Wtorkowy Przegląd Prasy

Standard 2.5G/5G już wkrótce… Przejęcie Autonomy przez HP – problemy wynikały z różnic w księgowaniu czy oszustwa?... W 2014 . Kaspersky zablokował już ponad 6 mld cyberataków… 2,2 mld euro dotacji na program „Polska cyfrowa”… Chiński GPS ma podbić świat … 7,5 mln Polaków korzysta z pirackich materiałów wideo… Niebezpieczny wirus na urządzenia mobilne z Androidem… Polskie drukarki 3D podbijają rynki… Dell liczy na wzrost i zakład w Łodzi… Oryginały prac Einsteina dostępne online...

COMPUTERWORLD

2,5-5 Gb/s - nowy standard Ethernet

IEEE chce szybko ratyfikować nowy standard Ethernet, który ma zwiększyć przepustowość gigabitowych sieci kablowych do 2,5-5 Gb/s. Ma to być rozwiązanie istotnie tańsze niż w wypadku wdrażania Ethernet 10G. Najnowsze punkty dostępowe (wykorzystujące ratyfikowany na początku br. standard 802.11ac), pracują tak szybko, że obsługujące je, gigabitowe sieci kablowe mają zbyt małą przepustowość, aby sprostać ich wymaganiom. Można oczywiście podłączać takie punkty dostępowe do sieci Ethernet 10 Gb/s, ale wiążę się to z wymianą okablowania i sprzętu, co oczywiści kosztuje. To właśnie między innymi z myślą o takich punktach dostępowych IEEE podjął pracę nad nowym standardem Ethernet, który pozwoli transmitować dane przez istniejące już sieci kablowe na krótkie odległości (np. do 100 metrów) z szybkościami 2,5 czy 5 Gb/s. Niektórzy producenci sprzętu sieciowego nie czekają jednak na zakończenie prac nad nowym standardem i wprowadzają już do swoich ofert pierwsze produkty umożliwiające budowanie sieci Ethernet transmitujących dane z szybkością 2,5 czy 5 Gb/s. MGBase-T Alliance zapowiada, że zaproponuje technologie, dzięki którym kablowe sieci Ethernet będą pracować z szybkościami 2,5 oraz 5 Gb/s. Inna organizacja, które forsuje w tym obszarze swoją własną koncepcję to NBase-T Alliance. Powstała ona zaledwie trzy miesiące temu i w jej skład wchodzą takie firmy, jak Cisco, Xilinx, Freescale i Aquantia. Ta ostania wyszła nawet przed szereg, gdyż produkuje już elementy pozwalające przesyłać dane z szybkościami 2,5 oraz 5 Gb/s. Firma analityczna Dell'Oro Group przewiduje, że pierwszy sprzęt sieciowy wspierający szybkości 2,5G/5G pojawi się na rynku już w drugim kwartale 2015 r. Źródło: Nowy standard Ethernet 2.5G/5G

Księgowi HP nie znają się na pracy?

Twórca firmy Autonomy, Mike Lynch, twierdzi, że zdobył wewnętrzny dokument HP. Wynika z niego, że przyczyną afery związanej z przejęciem firmy Autonomy przez koncern było nie oszustwo, lecz… różnice w metodach księgowania zasobów finansowych, stosowanych przez oba podmioty. HP przejął Autonomy w 2011 r. za 11,1 mld USD. Rok później jego przedstawiciele niespodziewanie poinformowali, że HP odnotował stratę na poziomie 7 mld USD i że znaczna jej część powstała w wyniku odpisu, jakiego trzeba było dokonać po wykryciu szeregu nieprawidłowości wykrytych w dokumentach księgowych przejętej firmy. Łącznie do dziś HP odpisał 8,8 mld USD na pokrycie strat. HP po ujawnieniu sprawy podało, że padło ofiarą oszustwa. Zarząd Autonomy miał zawyżyć przed transakcją wartość firmy. Teraz Lynch ogłosił, że przyczyną tej sytuacji nie była jednak jakakolwiek próba oszustwa, lecz różnice i zmiany w sposobie księgowania zasobów. „Dokument, który zdobyłem, wyraźnie dowodzi, że odpis był skutkiem przeprowadzonej przez HP zmiany w polityce księgowej – to była autonomiczna decyzja biznesowa koncernu” – napisał twórca Autonomy w swoim blogu. Warto przypomnieć, że stanowisko HP w tej sprawie było w 2012 r. (gdy ujawniono odpis) z goła odmienne – przedstawiciele koncernu twierdzili wprost, że niektórzy członkowie kadry zarządzającej Autonomy dopuścili się praktyk mających na celu sztuczne zawyżenie wartości firmy przed przejęciem jej przez HP. Dziś podtrzymano to stanowisko: „Dowody jasno wskazują na to, że byłe szefostwo Autonomy dopuściło się oszustw na masową skalę. Zachęcamy Mike’a by spędził tyle czasu ile zechce na dyskutowaniu na ten temat z odpowiedziami władzami”- napisano w oświadczeniu HP. Źródło: HP i Autonomy – oszustwo, czy… trik księgowy?

