Wyborczy wyścig

W dniu zamykania tego numeru Computerworlda trwały ostatnie testy systemu informatycznego do obsługi odbywających się w niedzielę wyborów samorządowych.

W dniu zamykania tego numeru Computerworlda trwały ostatnie testy systemu informatycznego do obsługi odbywających się w niedzielę wyborów samorządowych.

Andrzej Florczyk, dyrektor Zespołu Informatyki Wyborczej Krajowego Biura Wyborczego, nie ma wątpliwości, że tegoroczne wybory samorządowe były najtrudniejszą próbą dla tworzonego od 1993 r. systemu informatycznego wspomagającego proces liczenia głosów.

Dotychczas system musiał podołać obsłudze wyborów parlamentarnych, w których brało udział ok. 10 tys. kandydatów na 50 listach (dane z wyborów z 1997 r.), liczących na objęcie 460 mandatów poselskich i 100 senatorskich, albo wyborów samorządowych na szczeblu gminy. W tym roku - z informatycznego i prawnego punktu widzenia - miały miejsce trzy głosowania: wybieraliśmy 60 tys. radnych spośród 300 tys. kandydatów do samorządu gminnego, powiatowego i sejmiku wojewódzkiego. Potrzebne były więc trzy różne systemy wyborcze, a tylko jeden z nich był kontynuacją poprzedniego.

Skala wyborów, konieczność wytyczenia granic okręgów wyborczych dla nowego podziału administracyjnego kraju (2500 gmin, 306 powiatów i 68 miast na prawach powiatu; 16 województw) i brak czasu (kalendarz wyborczy wymusił reorganizację systemu informatycznego w 30 dni) świadczyły o trudności tego przedsięwzięcia. Ponadto w gminach do 20 tys. mieszkańców zarządzono wybory większościowe (tzw. głosowanie na człowieka), w gminach powyżej tej liczby - proporcjonalne (na listy wystawione przez komitety wyborcze różnych partii politycznych i lokalnych stowarzyszeń).

Monopol Prokomu

Od 1993 r. przetargi na wykonanie oprogramowania wyborczego wygrywa Prokom Software SA. W tym roku Krajowe Biuro Wyborcze (KBW) zostało zwolnione z procedury przetargowej z powodu krótkiego czasu na realizację zamówienia. Uznano, że jedyną firmą, która mogła podołać temu zadaniu, był właśnie Prokom (choćby ze względu na znajomość problematyki).

Wyborczy system informatyczny tworzy sieć obsługującą 49 wojewódzkich komisji wyborczych. Informacje o wynikach wyborów zbiera centralny komputer. System jest rozproszony, synchronizowany z Warszawy, wykorzystujący protokół TCP/IP i m.in. łącza Polpak-T.

Wybory do sejmików wojewódzkich wspomagało 16 Terenowych Banków Danych (TBD), które przekazywały wyniki do komisarzy wyborczych na CD-ROM. Jak ocenia Andrzej Florczyk, sprawność pracy TBD i umiejętności ich pracowników podczas organizacji tych wyborów stawiają pod znakiem zapytania pomysły likwidacji tych ośrodków.

TBD okazałyby się jeszcze skuteczniejsze w działaniu, gdyby MSWiA nie odmówiło Krajowemu Biuru Wyborczemu możliwości wykorzystania do przesyłania wyników z komisji wojewódzkich niedawno oddanej rządowej sieci PeselNET.

Między gminą, ministerstwem i komisją

Jeszcze w czerwcu br. podczas tarnowskiej konferencji "Miasta w Internecie" Andrzej Florczyk proponował samorządom, aby przystąpiły do pisania lub kupiły oprogramowanie automatyzujące proces zliczania głosów, w celu przyspieszenia ustalenia wyników wyborów i ułatwienia pracy komisjom wyborczym. Programy te miały być homologowane przez Zespół Informatyki Wyborczej KW.

Ordynacja wyborcza, uchwalona w sierpniu br., orzekła jednak, że zasady wsparcia informatycznego wyborów samorządowych określi minister spraw wewnętrznych i administracji na drodze rozporządzenia. Zostało ono wydane dopiero pod koniec września, jak oceniają samorządowcy - z miesięcznym opóźnieniem, 12 dni przed wyborami.

Znalazł się tam wymóg, aby zarejestrować w MSWiA lokalne oprogramowanie wyborcze na 7 dni przed 11 października. Słowem, twórcy uzyskali wyłącznie 5 dni na napisanie programów. Jedną z nielicznych firm, których oprogramowanie było w pełni gotowe i zalegalizowane, jest znana z rynku samorządowego firma ARAM. Niektóre samorządy, jak Łódź czy Katowice, podjęły samodzielną próbę stworzenia aplikacji według specyfikacji dostarczonej przez Zespół Informatyki Wyborczej.

Dane do centralnego systemu trafiają w dwojaki sposób: tradycyjnie, w postaci protokołów papierowych, i elektronicznie na dyskietkach z oprogramowania lokalnego do ewentualnego porównywania wyników. Zdaniem Andrzeja Florczyka, już w przyszłych wyborach prezydenckich wyniki będą przekazywane wyłącznie elektronicznie.

Zabawa w wybory

MSWiA zwlekało z wydaniem rozporządzenia o informatyce wyborczej, skazując Krajowe Biuro Wyborcze i poszczególne komisje na podwójną pracę. Nie jest też zrozumiałe, dlaczego nie mógł być wykorzystany PeselNET. Czyżby nie był jeszcze gotowy? Wiceminister Krzysztof Laga został zdymisjonowany za wystawienie swojej kandydatury w wyborach samorządowych, głosi oficjalny komunikat. Nie jest jednak wykluczone, że to "zabawa" MSWiA z wyborami zmusiła wiceministra do opuszczenia wygodnego fotela.


TOP 200