funkcjonowania administracji publicznej. Zdecydowana większość prób naprawy sytuacji kończy się zaś wprowadzaniem półśrodków. Koszty zaś funkcjonowania administracji, tej "zinformatyzowanej", będą coraz większe.

Wydaje się, że podstawowe problemy przeciętnego przedsiębiorcy w kontaktach z administracją sprowadzają się do dwóch zagadnień. Po pierwsze, administracja żąda od niego wielu informacji, które należy dostarczać w postaci sformalizowanych wniosków, formularzy, zaświadczeń itp. Po drugie, podobne lub wręcz te same informacje należy składać w różnych urzędach, ale zorganizowane w inne formularze, dokumenty i załączniki. W ten sposób - ze względu na daleko posuniętą autonomię systemów informacyjnych i brak systemu wymiany danych w administracji publicznej - mieszkaniec, a w szczególności przedsiębiorca, staje się rzeczywistym "nośnikiem danych", jedynym spoiwem integrującym rozproszone i niespójne systemy informacyjne państwa. W rezultacie przedsiębiorca traci czas na wielokrotne przekazywanie tych samych danych do różnych instytucji, ponosząc konsekwencje za ich nieterminowe lub niedokładne dostarczenie.Inicjatywy samorządowe...

W tej sytuacji działania naprawcze powinny iść dwutorowo - lokalnie i centralnie. Te pierwsze już mają miejsce. Słowo "lokalnie" należy tu rozumieć jako działania zachodzące wewnątrz poszczególnych działów administracji, czy wręcz urzędów. W wielu miejscach wdrażane są systemy zarządzania informacją, rozwiązania wykorzystujące przepływ pracy i danych. Dochodzi do racjonalizacji procesów administracyjnych. Niestety, nie wszędzie jeszcze do zarządzania informacją podchodzi się procesowo. Zbyt często urzędnicy postrzegają przedsiębiorcę/interesanta i jego sprawę wyłącznie przez pryzmat jednego wątku, pojedynczego elementu realizowanej procedury, bez świadomości całego procesu.

Nawet jeśli dany urząd czy instytucja w pełni zracjonalizuje i usprawni swoją część procedury, nie ma gwarancji, że instytucja przejmująca dokonała podobnego wysiłku, w tym samym duchu. W tym modelu administracja publiczna nadal będzie dla przedsiębiorcy zespołem niespójnych i nieskoordynowanych procedur. W efekcie już teraz mamy do czynienia z dziesiątkami e-formularzy i e-procedur, które poza przyspieszeniem zbierania i przesyłania danych, a więc pewnym skróceniem i ułatwieniem załatwienia sprawy, nie zmieniają jednak roli przedsiębiorcy jako "nośnika danych", w tym przypadku wysyłającego je nie na papierze, a elektronicznie w różne miejsca.

... i na poziomie centralnym

Drugi typ działań naprawczych - centralny - ma tutaj kluczowe znaczenie. Nie da się bowiem w pełni zracjonalizować procesów na styku przedsiębiorca-administracja publiczna bez budowy spójnego systemu wymiany i autoryzacji danych, umożliwiającego jednokrotne wprowadzanie ich do systemu informacyjnego państwa, a następnie ich kolejne przetwarzanie i przesyłanie w celu szybkiego i poprawnego zrealizowania procesu. Od wielu miesięcy mówi się o wprowadzeniu zasady tzw. jednego okienka, czyli obsługi wszystkich procedur związanych z rejestracją firmy w jednym urzędzie.

Programem, który docelowo ma umożliwić wdrożenie m.in. tegoż właśnie jednego okienka, jest budowa elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP). Należy jednak zwrócić uwagę, że ePUAP nie będzie przejmował: usług jednostek administracji publicznej udostępnianych na tej platformie, ani udostępnianych w jej ramach rejestrów, jak również nie będzie wspomagał obiegu dokumentów wewnątrz współpracujących instytucji.