Zobacz również:

  • Matryca OLED w laptopie - ważna innowacja czy zbędny wydatek?

RZECZPOSPOLITA

Kaspersky: ponad 6 mld cyberataków w 2014 r.

6,2 miliarda cyberataków zablokowały 2014 r. produkty antywirusowe Kaspersky Lab, informuje firma. W porównaniu z poprzednim rokiem ich liczba wzrosła o blisko 20 proc. (jeden miliard). Każdego dnia systemy odnotowały średnio 3,9 mln prób włamań do komputerów i urządzeń mobilnych. Aż 38 proc. komputerów stało się w zeszłym roku celem co najmniej jednego ataku. Problemów z hakerami nie uniknęli również posiadacze urządzeń Apple, które jeszcze do niedawna były uważane za daleko bezpieczniejsze niż komputery innych producentów. W 2014 r. doszło co najmniej do 3,7 mln prób zainfekowania sprzętów z systemem operacyjnym iOS a każdy posiadacz komputera Mac zetknął się średnio z dziewięcioma cyberzagrożeniami. Bezpiecznie spać nie mogli też właściciele urządzeń z systemem operacyjnym Android. Liczba ataków na tego typu sprzęt wyniosła aż 1,4 mln co oznacza, że w ciągu roku wzrosła aż czterokrotnie. Źródło: Rośnie liczba cyberataków

Unia zatwierdziła „Polskę cyfrową”

"Polska cyfrowa" to pierwszy z programów operacyjnych na lata 2014-2020 zatwierdzony przez Komisję Europejską. Unia Europejska wyłoży ma niego prawie 2,2 mld euro (ok. 9,1 mld zł). Będą to przede wszystkim pieniądze na zapewnienie powszechnego dostępu do szybkiego Internetu (1 mld euro) i wyeliminowanie terytorialnych różnic w możliwości dostępu do szerokopasmowego Internetu o wysokich przepustowościach. Niewiele mniej (949,6 mln euro) zaplanowano na dalszą budowę e-administracji, w tym wysoką dostępność i jakość e-usług publicznych, cyfryzację procesów back-office w administracji rządowej oraz cyfrową dostępność i użyteczność informacji sektora publicznego. 145 mln euro przeznaczono też na podnoszenie cyfrowych kompetencji społeczeństwa. W wyniku realizacji programu prawie cały obszar kraju ma być pokryty sieciami szerokopasmowymi umożliwiającymi dostęp do szybkiego Internetu. Znacząco ma się też zwiększyć liczba spraw administracyjnych możliwych do załatwienia on-line, a działania szkoleniowe i promocyjne mają zwiększyć odsetek osób korzystających na co dzień z Internetu i technologii cyfrowych. Jak podał w komunikacie resort infrastruktury i rozwoju w najbliższym czasie powołany zostanie komitet monitorujący program. W pierwszej kolejności zatwierdzi on kryteria wyboru projektów związane z e-usługami. Chodzi o przedsięwzięcia dotyczące systemów informatycznych, które dostarczają usługi dla przedsiębiorców i obywateli, Źródło: „Polska cyfrowa” przyjęta przez Brukselę

