Wszystko na sprzedaż

Przed nowym dyrektorem generalnym stoi zadanie wyniesienia IBM Polska na taką pozycję, jaką firma zajmuje na innych rynkach. Od 1994 r. HP wyprzedza IBM w rankingu największych firm informatycznych w Polsce.

Przed nowym dyrektorem generalnym stoi zadanie wyniesienia na taką pozycję, jaką firma zajmuje na innych rynkach. Od 1994 r. HP wyprzedza IBM w rankingu największych firm informatycznych w Polsce.

Na świecie IBM jest liderem rynku IT, firmą o najdłuższej tradycji, symbolem korporacyjnej informatyki. W Polsce, wyłączywszy z listy największych firm dystrybutorów, IBM plasuje się na trzeciej pozycji pod względem wartości sprzedaży. W 2002 r. HP, największy konkurent, wyprzedzał IBM Polska przeszło dwukrotnie. Na osiągnięcie przychodu 750 mln zł pracowało prawie 800 osób zatrudnionych w IBM Polska (część to pracownicy kontraktowi). Przychód o wartości 1780 mln zł był udziałem zaledwie 550 pracowników . Te dysproporcje w wynikach osiąganych przez dwóch wielkich rywali można tłumaczyć na różne sposoby, ale najwyraźniej wiedeńska centrala IBM uznała, że nadszedł czas na zmiany, które zaczęto od dyrektora generalnego. Od 1 września br. polskim oddziałem kieruje Dariusz Fabiszewski.

Lata 2000-2002

Grzegorz Tomasiak był krótko dyrektorem IBM Polska. W połowie 2000 r. wrócił do Polski z paryskiego biura IBM, aby zastąpić odchodzącego wówczas z firmy Mirosława Szturmowicza. Teraz znowu wraca za granicę, tym razem do Wiednia, gdzie będzie odpowiedzialny za poczynania środkowoeuropejskich oddziałów IBM w sektorze telekomunikacyjnym. "W dużej korporacji jest utrwalony zwyczaj stwarzania menedżerom alternatywy - czy chcą robić karierę międzynarodową czy działać na rodzimym rynku. Grzegorz nie krył, że najbardziej interesuje go ta pierwsza droga" - tłumaczy decyzję kolegi Ireneusz Piecuch, dyrektor operacyjny IBM Polska. Z "korporacyjnej" szansy nie skorzystał m.in. poprzedni prezes Mirosław Szturmowicz (dziś jest jednym z członków zarządu Prokom Software).

Nominację Grzegorza Tomasiaka w 2000 r. tłumaczono tym, że firma chce ze swego grona wyszukiwać kandydatów na kierownicze stanowiska. To słuszna polityka, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że IBM Polska jest największą kuźnią kadr kierowniczych na polskim rynku. Wychowankami IBM są m.in. Tomasz Bochenek, Roman Durka, Mirosław Szturmowicz, Piotr Smólski i Dariusz Fabiszewski. Niestety, żaden z nich, z wyjątkiem Dariusza Fabiszewskiego, który po sześciu latach wrócił do macierzystej firmy, nie pracuje już dla IBM. Odchodzili, bo każdy miał ambicje samodzielnego zarządzania firmą, a w warszawskiej siedzibie był tylko jeden gabinet prezesa. Grzegorz Tomasiak, z wykształcenia ekonomista, w chwili obejmowania sterów w IBM Polska był praktycznie nie znany w branży. Poprzedzający nominację pobyt we Francji, jak wówczas tłumaczono, miał służyć zdobywaniu kwalifikacji potrzebnych do objęcia stanowiska dyrektora generalnego w Warszawie.

Na okres prezesury Grzegorza Tomasiaka rzuca cień ogólna sytuacja gospodarcza. Lata 2000-2002 należały do najgorszych w branży od początku lat 90. Kiedy obejmował stanowisko w 2000 r., IBM Polska zanotował skromny wzrost przychodów o 1%. Rok później, według raportu Computerworld TOP 200, sprzedaż IBM zmalała o 10%. Połowę tego spadku udało się odrobić w 2002 r., ale dystans dzielący IBM od HP dramatycznie powiększył się na skutek wchłonięcia przez konkurenta nr 1 konkurenta nr 2 - Compaqa. "Grzegorz przeprowadził firmę przez najtrudniejszy okres. Zachował ją w dobrej kondycji bez konieczności redukcji zatrudnienia" - mówi Ireneusz Piecuch. Przychody nie mówią wszystkiego o jakości i skuteczności zarządzania. "Wbrew powszechnym wyobrażeniom dyrektorów w korporacjach nie rozlicza się tylko za przychody i zyski. W sytuacji, gdy na rynku panuje stagnacja, ogromnie ważne jest utrzymywanie udziałów w rynku. Można ich nie powiększać, ale nie wolno tracić" - komentuje przedstawiciel konkurencji proszący o zachowanie anonimowości. Jego zdaniem w tej kategorii IBM radził sobie nie najgorzej.

Na konto Grzegorza Tomasiaka należy zapisać przejęcie polskiego oddziału PricewaterhouseCoopers Consulting. Konsultingowe ramię PwC zostało kupione przez IBM na całym świecie w 2001 r. Przed przejęciem konsultantów PwC dział usług IBM Polska zatrudniał ok. 200 osób. Po połączeniu liczba ta wzrosła do 350. Wydaje się, że po latach niepowodzeń IBM Polska jest wreszcie gotów do podjęcia walki na rynku oprogramowania. Ta działka była przez lata zaniedbywana, a kolejne próby uczynienia z IBM Polska liczącego się gracza na rynku oprogramowania kończyły się niepowodzeniem. "Ta firma nie pokazała jeszcze wszystkiego. Dwa lata temu patrzono na nas przez pryzmat platform sprzętowych. Od tego czasu dokonaliśmy zmiany jakościowej. Przyszłością są wysoko przetworzone usługi informatyczne, które już w tej chwili przynoszą połowę przychodów IBM Polska" - mówi Ireneusz Piecuch.


TOP 200