Wyciskanie oszczędności

Kompresja całego ruchu sieciowego może pomóc w zarządzaniu pasmem w sieci WAN i obniżyć koszty transmisji danych.

Kompresja całego ruchu sieciowego może pomóc w zarządzaniu pasmem w sieci WAN i obniżyć koszty transmisji danych.

Problemy z dostępnością pasma w sieci WAN to codzienność prawie każdego szefa informatyki. Gospodarowanie pasmem, które kosztuje kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie, przyjmuje różne formy: od ograniczania ruchu internetowego, przez uruchamiane na routerach mechanizmy kształtowania ruchu czy QoS, aż po wprowadzanie rozwiązań terminalowych. Jednym z niedocenianych dotychczas sposobów radzenia sobie z ograniczeniami pasma bądź, jak kto woli, z wysokimi kosztami systemów do przesyłania danych jest kompresja transmisji w sieciach WAN.

Ukryte rezerwy

Kompresja przesyłanych w sieci danych nie jest nowością. Stosowane dziś algorytmy kompresujące, np. LZA czy LZS, powstały wiele lat temu i są powszechnie używane. Powszechność nie oznacza jednak, że istniejące od dawna rozwiązania są wykorzystywane efektywnie. Standardem jest np. kompresowanie nagłówków protokołów sieciowych oraz - stosowane niezależnie od transmisji - kompresowanie treści, np. pliki graficzne w formacie JPG czy GIF.

Kompresowanie całości transmisji jest stosowane przede wszystkim w wymagających pasma szerszego niż zwykła transmisja protokołach szyfrowanych, np. IPsec, czy też w przypadku dojrzalszych implementacji, z natury "nieoszczędnego" protokołu SOAP. Wiele protokołów aplikacyjnych, np. FTP, HTTP, SMTP - oczywiście w zależności od implementacji - nie jest kompresowane w ogóle lub co najwyżej "pobieżnie". Najprostszym przykładem może być porównanie objętości wiadomości e-mail wysłanej za pomocą programu Outlook i Outlook Express - który efektywniej niż Outlook kompresuje wiadomości.

Sekret: większe wzorce

W USA powstało kilka firm, które oferują specjalizowane urządzenia kompresujące cały ruch sieciowy na jednym bądź wielu łączach WAN jednocześnie. Przedstawiane przez producentów dane dotyczące rezultatów kompresji są zaskakujące - poszczególne urządzenia pozwalają na uzyskanie od trzy- do nawet dziesięciokrotnego zmniejszenia zapotrzebowania na pasmo sieciowe. Nawet jednak przy "skromnym" założeniu, że zapotrzebowanie na pasmo spadnie o połowę, wydatek rzędu 5-10 tys. USD za pojedynczą parę urządzeń dla łącza punkt-punkt może zwrócić się relatywnie szybko.

Postęp w stopniu kompresji transmisji jest - jak twierdzą producenci - wynikiem twórczego podejścia do kwestii wyszukiwania powtarzających się wzorców bitowych. Większość nowych rozwiązań najpierw identyfikuje protokół transmisji, aby dostosować najlepsze metody wyszukiwania wzorców. Przełom jakościowy wynika jednak w największej mierze z faktu, że oprogramowanie kompresujące nie analizuje w poszukiwaniu wzorców małych, np. 1 czy 2 KB porcji danych, lecz znacznie większe - rzędu megabajtów. Oprogramowanie wykorzystuje zarówno wzorce gotowe, jak i tworzone dynamicznie, charakterystyki obsługiwanego ruchu.

Nisza z perspektywą

Na rynku rozwiązań sieciowych tworzy się powoli nowa nisza. Działająca od kilkunastu miesięcy firma Peribit może pochwalić się ponad 100 klientami na całym świecie, a konkurująca z nią Expand twierdzi, że liczba jej klientów przekroczyła już 500.

Pytani przez dziennikarzy amerykańskiego wydania Computerworld przedstawiciele Cisco Systems bagatelizowali sprawę, twierdząc, że od dłuższego czasu firma bezskutecznie próbuje zainteresować klientów tego typu rozwiązaniami pracującymi na routerach. Sceptycyzm Cisco może być uzasadniony. Z relacji klientów wynika, że oferowane przez Cisco rozwiązania dają oszczędność pasma na poziomie 15%, a przy tym wymagają ingerencji w konfigurację routerów.

Analitycy z Giga Information Group są jednak odmiennego zdania. Szacują, że w USA rynek tego rodzaju rozwiązań jest dziś wart ok. 20 mln USD, a do połowy przyszłego roku jego wartość osiągnie ok. 50 mln USD.

Amatorzy kompresji

Nowi dostawcy rozwiązań kompresujących ruch sieciowy