Beidou – nawigacja z Chin

Na świecie obowiązują dwa główne systemy nawigacji satelitarnej: amerykański GPS i rosyjski GLONASS. Pierwszy pełną operacyjność osiągnął w 1995 roku. Składa się obecnie z 32 satelitów. Drugi, trochę młodszy ma 24 satelity, a cały glob był w stanie objąć nawigacyjną siecią dopiero z początkiem pierwszej dekady XXI wieku. Chiny także rozwijają własną sieć satelitów nawigacyjnych. System nazywa się Beidou, co po chińsku oznacza Wielki Wóz. System zdobył właśnie poparcie Komitetu Bezpieczeństwa Morskiego ONZ. Dzięki tej decyzji BDS, bo tak skraca się nazwę chińskiej nawigacji, stał się tym trzecim, oficjalnym systemem światowego określania pozycji. Pierwsze testy Beidou rozpoczęły się w 2000 roku., a od stycznia 2013 roku Chiny zezwoliły na korzystanie z niego w dziewięciu prowincjach. BDS miał kierować trasami autobusów (zarówno czarterowanych jak i tych oficjalnej komunikacji) oraz pojazdami przewożącymi niebezpieczne materiały. Ministerstwo transportu nie wydaje zezwolenia na poruszanie się po drogach pojazdom, które nie są wyposażone w nową nawigację. BDS czuwa nad trasami 50 tys. łodzi rybackich, także tych, które krążą po spornych rejonach morza Południowochińskiego. System wciąż jeszcze nie jest w pełni sprawny, gotowość operacyjną ma osiągnąć w 2020 roku. Wtedy na orbicie znajdzie się 35 chińskich satelitów. Obecnie 95 proc. chińskiego rynku obsługuje GPS, a największe po ministerstwie transportu zainteresowanie technologią wykazuje chińska armia. Obecnie z systemu można także korzystać za darmo, dzięki takiemu podejściu Pekin chce wypromować swoją technologię także za granicą. Źródło: Czas na chiński GPS

WYBORCZA.BIZ

Piractwo treści wideo to już w Polsce plaga

Około 7,5 mln Polaków korzysta regularnie z internetowych serwisów oferujących nielegalny dostęp do treści wideo. To 94 proc. osób poszukujących wideo w sieci - wynika z szacunków IAB Polska. Skala działań nielegalnych serwisów internetowych oferujących treści wideo w Polsce stale rośnie. Już dziś przewyższa skalę legalnych serwisów, jest też wyższa niż na rynkach Europy Zachodniej. - Coraz większą popularność zyskują witryny, które oferują materiały za pomocą playerów (streaming). We wrześniu tego roku korzystało z nich 8 proc. więcej internautów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku - mówi Paweł Kolenda, dyrektor ds. badań IAB Polska. I dodaje: - Obserwowany jest także 34-proc. wzrost pirackich przychodów reklamowych, których wartość w roku 2013 przekroczyła 50 mln zł. Obecne straty skarbu państwa z tytułu piractwa treści wideo w Internecie stanowią równowartość 6-9 proc. budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - między 170 a 250 mln zł. Źródło: "Przerażające dane" o skali piractwa treści wideo w Internecie

Wirus na Androida kradnie dane i pieniądze

Analitycy firmy Doctor Web, producenta programów antywirusowych, opisali nowy rodzaj złośliwego oprogramowania działającego na telefonach z systemem operacyjnym Android. Program potrafi wykradać informacje z kont użytkowników, a także przejąć kontrolę nad powiązanym z urządzeniem kontem bankowym. Użytkownik telefonu musi sobie sam zainstalować i uruchomić aplikację. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo instalacji, wirus podszywa się pod aktualizację systemu operacyjnego lub znanej, popularnej aplikacji. Co więcej, po instalacji ikona wirusa pojawia się zaraz obok oryginalnej aplikacji, której aktualizację pobraliśmy. Jej twórcy liczą na to, że użytkownik telefonu się pomyli i przypadkowo otworzy złośliwą aplikację, ale może się też zainstalować automatycznie. Gdy już wirus przejmie kontrolę nad naszym telefonem, czeka na to, aż użytkownik otworzy jedną ze zdefiniowanych przez twórców aplikacji (między innymi Google Play, Gmail, WhatsApp, Instagram, Skype, Facebook czy Twitter), i wtedy prosi o podanie prywatnych danych, takich jak numer telefonu, numerkarty kredytowej czy informacje o loginie i haśle. Dane te przesyłane są na serwery twórców. Może też, mając uprawnienia administratora, przesyłać SMS-y (wysyłać wiadomości na numery o podwyższonej płatności należące do przestępców) czy wyświetlać na ekranie telefonu dowolne komunikaty. Według Dr Web może to posłużyć do zmiany wirusa w oprogramowanie typu ransomware, czyli takie, które blokuje dostęp do danych, a za odblokowanie żąda pieniędzy lub po prostu pozwoli podszyć się pod bank i wyłudzić hasło do konta użytkownika. Źródło: Nowy wirus kradnie pieniądze ze smartfonów z Androidem

