Wysoka rozdzielczość

Spora część spotkań na konferencji PIKE dotyczy właśnie zakupów nowych pakietów programowych, które pokazują się na wszechobecnych, wielkich ekranach plazmowych, wysokiej rozdzielczości.

Spora część spotkań na konferencji PIKE dotyczy właśnie zakupów nowych pakietów programowych, które pokazują się na wszechobecnych, wielkich ekranach plazmowych, wysokiej rozdzielczości.

Konferencje Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej i towarzyszące im wystawy to tradycyjne spotkania operatorów telewizji kablowych i nadawców telewizyjnych. Konferencje odbywają się co pół roku, ostatnia była już 23. Dla mnie była jednak pierwszą po kilkuletniej przerwie, więc odkrywałem to, czym obecnie żyje środowisko "kablarzy" na nowo. Poza tym wiele ważnych osób, polityków, szefów firm bywa na tych konferencjach z przyzwyczajenia lub z uwagi na niesformalizowaną atmosferę bliskości mediów elektronicznych. W tym roku wyjątkowo wielkimi nieobecnymi byli szefowie publicznej TVP.

Atrybutem pewnej nowości miało być to, że izba gospodarcza pozbyła się trzy lata temu z nazwy słowa kablowy zastępując je określeniem komunikacja elektroniczna, co powinno sprzyjać bardziej innowacyjnemu podejściu do oferowania usług. Większość operatorów kablowych sieci telewizyjnych już oferuje lub przynajmniej przygotowuje się do oferowania Internetu i usług telefonicznych, a więksi z nich - jak Aster, Multimedia czy Cyfrowy Polsat - zaczynają wchodzić na rynek wirtualnych usług telefonii komórkowej. W związku z tym chętnie nazywają się operatorami konwergentnymi.

Blisko, ale jeszcze nie razem

Wystarczy jednak przyjechać na konferencję PIKE, aby nabrać przekonania, że konwergencja sektorów telekomunikacji, teleinformatyki i mediów elektronicznych wcale nie jest tak oczywista w sferze mentalności osób przyzwyczajonych do utartych sposobów robienia biznesu w tych dziedzinach. Choć jednocześnie dzieje się ona w nowych rozwiązaniach technologicznych - sieciach opartych o platformę IP, sieciach NGN, platformach usługowych ISM. Drugorzędną sprawą jest może to, że pewne nieśmiałe wysiłki, aby osiągnąć zbliżenie trzech największych i najstarszych izb gospodarczych, nie wróżą na razie powodzenia. Zbyt głębokie są bowiem różnice interesów firm, które przewodzą tym izbom. Zamiast tego powstało ostatnio kilka zupełnie nowych izb, reprezentujących specyficzne grupy interesów sektora technologii informacyjnych.

Pominąłbym również część wizerunkową tych środowisk. To, że - pomimo nieformalnej atmosfery - starzy znajomi na konferencji PIKE pozostają cały czas w nienagannych garniturach i krawatach, podczas kiedy ich odpowiednicy z rynku teleinformatycznego, wzorując się na zwyczajach Doliny Krzemowej, jeżeli tylko nie są skazani na codzienne handlowe kontakty z klientami, wolą na co dzień chodzić do pracy w T-shirtach, swetrach, a co najwyżej sportowych marynarkach. Tego rodzaju różnice szybko się zacierają, czasem tylko warto pamiętać, aby przed spotkaniem ustalić obowiązujący styl. W amerykańskiej praktyce biznesowej ustalono w tym celu kilka wygodnych umownych standardów.

Ciekawsze jest coś, co bym nazwał różnicą obszarów zainteresowań. Formalnie operatorzy kablowi są też telekomunikacyjni, ale chyba nie zawsze jest to dla nich ważne, pomijając oczywiście konieczność sprostania niektórym kosztownym rygorom Prawa telekomunikacyjnego. Traktują oni usługi telekomunikacyjne i internetowe instrumentalnie, jako dodane do telewizji kablowej, coś, co trzeba było zrobić, bo robią to inni. Po prostu bliżej im do świata telewizji, bo to świat kamer, pięknych kobiet, popularnych twarzy. Zresztą stąd może ta skłonność do kolorowych krawatów. Wielu z nich, nawet w najmniejszych sieciach osiedlowych, z ogromnym zamiłowaniem stara się robić własną telewizję, co daje im prawo czuć się kolegami większych nadawców i producentów medialnych. Ci z kolei, utwierdzają ich w takim uszeregowaniu priorytetów biznesowych, zabiegając usilnie o ich względy, bo konkurencja pakietów programowych jest coraz większa.

Nie nasze światłowody

Na konferencji PIKE nie pomija się problematyki technicznej, ale sprowadza się ona do tego, co dotyczy istoty telewizji - jej cyfryzacji, w tym roli państwa w łagodzeniu niedogodności procesu przechodzenia od nadawania analogowego do pełnej cyfryzacji, rozważań jak sobie poradzić ze sztormem różnorodnych ofert programowych, nieuchronną dezorientacją widza, szacowaniem zapotrzebowania na luksusowe usługi wysokiej rozdzielczości HDTV. Trochę jest dyskusji o problemach z prawem autorskim, ale tutaj to raczej gra do jednej bramki, bo nie ma reprezentacji interesów konsumenta, który musi za to płacić.

Wypowiedzi przedstawiciela największego operatora telekomunikacyjnego, który opowiada o próbach wejścia na rynek z telewizją IP i planach rozwoju telewizji mobilnej są traktowane z pewną pobłażliwością, bo wobec potencjału 600 polskich kablówek, to jako rozprowadzający sygnał telewizyjny na razie nowicjusz. Operatorzy telewizji kablowych byli wprawdzie pionierami zastosowania światłowodów w sieciach dystrybucyjnych, ale nie jestem pewien, czy teraz nadążają za tym, co będą robić operatorzy telekomunikacyjni. Nie czuć jeszcze w najmniejszym stopniu symptomów tej ciszy przed burzą, którą może być wejście operatorów telekomunikacyjnych na rynek telewizji IP. Nie ma szczególnej refleksji nad tym, co wyniknie z planowanych inwestycji w sieci światłowodowe następnej generacji. Być może rzeczywiście na to zbyt wcześnie, ale ja bym się na miejscu operatorów kablowych nad nieuchronnymi skutkami tych inwestycji telekomunikacyjnych już zastanawiał.

Dla postronnego obserwatora ciekawostką może być tradycyjna formuła konferencji, która trochę nie przystaje do nowoczesności dyskutowanych tematów. Na wystawie zewsząd atakują zmysły wysokiej rozdzielczości obrazy i doskonała jakość dźwięku, ale cała konferencja odbywa się w formie tradycyjnej debaty gadających głów, chociaż należałoby oczekiwać prezentacji medialnie równie atrakcyjnych, jak poza salą obrad.


TOP 200