Wysokie skoki ciśnienia

Wysłuchałem opinii o PULS-ie kilkudziesięciu kierowników urzędów pracy z różnych rejonów kraju. W większości są oni przekonani, że od systemu nie ma odwrotu. To tylko kwestia czasu i pieniędzy. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że chcieliby traktować systemy komputerowe jak samochody. Powinny psuć się rzadko, a jeśli już, to serwis zjawia się niezwłocznie. Aktualizacja oprogramowania następuje raz na rok podczas okresowych przeglądów. A tutaj wszystko jest inaczej.

Rzeczywistość skrzeczy

"PULS działa powoli. Ma nie dopracowane moduły, np. aktywne formy walki z bezro- bociem. Niedoróbki są długo poprawiane. Generowanie jednostkowych wykazów jest kłopotliwe. Gdy bezrobocie spadnie poniżej 5%, będzie świetnym narzędziem. Przestarzałe serwery ograniczają jego funkcjonalność. Pewne dane są niepotrzebne". Oto niektóre wady systemu PULS. "Nieźle sprawdza się w zarządzaniu urzędem. Mam pełniejszy obraz rynku pracy i sytuacji bezrobotnych. Założenia niezłe. PULS pozwala wybrać dane o bezrobotnych. Ci, którzy krytykują system, mogą pisać wnioski i raporty ręcznie. Im dłużej pracujemy w PULS-ie, tym bardziej jesteśmy zadowoleni". Oto pochwały.

"Musimy wyeliminować zarzut niewydajności sprzętu" - mówi Robert Choma, wiceprezes Krajowego Urzędu Pracy, odpowiedzialny za wdrożenie PULS-u. "Trwają przetargi w trybie zapytania o cenę na zakup serwerów, które następnie kierujemy do powiatów". W ocenie dostawcy oprogramowania - ComputerLand SA - system najlepiej działa na komputerze dwuprocesorowym, który można kupić za 12 tys. zł. Jednak niektórych powiatów nie stać nawet na taki wydatek.

Jest jeszcze inna przyczyna problemów z wydajnością. Na platformę bazodanową wybrano Progress, który jest bardzo wymagającym narzędziem. Wojciech Malkiewicz z ComputerLandu, zarządzający projektem po stronie dostawcy, rozważa wprawdzie możliwość przejścia na inną platformę, ale z uwagi na brak pieniędzy nie nastąpi to prędko. Raczej trzeba myśleć o reorganizacji pracy Powiatowego Urzędu Pracy, np. podzielić bazę na dwa serwery.

W katowickim urzędzie pracy zauważono też, że PULS drukuje informacje o nie odebranych zasiłkach na oddzielnych kartkach, przez co trzeba wydać więcej pieniędzy na papier. Zdecydowanie trudniejszym problemem dla kierowników jest ryzyko wypłacenia bezprawnie zasiłków. PULS nie ma mechanizmu, który by ujawniał, kto ostatnio doko- nywał operacji w systemie. Nie ma też zaimplementowanej kontroli dostępu.

Danuta Zubrycka, informatyk w Powiatowym Urzędzie Pracy w Bartoszycach, nie może się doczekać, gdy urząd przestanie pracować w dwóch systemach - Rubicon i PULS - i ostatecznie przejdzie na program ComputerLandu. Warunkiem jest modernizacja serwera. Kłopoty sprzętowe nie przeszkadzają Bartoszycom w wysyłaniu sprawozdań pocztą elektroniczną do Wojewódzkiego Urzędu Pracy.

Przaśna teraźniejszość, przyszłość kończy się jutro

Ani kierownicy PUP, ani KUP nie stawiają sobie pytania, co się stanie po 2003 r., kiedy wygaśnie umowa serwisowa z ComputerLandem. Zgodnie z prawem musi wtedy zostać ogłoszony nowy przetarg publiczny na konserwację i rozwój systemu. Gdyby wygrała inna firma (co jest możliwe), minie kilka miesięcy, zanim jej pracownicy wdrożą się do pracy z systemem, a co dopiero mówić o radykalnych zmianach. Natomiast ComputerLand, choć utrzymuje spory zespół analityków i programistów na potrzeby projektu ALSO, też nie ma pewności, że warto inwestować w nowe rozwiązania, skoro za dwa lata może przestać odpowiadać za system. Na razie nikt nie zastanawia się nad tym co będzie jutro, ile trzeba wydać pieniędzy, by PULS połączyć z systemem Unii Europejskiej wymiany ofert pracy EURES. Bieżąca polityka utrudnia stworzenie wizji systemu.