Dotychczasowe doświadczenia informatyzacji Polski nakazują daleko posunięty sceptycyzm w stosunku do tego projektu. Nie można negować racjonalności tego pomysłu, jednak jego słabość polega na wspomnianym już wcześniej błędzie. Przystąpiono bowiem do budowy platformy, która ma w założeniu integrować nieistniejące jeszcze usługi w kontekście resortowego rozproszenia procedur. Co więcej, nadal nie rozpoczęto refleksji nad modelem administracji, która ma - w ramach ePUAP - udostępniać usługi!

Inna rzecz to sprawy identyfikacji i autentykacji użytkowników systemu. Niestety sposób wprowadzenia w Polsce podpisu cyfrowego pokazuje, że zagadnienie to sprowadza się do wdrożenia niewygodnej i skomplikowanej technologii, bez refleksji nad praktyką jej stosowania w kontaktach z administracją. Nie wspominając już o takich "drobiazgach" jak brak kompletnego modelu archiwizacji podpisanych tak dokumentów. Efekt? Wystarczy zapoznać się z rezultatami stosowania e-faktur i programu e-deklaracje…

Problem do rozwiązania

Czy istnieje wyjście z tego zaklętego kręgu, czy przedsiębiorcy w Polsce nadal będą skazani na pracowite zasilanie systemów informacyjnych administracji publicznej danymi, a następnie uzupełnianie ich papierowymi dokumentami? Resortowy charakter administracji i brak spójnego systemu wymiany danych między administracjami jeszcze długo będzie uniemożliwiał pełną informatyzację procesów. Powstają jednak pojedyncze "wyspy szczęśliwości". W różnych częściach kraju, w różnych instytucjach i urzędach pojawiają się elementy procedur (czasami nawet kompletne e-usługi) ułatwiające przedsiębiorcom kontakty z administracją i wymianę danych. Te wyspy powstają w miejscach, gdzie udaje się przeprowadzić racjonalizację i algorytmizację procedur. W oczywisty sposób prowadzi to do ich upraszczania, a co za tym idzie skrócenia czasu potrzebnego do skutecznego załatwienia sprawy.

Polski przedsiębiorca trafiający na taką wyspę zauważy radykalną poprawę obsługi i skrócenie jej czasu. Część kontaktów będzie - bądź już jest - możliwa dzięki nowym technologiom teleinformatycznym. Krok po kroku na lokalnym szczeblu będą eliminowane kolejne "potykacze", najczęściej dzięki stosowaniu modeli hybrydowych. To co się da zostanie wykonane cyfrowo, reszta - ze względu na niedoskonałe prawo - będzie polegała jedynie na racjonalizacji procesu. Dzisiaj nikt nie podejmie się odpowiedzi, czy projektowany ePUAP poradzi sobie z powiązaniem tak tworzonych wysp i usług w spójny system. Należy mieć nadzieję, że przekleństwo Polski resortowej i radosne tworzenie autonomicznych systemów informacyjnych będzie stopniowo zanikać.

Tymczasem każdy z przedsiębiorców musi sobie poszukać swojej lokalnej "wyspy szczęśliwości".

Projekt ePUAP zakłada m.in.:

  1. Budowę wspólnej infrastruktury udostępnienia przez dowolne jednostki administracji publicznej usług publicznych w kanałach elektronicznych w relacjach z obywatelami, przedsiębiorcami i innymi jednostkami administracji publicznej.
  2. Udostępnienie mechanizmów koordynacji usług publicznych świadczonych przez kilka podmiotów publicznych.
  3. Wprowadzenie usług wspólnych - bezpieczne przekazywanie podmiotom publicznym i doręczanie dokumentów przez organy administracji publicznej, przekazywanie transakcji synchronicznych i asynchronicznych, w tym usługi identyfikacji usługodawców i usługobiorców, uwierzytelnienia i autoryzacji przekazywanych transakcji itd.
  4. Udostępnienie usług rejestrowych, czyli zintegrowanego dostępu do referencyjnych zasobów informacyjnych administracji publicznej.
  5. Wprowadzenie usługi interoperacyjności tworzenia, publikacji i zarządzania rekomendacjami (ramami) interoperacyjności, dostarczania wzorców referencyjnych i transformacji danych.
  6. Umożliwienie płatności elektronicznych, czyli usług pochodzących spoza administracji, niezbędnych jednak z punktu widzenia realizacji zadań publicznych drogą elektroniczną.


TOP 200