Amazon sprzedaje polskie drukarki 3D

100 tys. dolarów to wartość pierwszego kontraktu podpisanego między poznańską firmą Omni3D a firmą Amazon, która polskie drukarki 3D ma dystrybuować na terenie Stanów Zjednoczonych. Inny polski producent drukarek 3D, firma ZMorph z Wrocławia, pod koniec października już rozpoczął sprzedaż swoich urządzeń w Stanach Zjednoczonych. We wrześniu wszedł na rynek francuski, rosyjski, szwedzki, rosyjski, szwajcarski i turecki. Sprzedaje tam swoje urządzenia przez Internet i dzięki lokalnym dystrybutorom. W Holandii uruchomił pierwszy tradycyjny sklep. Firma Zortrax z Olsztyna weszła na rynek amerykański już w ubiegłym roku po brawurowej kampanii w serwisie crowdfundingowym Kickstarter. Zebrała wtedy 180 tys. dolarów. Teraz jej produkty kupowane są nie tylko po drugiej stronie oceanu, ale także praktycznie we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Właśnie otworzyła w Krakowie pierwszy polski salon druku 3D, w którym nie tylko można kupić drukarkę i akcesoria, ale też przyjść z własnym projektem i wydrukować go na miejscu. W przyszłym roku podobny salon zostanie uruchomiony w jednym z miast europejskich. Co sprawia, że polskie drukarki odnajdują się na niezwykle konkurencyjnych rynkach i stały się jednym z nielicznych polskich towarów eksportowych z obszaru nowych technologii? Międzynarodowe inspiracje, otwartość na ludzi z różnym doświadczeniem i wykształceniem, nieufność do "życzliwych" doradców oraz nacisk na badania i rozwój - taka odpowiedź wyłania się z rozmów z polskimi pionierami druku 3D. Źródło: Polskie drukarki 3D wchodzą na zagraniczne rynki. Skąd sukces?

PULS BIZNESU

W planach Della zakład w Łodzi odgrywa znaczącą rolę

Dell notuje dynamiczny wzrost sprzedaży laptopów i został liderem segmentu serwerów w Polsce. Koncern nadal chce zwiększać udziały, a szczególnie interesuje go segment pamięci masowych, czy rozwiązania sieciowe, poinformowała agencję ISBnews dyrektor generalny Dell na Europę Środkową i Wschodnią Anja Monrad. Polska fabryka koncernu odgrywa kluczową rolę w zwiększaniu sprzedaży w Europie. = W ostatnim roku Dell odnotował w Polsce duże sukcesy, zarówno na rynku konsumenckim, jak i biznesowym. Odnotowaliśmy wzrost o niemal 150 proc. w segmencie laptopów, podczas gdy rynek ten rósł w tempie poniżej 10 proc. Ponadto zdobyliśmy pozycję numer jeden w sprzedaży serwerów. Chcemy nadal zwiększać nasze udziały rynkowe w Polsce. Szczególnie w pamięciach masowych nie jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej pozycji i chcemy ją wzmocnić. W rozwiązaniach sieciowych również widzimy szanse dla nas. Uważam, że naszą przewagą jest elastyczność rozwiązań i - paradoksalnie - otwarta architektura, pomimo której klienci do nas wracają. Pod względem 'total cost of ownership' dla klienta jesteśmy bardzo atrakcyjni – powiedziała ISBnews Monrad. Podkreśliła, że Dell realizuje globalnie strategię przekształcenia się w zintegrowanego dostawcę kompleksowych rozwiązań IT dla firm i instytucji, a lokalnie odpowiada na tendencje na danych rynkach. - Nasza fabryka w Łodzi produkuje chociażby desktopy na całą Europę i jest kluczowym elementem naszej strategii zwiększania udziału w rynku w tym segmencie w skali całego kontynentu. Mamy możliwości wzrostu produkcji w tym zakładzie i liczę że będzie on obsługiwał nasz oczekiwany wzrost sprzedaży - wskazała Monrad. Źródło: Dell zapowiada dalsze umocnienie pozycji, fabryka w Łodzi kluczowa we wzroście

Dokumenty Einsteina dostępne dla wszystkich

Albert Einstein pozostawił po sobie około 80 tys. różnego rodzaju dokumentów. Eksperci od 1986 r. badali i porządkowali dokumentację słynnego fizyka, a teraz te zbiory dostępne są w Internecie, informuje "The New York Times". Dzięki gigantycznej pracy wykonanej przez zespół badaczy od piątku każdy może zajrzeć do papierów fizyka. Digital Einstein oferuje bezpłatny dostęp do listów, dokumentów, pocztówek, notatek i pamiętników Einsteina. Źródło: Dokumenty Einsteina dostępne online

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200